Trzecia płeć

Trzecia płeć

Agnieszka Dydycz: "Muszę być twarda. Po kobiecemu unikam jednak konfrontacji". Z jednej strony twardy i bezwzględny wojownik, z drugiej - ciepły i wyrozumiały szef potrafiący zmobilizować wyczerpanych podwładnych. Jednocześnie człowiek po trupach dochodzący do celu i opiekun, do którego można się zwrócić w nietypowej sprawie. Osoba dostrzegająca drobiazgi i ogarnięta pasją twórczą. Surowy ojciec i wyrozumiała matka. Aby odnieść sukces, dzisiejszy menedżer musi mieć cechy typowe dla obu płci.
 

- Sytuacja była kryzysowa. Firmie groziły duże straty. Miałam wściekłych przełożonych, a równocześnie - przerażonych pracowników - wspomina Agnieszka Dydycz, dyrektor departamentu w Citibanku. - Wobec szefów musiałam się zachować po męsku. Twardo i zdecydowanie. Po kobiecemu nie dążyłam jednak do konfrontacji, starałam się odwrócić uwagę od ludzi i pokazać, że winny jest cały system, który szybko trzeba naprawić. Nie chciałam dopuścić do karania na zasadzie pokazówki, bo na niewiele by się to zdało. Moi pracownicy są mi wdzięczni do dziś - podsumowuje Dydycz. Przyznaje, że nim zrównoważyła w sobie cechy męskie i żeńskie, kilka lat upłynęło. Wcześniej w pracy była "po męsku" ostra i nastawiona wyłącznie na konkretne działanie.
- Często zapominałam o ludziach. Ale na dłuższą metę to się nie opłacało. Za dużo czasu spędzam w firmie, by skazać się na kontakt z nieprzychylnymi osobami.
Stereotypy podpowiadają, że kobiety zarówno w życiu osobistym, jak i w pracy są bardziej uczuciowe i przejawiają większą troskę, mężczyźni zaś są nastawieni na działanie i lubią z sobą konkurować. "Płcie są odmienne, ponieważ mózgi kobiet i mężczyzn się różnią" - twierdzą w bestsellerze "Płeć mózgu" Anne Moir i David Jessel. Te biologiczne cechy mają tłumaczyć, dlaczego przeciętny mężczyzna jest bardziej agresywny, aktywny i lubi dominować, kobieta zaś częściej bywa opiekuńcza i uległa. Zwolennicy teorii uwarunkowań społecznych sądzą jednak, że odpowiada za to głównie kultura. Każda płeć ma po prostu swoje role do odegrania i większość osobników się do nich dostosowuje.
"Jeśli nawet mechanizmy powstawania różnic między płciami są nadal kwestią sporną, to ich istnienie naukowcy uznali za bezsporne" - piszą Moir i Jessel. Największą szansę na sukces ma osoba łącząca pierwiastki męski i żeński. - Nie tylko w pracy, ale i w życiu codziennym, na przykład na ulicy, przy załatwianiu spraw w urzędzie. Ma do wyboru więcej możliwości. Nie zawsze opłaca się przecież zachowywać typowo dla swej płci, na przykład po męsku dążyć do konfrontacji - mówi Maria Beisert, psycholog i seksuolog. Jest to tym trudniejsze, że zróżnicowania w zachowaniach przedstawicieli obu płci społeczeństwo oczekuje właśnie w wypadku ludzi młodych.
- Tolerancja na upodabnianie się do płci przeciwnej wzrasta około pięćdziesiątki - dodaje Beisert.
Przeciwwagą dla kobiecej empatii jest męska orientacja na cel. Kombinacja cech obu płci jest konieczna nie tylko wtedy, gdy w grę wchodzi kierowanie ludźmi, ale i podczas wykonywania konkretnych działań i podejmowania szybkich decyzji.
- W polityce krótkoterminowej bardziej opłaca się nastawienie na cel, ale w długoterminowej sukces gwarantuje wyczucie kontekstu, czyli empatia - mówi Jacek Santorski, psycholog biznesu. "Wymagania stawiane liderom spełniają zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Typo-wo męskie lub kobiece elementy sprawowania przywództwa są tylko użyteczną metaforą" - zastrzega w "Anatomii biznesu" John Adair.
Menedżer zarządzający zespołem w sposób zbyt "męski" naraża się na odrzucenie przez pracowników. - Twardy wojownik jest w przedsiębiorstwie potrzebny, ale musi również umieć motywować i inspirować swoich ludzi. Nie wolno mu zapominać o okazywaniu im autentycznego zainteresowania - mówi Piotr Wielgomas z firmy doradztwa personalnego Bigram. Menedżer doskonały powinien mieć kilkanaście cech męskich i żeńskich. Według Wielgomasa, szefowie, wybierając nowych pracowników, coraz częściej kierują się zasadą złotego środka, gdyż nadmierna kobiecość jest także groźna. - Empatia idzie, niestety, w parze ze zmiennością nastrojów. Jest więc niewskazana tam, gdzie ważna jest stałość - podkreśla Jacek Santorski. Empatia jest istotna w rozmowach z klientami, ale nie można z nią przesadzić. Obszar wspólnych interesów gdzieś się przecież kończy.
W Polsce, podobnie jak na Zachodzie, zmienia się model przywódcy i tym należy tłumaczyć coraz większą popularność "trzeciej płci". Według teoretyków zarządzania, nastał czas merytokracji, czyli władzy ludzi kompetentnych. Autorytet nie jest już budowany na formalnej władzy, ale wynika z umiejętności i dzięki temu jest bardziej naturalny. I tu empatia odgrywa ogromną rolę. Coraz bardziej pożądane są soft skills, tzw. miękkie kompetencje. W USA w procesie rekrutacji większą wagę przywiązuje się do nich niż wiedzy zdobytej w szkole i poprzednich firmach. To oczywiste, że "miękkich umiejętności" w przeciwieństwie do wiadomości podręcznikowych trudno się nauczyć.
Coraz popularniejszy staje się model zarządzania zakładający spłaszczenie struktur w przedsiębiorstwie. Firma o strukturze pionowej, ze sztywnym systemem podległości, według niektórych, traci rację bytu. - Dzisiejsza firma to mnóstwo niezależnych księstw, którym przewodzą wybitni książęta, a nie królestwo z satrapą jako nieomylnym przywódcą. Dlatego od dobrych menedżerów wymaga się łączenia cech męskich i kobiecych. Muszą być twardzi w dążeniu do celu, ale jednocześnie umieć zarządzać zespołem indywidualności i elastycznie reagować na zmiany - mówi Piotr Sierociński, manager human capital w firmie Arthur Andersen. Zgadza się z nim Halina Frańczak, socjolog: - W nowoczesnym przedsiębiorstwie, gdzie każdy jest odpowiedzialny za wykonywaną przez siebie pracę, połączenie cech typowych dla obu płci jest koniecznością. Tacy menedżerowie poszukiwani są przede wszystkim w firmach zajmujących się nowymi technologiami, w usługach i mediach. Zwyczaje z poprzedniej epoki pielęgnowane są jeszcze wśród zarządzających tzw. starą gospodarką: przemysłem ciężkim, samochodowym, wydobywczym. Dzieje się tak prawdopodobnie ze względu na dominację w tych branżach mężczyzn.
Jak się zbliżyć w swoich zachowaniach do ideału? Psychoterapeuci służą treningami wrażliwości dla twardych osobników i treningami asertywności dla uległych dam. - Z doświadczenia doradziłabym ćwiczenie polegające na "rozdwojeniu" - mówi Agnieszka Dydycz. - Męski typ powinien się próbować wczuć w sytuację drugiej osoby. Kobiecy zaś powinien się zastanowić, czy jakaś uwaga ma charakter osobisty, czy zawodowy.
Coraz częściej będziemy mieli do czynienia z osobami łączącymi w sobie cechy typowe dla obu płci. Wynika to nie tylko z nowego modelu zarządzania, ale też ze zmiany metod wychowywania dzieci. - Rodzice większą uwagę zwracają na pragnienia, dążenia i talenty dziecka. Nie postrzegają już ich tylko w kontekście płci. Takie wychowanie sprzyja ujawnianiu się prawdziwych zdolności i potrzeb - podkreśla Maria Beisert.
Trudniej jest jednak - jak wynika z przeprowadzonych w latach 80. badań psycholog Sandry Bem - namówić mężczyznę do zachowań typowo kobiecych niż kobietę do męskich. - Osoba odnosząca sukces kojarzy nam się jednak z męskim typem działania - mówi Beisert. Dlatego więcej jest kobiet obdarzonych cechami męskimi niż mężczyzn kobiecymi. Dziewczynki nie są potępiane, gdy zachowują się jak chłopcy, na przykład chodzą po drzewach. Natomiast chłopcy zachowujący się jak dziewczynki są częściej narażeni na deprecjonujące uwagi. W końcu "prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze". - Kobiety nie przechodzą takiego negatywnego treningu. Im łatwiej odwoływać się do tego, co stereotypowo postrzegane jest jako męskie - puentuje Jacek Santorski.

Okładka tygodnika WPROST: 6/2001
Więcej możesz przeczytać w 6/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
 0