Czytajcie Herberta!

Czytajcie Herberta!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Herbert nie należał nigdy do Michnika, tak jak nie należy dziś do Gelberga. Wszyscy, którzy prowadzą spory o Herberta, prowadzą je w istocie tylko wokół Herberta. Coraz odleglejsze od centrum jego życia, którym do końca była poezja. Na tle dawnych i dzisiejszych hańb domowych Herbert był fenomenem. Połączył poezję najwyższego lotu z niepodległością swojego codziennego życia. Chorował na jedność twórczości i spełniania klasycznych rygorów, które głosił w swoich wierszach.
Wszyscy, którzy prowadzą spory o Herberta, prowadzą je w istocie tylko wokół Herberta. Coraz odleglejsze od centrum jego życia, którym do końca była poezja. Na tle dawnych i dzisiejszych hańb domowych Herbert był fenomenem. Połączył poezję najwyższego lotu z niepodległością swojego codziennego życia. Chorował na jedność twórczości i spełniania klasycznych rygorów, które głosił w swoich wierszach.
Kiedyś Książę Poetów publicznie mianował mnie jednym ze swoich sekundantów. Zrobił to na okoliczność, gdyby polscy generałowie, których wykpiwał w jakimś incydentalnym tekście, wyznaczyli mu pojedynek. Obecne spory o poetę dotyczą jego codziennego, zwykłego rozumienia honoru. Bez wahania staję, by go wesprzeć, wszak to sprawa cywilna.
Właściwie wystarczyłby tytuł: "Czytajcie Herberta!". Sam najpierw poznałem jego wiersze, "Barbarzyńcę w ogrodzie", dramaty, by wiele lat później spotkać Mistrza.
I doprawdy, gdyby nie znajomość jego poezji, nigdy nie domyśliłbym się, od kogo dostałem kiedyś z Paryża paczuszkę, w której znajdowały się starannie dobrane: ołówek, staroświecka obsadka ze stalówką, kałamarz i zeszycik. Nie podano nadawcy - miałem go rozpoznać.
Obecnych sporów o Herberta nie wolno sprowadzać do tego, kto był czy kto ma prawo mówić, że był w jego kręgu. Gra Pana Cogito określała jasno, w jakim miejscu historii trzeba być na pewno: wśród trzymających sznur wolności. Nieważne, że film Zalewskiego "Obywatel poeta" jest słaby. Nie o to chodzi jego zaciekłym krytykom. Za każdym razem, gdy w tym filmie mówi Herbert lub ktoś z ludzi naprawdę mu bliskich i rozumiejących go, czujemy Przesłanie Pana Cogito. Racje poety przebijają się przez niezborny montaż i nachalne komentarze. "Gazeta Wyborcza" - piórami paru służalców - próbuje zaprzeczyć prawdzie oczywistej i publicznej. Poeta najpierw uważał Michnika za swojego przybranego, duchowego syna. Gdy ten zdradził wielką sprawę, zawiódł - wyrzekł się go. To fakt. Manewry dzisiejszego organu partii fraternizatorów na nic się tu nie zdadzą. Nie da się stworzyć na nowo historii, gdy jest już boleśnie zamknięta. Herbert nie należał nigdy do Michnika, tak jak nie należy dziś do Gelberga.
Film "Obywatel poeta" zawiera jedną scenę kultową, którą można oglądać bez końca, jak dialogi z "Rejsu". Jest to wywiad telewizyjny, którego Zbigniew Herbert udziela (co za precyzyjne słowo!) Aleksandrowi Małachowskiemu, ówczesnemu dziennikarzowi, który udaje, że żyje gdzie indziej, Poeta przypomina o życiu.
Więcej możesz przeczytać w 8/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0