Dialog ekumeniczny

Dialog ekumeniczny

Panie prezydencie, panie premierze, księże prymasie - trzeba działać! Powtórzę, to państwo polskie może przeprosić swych obywateli Żydów za to, co zrobili im obywatele Polacy. Bo państwo polskie tu było bez winy. W ostatni piątek stycznia polski Kościół katolicki obchodził Dzień Islamu. Tyle ataków na nietolerancję Kościoła, że warto zwrócić uwagę na tę inicjatywę ekumeniczną. W Polsce muzułmanów jest niewielu - szacuje się ich na 4,5 tys. - ale mają za sobą wielowiekową tradycję: Tatarów polsko-litewskich uszlachconych w I Rzeczypospolitej, włas-ny oddział kawalerii i wojskowego muftiego w II RP.
O tym przypomniano podczas Dnia Islamu. Chyba na drugi dzień w jednym z kanałów telewizyjnych można było jednak obejrzeć zapłakaną rodzinę Bajraszewskich, którym wyśmiewająca się z muzułmańskich obyczajów służba nie pozwoliła na dokonanie właściwego pochówku na cmentarzu komunalnym we Wrocławiu. Państwo Bajraszewscy złożyli skargę do prokuratora, ale ten podobno umorzył postępowanie - ze względu na niewielką szkodliwość społeczną czynu. No pewnie, dla polskiego prokuratora to jest niewielkiej szkodliwości sprawa - uniemożliwić ludziom pochówek należny według wiary i obyczaju. Cóż począć, gdy bardziej katolicki od Episkopatu Marcin Dominik Zdort nie miał nic lepszego do roboty, jak w "Rzeczpospolitej" narzekać na biskupa Pikusa, że w trakcie "dziwnych modlitw" nie wypominał muzułmanom męczenników chrześcijańskich. Takich męczenników trzeba wypominać na Timorze, w Indonezji czy w Sudanie, ale nie w Polsce. W Polsce ofiarą jest raczej muzułmanin Bajraszewski.

2 Jan Nowak-Jeziorański w tejże "Rzeczpospolitej" apelował do prezydenta i prymasa, żeby przed 1 kwietnia, kiedy będzie światowa premiera książki Jana Tomasza Grossa o wymordowaniu Żydów w Jedwabnem, coś zrobić, by złagodzić szok i uczynić zadość pamięci ofiar. Zasłużony dla sprawy pojednania prymas Glemp ma zadanie trudne. Także dlatego, że rozwinął się spór o to, kto w końcu tych Żydów wymordował i dlaczego. Wybitnej uczciwości historyk, prof. Tomasz Strzembosz, opisuje, jak po wejściu Armii Czerwonej w 1939 r. "ludność żydowska, w tym zwłaszcza młodzież oraz miejska biedota, wzięła masowy udział w powitaniu wkraczającego wojska i w zaprowadzaniu nowych porządków, także i z bronią w ręku". Bardzo prawdopodobne, choć nie wiem, skąd wiadomo, że udział był "masowy" (za Stalina nawet oklaski były "masowe"). Ważniejsze, że to zupełnie nie usprawiedliwia wymordowania wszystkich Żydów w miasteczku - od noworodków po rabina, niezależnie od tego, czy mieli coś na sumieniu, czy nie.

3 Profesor Strzembosz pisze w "Rzeczpospolitej", że "ludność żydowska, zwłaszcza młodzież oraz miejska biedota", kolaborowały z Sowietami. Sęk w tym "oraz", bo po stronie nowej władzy radzieckiej opowiedzieli się nie tylko Żydzi, ale także Polacy, czyli "miejska biedota". Profesor Strzembosz cytuje zresztą odpowiednie świadectwa: "Po mnie i mojego brata rodzonego Antka przybył patrol złożony z Polaka, ob. Kurpiewskiego, i Żyda o nazwisku Czapnik". Czesław Kurpiewski był dowódcą czerwonej milicji jedwabieńskiej, ale ani on, ani jego rodzina nie byli wrzuceni do płonącej stodoły. Znalazł się w niej za to rabin i małe dzieci, które trudno o pracę w NKWD podejrzewać. Inne świadectwo: "Do władzy dopuszczono Żydów oraz Polaków komunistów, którzy siedzieli za komunizm w więzieniach, oni naprowadzali NKWD do mieszkań, domów i wydawali polskich obywateli patryjotów". Mordowano jednak tylko Żydów, a nie "miejską biedotę". Mordowano wszystkich Żydów, a nie tylko Żydów komunistów. Profesor Strzembosz wytacza ogólny akt oskarżenia: "Jeśli Polski nie uważali za swoją ojczyznę, nie musieli wszak jej traktować jak okupanta i wspólnie z jej śmiertelnym wrogiem zabijać polskich żołnierzy, mordować uciekających na wschód polskich cywilów. Nie musieli także brać udziału w typowaniu swoich sąsiadów do wywózek, owych strasznych aktów odpowiedzialności zbiorowej". Nie musieli. Nie musieli też Polacy wymordować Żydów, nawet żon i dzieci oficerów Armii Czerwonej.

4 Według "Życia", prof. Edmund Dmitrów z białostockiego IPN oświadczył: "Wiadomo na pewno, że to, co się zdarzyło w Jedwabnem, nie było możliwe bez niemieckiej akceptacji". Ja też tak myślę, choć nikt nie widział jeszcze odpowiedniego dokumentu. I dalej: "Zgodnie z materiałami, jakie już posiada oddział IPN w Białymstoku, za prowokacje do mordu Żydów mogą być odpowiedzialne oddziały niemieckie". Mogą, chociaż według prof. Strzembosza, sami Żydzi sprowokowali do tego Polaków patriotów. Najlepsza jest teza ogólna dziennikarza "Życia": "Nie ma (...) przekonujących dowodów, że zbrodni dokonali wyłącznie Polacy, a nie np. Niemcy przy pomocy polskich mętów". Zwróćmy uwagę na przeciwstawienie "Żydów i miejskiej biedoty" - "Polakom" (bez polskiej biedoty i polskich komunistów), podobnie jak w opozycji wobec "Polaków" są "polskie męty i Niemcy". Może zresztą tak było: jedne polskie "męty" były w sowieckiej milicji, inne "męty" mordowały Żydów. Kto mówi "Żydzi", mówi jednak też "Polacy", a "męty" też są Polakami. Uczciwi Polacy Żydów nie mordowali, nawet jeśli mieli powody. Z tego nie wynika jednak, że Żydów nie wymordowali Polacy. Urządzili im pogrom - może taki, jak opisany przez prof. Tomasza Szarotę: w czasie Wielkanocy 1940 r. w okupowanej przez Niemców Warszawie, która jeszcze pod radziecką okupację nie przeszła.

5 Okropności okupacji radzieckiej, zdaniem prof. Strzembosza, usprawiedliwiają "radosne witanie Niemców" przez Polaków. Polacy są radośni, bo wyzwoleni spod czerwonego terroru, mimo że Niemcy też są "śmiertelnym wrogiem Polski". Czy okupacja radziecka Podlasia była bardziej krwawa niż niemiecka? Dla Polaków pewnie tak, dla Żydów odwrotnie. I to tłumaczy, kto kogo jak witał. Ciekawe, że gdy już rozumiemy "radosne witanie Niemców" przez Polaków, trwa dyskusja, czy Ukraińcy mieli prawo radośnie witać Niemców. Może musieli nawet iść do SS Hałyczyna, skoro innej armii nie mieli, za to na pewno nie mieli prawa mordować.

6 Panie prezydencie, panie premierze, księże prymasie - trzeba działać! Powtórzę, to państwo polskie może przeprosić swych obywateli Żydów za to, co zrobili im obywatele Polacy. Bo państwo polskie tu było bez winy. Sam przepraszam natomiast państwa Bajraszewskich za państwo polskie, bo mogło coś zrobić, żeby im "polskie męty" nie przeszkadzały w porządnym tatarskim pochówku.

Okładka tygodnika WPROST: 6/2001
Więcej możesz przeczytać w 6/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0