Załoga do wynajęcia

Załoga do wynajęcia

Firmom nie jest już potrzebna armia etatowych pracowników. Na początku lat 90. polskie przedsiębiorstwa odkryły, że do efektywnego działania na wolnym rynku nie są im potrzebne własne przedszkola, zakładowe stołówki, ośrodki wczasowe i kółka teatralne. W XXI wiek wchodzą ze świadomością, że nie muszą zatrudniać armii etatowych pracowników. Rynek usług outsorcingu rozwinął się do tego stopnia, że można wynająć nawet załogę.

Formuła leasingu pracowniczego, bo tak nazywa się wypożyczanie pracowników za pośrednictwem wyspecjalizowanych firm, cieszy się powodzeniem przede wszystkim w przedsiębiorstwach, które sezonowo potrzebują większej liczby osób do pracy. Dla hipermarketów godziną próby są okresy przedświąteczne, kiedy gwałtownie wzrasta liczba kupujących. Supermarkety zatrudniają wtedy na krótko zespoły "najemników", na przykład do działu owoców, magazynu, kas. Dzięki temu można usprawnić sprzedaż, kolejek właściwie nie ma, a klienci są zadowoleni. Gdy mija szał zakupów, dodatkowi pracownicy odchodzą i czekają na kolejne zlecenia.
Elastyczny model zatrudnienia jest możliwy dzięki współpracy z przedsiębiorstwem mającym doskonałą orientację na rynku i bazę danych osób, które gotowe są podjąć dorywczą pracę. Firma wypożyczająca pracowników - a nie ta, która potrzebuje rąk do pracy - podpisuje z nimi umowy, przejmując obowiązki pracodawcy, a następnie oddelegowuje ich do klienta. Leasing stosowany w USA i Europie Zachodniej od lat 60. jest w Polsce zjawiskiem stosunkowo nowym, ale szybko zyskuje popularność. - W 1995 r. przekształciliśmy się z agencji doradztwa personalnego w firmę świadczącą usługi zatrudnienia zewnętrznego. Dziś mamy około 550 stałych klientów. Większość to polskie filie międzynarodowych koncernów, na przykład Coty czy Hewlett-Packard - wyjaśnia Agnieszka Bulik, dyrektor operacyjny TempService. W bazach danych największych agencji są informacje na temat 50 tys. osób gotowych podjąć pracę.
Klientami agencji leasingowych są zwykle wielkie sieci handlowe, firmy produkcyjne, kurierskie, telemarketingowe, infolinie. - Często nie opłaca im się zatrudniać na stałe wielu pracowników, gdyż charakter ich działalności zakłada sezonowość - mówi Agnieszka Małysa, dyrektor handlowy wrocławskiej firmy Work Service, jednego z liderów w branży leasingu pracowniczego. Tylko w grudniu Work Service umożliwił zatrudnienie 10 tys. osób w całej Polsce. Najczęściej była to słabo wykwalifikowana kadra, obejmująca niskie, ale stosunkowo ważne stanowiska w strukturze przedsiębiorstwa: kasjerów, magazynierów, pracowników biurowych, kierowców.
- Kilkanaście procent naszej załogi to ludzie zatrudnieni na czas określony. Odgrywają oni ważną rolę wtedy, gdy wprowadzamy na rynek nowy produkt i potrzebujemy więcej osób odpowiadających na pytania klientów i abonentów w biurach obsługi - przekonuje Jacek Kalinowski z PTK Centertel. Coraz częściej pracowników wynajmują również instytucje finansowe, firmy konsultingowe i informatyczne. - W ostatnich latach wzrósł popyt na wykwalifikowanych pracowników, dlatego w naszej ofercie mamy też sekretarki, księgowe, specjalistów IT - potwierdza Kinga Belina z Job Centre.
Pracodawcą osób oddelegowanych do pracy w innej firmie pozostaje agencja leasingowa i to ona martwi się o selekcję kandydatów zgodną z oczekiwaniami klienta, a następnie wypełnia wszelkie obowiązki wynikające z kodeksu pracy. - Oferujemy nawet umowy na obsługę całych działów. Zobowiązujemy się na przykład do prowadzenia recepcji czy księgowości wedle życzeń klienta. Jeśli nasi pracownicy zachorują, natychmiast przysyłamy innych - mówi Agnieszka Bulik. W Job Centre od złożenia zlecenia do przybycia zamówionego pracownika mija od 24 do 48 godzin. Wynajmowani pracownicy są niekiedy drożsi, bowiem w wysokości stawki godzinowej za ich pracę uwzględniona jest nie tylko pensja, ale i prowizja dla agencji. Przedsiębiorstwa zyskują jednak elastyczność zatrudnienia, pozbywają się papierkowej roboty i ryzyka związanego z zatrudnieniem osoby nie spełniającej oczekiwań. Zarabiają także agencje leasingowe - klient za godzinę pracy magazyniera płaci na przykład 10 zł (plus VAT), z czego pracownik otrzymuje 7 zł brutto. Różnica stanowi więc zarobek firmy wynajmującej personel.
Tryb życia "najemnika" jest uciążliwy - krótkie okresy zatrudnienia i częste zmiany miejsca pracy to reguła. Zawsze pozostaje jednak nadzieja na stałe zatrudnienie. - Wielu klientów przyzwyczaja się do konkretnych osób i regularnie korzysta z ich pomocy w razie potrzeby, a niekiedy nawet zatrudnia je na stałe. Tworząc nowe stanowisko, klient najpierw oferuje je ludziom, których wcześniej wynajmował. Zna ich przecież dobrze i wie, ile są warci - wyjaśnia Kinga Belina.

Okładka tygodnika WPROST: 6/2001
Więcej możesz przeczytać w 6/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0