Know-how

Know-how

Sumienie psa; Radioaktywna Stasi; Serce niemowlaka; Życie autystyczne
Sumienie psa. Psy zachowują się różnie w zależności od tego, czy czują na sobie wzrok opiekuna, czy też nie. Wnioski z badań przeprowadzonych w Instytucie Antropologii im. Maxa Plancka w Lipsku można streścić w jednym zdaniu: zwierzęta wiedzą, kiedy są obserwowane. Podczas eksperymentu zabroniono grupie psów wyjadać karmę z misek. Mimo że były głodne, przestrzegały zakazu w obecności opiekuna. Wystarczyło jednak, że wyszedł, a po chwili zabierały się do jedzenia. Co więcej, działo się tak również wtedy, gdy opiekun znajdował się w pomieszczeniu, ale był czymś zajęty. Wystarczyło, że zamknął oczy lub odwrócił się tyłem, i już część zwierząt łamała zakaz. Zmieniał się też sposób podkradania przez nie jedzenia. Albo kluczyły po pomieszczeniu coraz bliżej upragnionej miski, albo też podbiegały do niej i szybko wracały na swoje miejsce. Wnioski płynące z badań przeczą powszechnej opinii, że zachowania zwierząt determinuje wyuczony automatyzm. Psy posługują się czymś w rodzaju doświadczenia. Co dziwi najbardziej, potrafią z niego korzystać także w sytuacjach nowych.

Radioaktywna Stasi. Stasi - polityczna policja NRD - znaczyła niewygodnych ludzi substancjami radioaktywnymi. Dowody takich praktyk znalazł w jej archiwach dr Klaus Becker. Podczas przesłuchań ubrania dysydentów pokrywano substancjami emitującymi w czasie rozpadu promieniowanie jonizujące. W zależności od izotopu może ono być bardzo przenikliwe. Dzięki odpowiedniej ilości substancji radioaktywnej Stasi mogła stwierdzić, czy za ścianą lub piętro niżej znajduje się śledzona osoba. Według Beckera, używano do tego popularnych liczników Geigera-Müllera. Gdy zlokalizują one źródło promieniowania jonizującego, wydają charakterystyczne trzaski. W podobny sposób Stasi znakowała też przedmioty, na przykład banknoty, a nawet samochody. Funkcjonariusze tajnej policji rozpylali radioaktywne izotopy także w pomieszczeniach, w których odbywały się tajne spotkania. W ten sposób mogli stwierdzić, kto brał w nich udział i dokąd potem poszedł.

Serce niemowlaka. Dokładna analiza rytmu pracy serca niemowlaków pozwala wykryć początki infekcji na dobę przed pojawieniem się jej widocznych symptomów. Według amerykańskich specjalistów, serce maluchów zachowuje się wtedy inaczej. Badania prowadzono na trzech grupach niemowląt. W pierwszej znalazły się noworodki z widocznymi oznakami choroby, których wyniki analiz krwi świadczyły o przechodzonej infekcji. Druga grupa zdradzała objawy przypominające symptomy zarażenia wirusowego lub bakteryjnego, ale badania krwi tego nie potwierdziły. Trzecią grupę, kontrolną, stanowiły dzieci, których krew nie wykazywała znamion infekcji oraz nic nie świadczyło o tym, aby były chore. Nowa metoda diagnostyczna przyniosła obiecujące rezultaty. Podobnie było w wypadku następnego badania, przeprowadzonego u 350 wcześniaków. Naukowcy twierdzą jednak zgodnie, że niezbędne są dalsze próby. Wcześniaki są szczególnie narażone na infekcje. Ich system odpornościowy nie jest w pełni sprawny, mają niską masę ciała i są ogólnie słabiej rozwinięte. Nie bez znaczenia jest to, że zwykle długo przebywają w szpitalu (co najmniej dwa tygodnie), który stanowi siedlisko bakterii i wirusów. Infekcje są główną przyczyną śmierci wcześniaków. Możliwość podjęcia leczenia przed wystąpieniem pierwszych objawów choroby pozwoliłaby na uratowanie wielu dzieci.

Życie autystyczne. Osoby autystyczne mają problemy z nawiązywaniem kontaktów międzyludzkich; żyją we własnym świecie. Inaczej reagują na dotyk i dźwięki, wykazują też poważne zaburzenia mowy. Naukowcy od dawna badają charakterystyczne dla tej choroby wzorce reakcji na bodźce. Poznanie ich tajemnicy ma pomóc w odkryciu przyczyn autyzmu. Amerykańscy uczeni podejrzewali, że autyzm może być związany ze zmianami w móżdżku (części centralnego układu nerwowego odpowiedzialnej za utrzymanie równowagi i koordynację ruchową). Specjaliści z Centrum Pediatrii przy Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa przebadali trzynastu pacjentów w wieku od 7 do 17 lat. Okazało się, że tak zwane stymulacje ruchowe u małych autystyków (charakterystyczne reakcje na niektóre bodźce zewnętrzne, na przykład obracanie się wokół własnej osi lub długotrwałe machanie ręką) nie mają związku z funkcjonowaniem móżdżku. Co więcej, ta część układu nerwowego u dzieci autystycznych i zdrowych działa tak samo. Oznacza to, że aby poznać podłoże choroby, należy się przyjrzeć innym "podejrzanym" miejscom w centralnym układzie nerwowym. Naukowcy zastrzegają jednak, że nie musi to dotyczyć wszystkich dzieci autystycznych. W celu potwierdzenia wyników badań chcą prześledzić pracę mózgu chorych maluchów między innymi za pomocą NMR (magnetycznego rezonansu jądrowego).

Okładka tygodnika WPROST: 4/2001
Więcej możesz przeczytać w 4/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
Opracował:
 0