Know-how

Know-how

Zegarek dla nurka. Czuły nos. Czy gajówki łączą się w pary? Zdrowi optymiści. Hormony atakują.
Zegarek dla nurka. Urządzenie ostrzegające przed zbyt szybkim wynurzaniem się z głębokiej wody opracowali szkoccy inżynierowie. Zabezpieczy ono nurków przed tak zwaną chorobą kesonową. Podczas schodzenia na większą głębokość w organizmie wzrasta ciśnienie krwi i rozpuszcza się w niej więcej azotu niż normalnie. Gdy nurkujący wychodzi na powierzchnię, gaz uwalnia się w postaci pęcherzyków mogących zablokować naczynka włosowate w mięśniach lub - co znacznie groźniejsze - w mózgu. Zatkanie tych ostatnich może prowadzić do paraliżu, a nawet śmierci. Na razie jedynym sposobem zapobieżenia gwałtownemu uwalnianiu się azotu jest bardzo powolne wynurzanie się. Nurek musi sam określić jego prędkość. Nie jest to jednak proste, więc często dochodzi do wypadków. Dzięki szkockiemu wynalazkowi podwodne hobby stanie się bezpieczniejsze. Przyrząd wielkości dużego zegarka wyposażono w mikrogenerator fal dźwiękowych. Analizując odbijanie się fal od nagromadzonych w tkankach pęcherzyków gazu, urządzenie mierzy ilość uwalniającego się we krwi azotu, a następnie sugeruje tempo powrotu na powierzchnię.

Czuły nos. Urządzenie zNose w ciągu kilku sekund identyfikuje setki zapachów, pozwalając na błyskawiczne ustalenie, z jakich związków chemicznych składa się badana próbka. Czujnik jest tak dokładny, że wielu porównuje go do ludzkiego nosa. Działając na podobnej zasadzie jak chromatograf, segreguje poszczególne substancje. Następnie są one absorbowane przez kryształ, do którego podłączono dwie elektrody. Jedna stanowi źródło ultradźwięków, druga jest odbiornikiem. Częstotliwość odbieranych dźwięków zmienia się nieznacznie w zależności od tego, jaki związek został zaabsorbowany. Odbiornik rejestruje te zmiany, pozwalając z dużą dokładnością określić rodzaj substancji w próbce i ich stężenie.

Czy gajówki łączą się w pary? Zagadka specjacji - czyli tego, w jaki sposób dochodzi do podziału jednego gatunku na dwie nie krzyżujące się z sobą grupy - jest bliska rozwiązania. Naukowcy z uniwersytetu w San Diego w Kalifornii badają zachowanie dwóch populacji ptaków z gatunku gajówek (Phylloscopus trochiloides), które żyją u podnóży Himalajów. Duża odległość między terenami ich bytowania spowodowała, że ptaki z obu grup przestały się kontaktować i wykształciły odmienne rodzaje śpiewu. Okazało się, że przedstawiciele jednej populacji nie rozpoznają melodii krewniaków, nie potrafią się zatem z nimi porozumieć. Uczeni zastanawiają się, czy gajówki mogą się łączyć w pary. Sprawa nie jest oczywista, gdyż u ptaków śpiewających trele stanowią znak rozpoznawczy. Jeżeli się okaże, że reprezentanci dwóch grup nie są zdolni stworzyć stadła, podział gatunku będzie przypieczętowany.

Zdrowi optymiści. Optymiści są zdrowsi, a jeśli nawet zachorują, lepiej to znoszą. Twierdzenie to udało się udowodnić naukowcom z uniwersytetu w Pittsburghu, którzy zaszczepili 84 ochotników przeciwko zapaleniu wątroby, a następnie sprawdzali, jak ich system immunologiczny reaguje na zastrzyk. U osób biorących udział w eksperymencie sprawdzano również odporność na stres i łatwość ulegania zmianom nastroju. Okazało się, że najbardziej narażeni na infekcje byli neurotycy. Badania sugerują, że brak równowagi emocjonalnej ma związek z wrażliwością autonomicznego układu nerwowego. Osoby neurotyczne często się uskarżają na dolegliwości fizyczne. Przeżywają lęki i załamania, są nadwrażliwe i częściej popadają w depresję. Ponadto - jak wykazał eksperyment w Pittsburghu - ich organizm gorzej się broni przed chorobami.

Hormony atakują. Przyglądanie się walce podnosi poziom hormonów męskich u postronnego obserwatora. Taki wniosek płynie z badań przeprowadzonych na rybach z gatunku Oreochromis mossambicus w Instituto Superior de Psicologia Aplicada w Lizbonie. Podczas eksperymentu badany samiec obserwował przez lustro weneckie potyczki dwóch ryb. Nie mógł się włączyć do walki, a ponieważ nie był dla nich widoczny, w żaden sposób im nie przeszkadzał. Okazało się, że przyglądanie się pojedynkowi przyczyniło się do znacznego wzrostu stężenia hormonów męskich w organizmie obserwatora. Było ono podobne jak u uczestnika walki. Podwyższony poziom na przykład testosteronu utrzymywał się nawet kilka godzin. Naukowcy z Lizbony uważają, że w naturalnych warunkach samce przygotowują się do pojedynku, obserwując potyczki poprzedników. Osobniki z wyższym poziomem hormonów są agresywniejsze, mają zatem większe szanse na zwycięstwo. 

Okładka tygodnika WPROST: 6/2001
Więcej możesz przeczytać w 6/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
 0