Wyścig po klon

Wyścig po klon

Czy próby klonowania człowieka oznaczają tylko chęć niesienia pomocy bezpłodnym parom? Już niedługo narodzi się pierwszy ludzki klon - zapowiedzieli włoscy i amerykańscy lekarze. Wiadomość ta obiegła cały świat i na nowo rozpaliła dyskusję na temat dopuszczalności eksperymentów z klonowaniem ludzi.
Pierwszy klon człowieka ma przyjść na świat za sprawą dwóch naukowców. Jeden z nich to dr Panayiotis Zavos z Kentucky Center for Reproductive Medicine and Invitro Fertilization w Lexington od dwudziestu pięciu lat przeprowadzający zabiegi sztucznego zapłodnienia.
 

Drugim jest prof. Severino Antinori z Włoch, sławny między innymi dzięki swej pacjentce, która urodziła dziecko w okresie przekwitania. O włoskim lekarzu było głośno również z innego powodu. Opracował niezwykle kontrowersyjną metodę mającą pomóc mężczyznom, których plemniki nie są zdolne do zapłodnienia. Polega ona na tym, że pobrane męskie komórki rozrodcze umieszcza się w jądrach samców gryzoni, gdzie mogą osiągnąć dojrzałość.
Obydwaj badacze stwierdzili, że chcą sklonować pierwszego człowieka w ciągu najbliższych 18 miesięcy w jednym z krajów śródziemnomorskich, którego nazwa na razie pozostaje tajemnicą. Po co powstanie ludzki klon? Amerykanin i Włoch tłumaczą, że motywem ich działania jest pragnienie niesienia pomocy bezpłodnym, którym współczesna medycyna nie potrafi pomóc. Chęć udziału w eksperymencie wyraziło na razie dziesięć osób. W pierwszej kolejności operacji mają zostać poddani mężczyźni, między innymi pewien Amerykanin, który w wypadku stracił jądra.
Klonowanie człowieka jest przedmiotem kontrowersji od momentu, kiedy szkocki uczony Ian Wilmut ogłosił w 1997 r., że udało mu się sklonować pierwsze zwierzę - słynną owieczkę Dolly. Zastanawiano się wówczas, czy podobną operację można przeprowadzić również w wypadku człowieka. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. W roku 1998 prof. Lee Boyon z Uniwersytetu Kyunghee w Seulu ogłosił, że jego zespół dokonał takiego eksperymentu. Koreańscy naukowcy stworzyli ludzki zarodek, wprowadzając do komórki jajowej 30-letniej kobiety materiał genetyczny pochodzący z innej dorosłej komórki jej ciała. Tak zmodyfikowane jajo pobudzono do wzrostu. Kiedy osiągnęło stadium zarodka składającego się zaledwie z czterech komórek, próbę przerwano. Dlaczego tak postąpiono? "Zbyt wielkie było prawdopodobieństwo wystąpienia komplikacji w procesie rozwoju embrionu. Woleliśmy nie ryzykować" - tłumaczył wówczas prof. Lee Bo-yon.
W 1999 r. podjęcie prób sklonowania człowieka zapowiedzieli amerykańscy naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. Udało się to jednak podobno innemu zespołowi badawczemu pracującemu w biotechnologicznej firmie Advanced Cell Technology w USA. Eksperyment przerwano, gdy zarodek składał się z kilkuset komórek. Mimo rzekomego sukcesu, technikę klonowania - i to nie tylko w wypadku człowieka - uważa się za bardzo zawodną i niebezpieczną. Aby powstała owieczka Dolly, trzeba było wykorzystać kilkaset komórek jajowych. Badania na innych zwierzętach wykazały natomiast, że sklonowane płody często rodzą się z poważnymi wadami rozwojowymi.
Przeciwko klonowaniu człowieka opowiada się 90 proc. Amerykanów, znacznie przychylniejszych kontrowersyjnym badaniom naukowym niż Europejczycy. Były prezydent USA Bill Clinton zaaprobował w 1997 r. pięcioletni zakaz klonowania człowieka, za którego złamanie grozi grzywna w wysokości 250 tys. USD lub dwukrotności dochodów czerpanych z eksperymentu. Członkowie UNESCO przyjęli jednogłośnie rezolucję sprzeciwiającą się tego rodzaju próbom. Eksperymenty takie są również zabronione w Unii Europejskiej. Dlaczego więc dwaj naukowcy chcą się podjąć tak kontrowersyjnego zadania? Komentatorzy zwracają uwagę, że obydwaj pracują w prywatnych instytucjach. Rozgłos, jaki nadają swoim planom, zapewnia darmową reklamę. Ich zamiary są również podyktowane chęcią wzięcia udziału w wyścigu. Kto pierwszy doprowadzi do narodzin ludzkiego klonu, tego nazwisko znajdzie się w podręcznikach historii. Oby na obu naukowców nie spłynęła sława podobna do tej, jaka okryła konstruktorów pierwszej bomby atomowej.

Okładka tygodnika WPROST: 6/2001
Więcej możesz przeczytać w 6/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0