Walczący z bezrobociem - na bezrobocie!

Walczący z bezrobociem - na bezrobocie!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Adam Małysz musi się podzielić wszystkimi swoimi zwycięstwami i zdobytymi na skoczniach pieniędzmi z pięcioma ostatnimi w konkursach zawodnikami, a trzecią część nagród przekazać na fundusz wspierania bezrobotnych skoczków - zadecydował Światowy Urząd Nadzoru nad Skokami Narciarskimi na wniosek Międzynarodowego Związku Zawodowego Skoczków Narciarskich.
Natomiast SLD, jeśli zwycięży w tegorocznych wyborach parlamentarnych, będzie zobowiązany 20 proc. zdobytych mandatów oddać tym trzem ugrupowaniom, które zdobędą ich najmniej, a premier Leszek Miller będzie musiał na stanowisku wicepremiera zaakceptować polityka wystawionego przez ugrupowanie, które wprowadzi do Sejmu najmniejszą reprezentację - to z kolei decyzja Głównego Urzędu ds. Zwalczania Bezrobocia wśród Polityków. Wszyscy działacze, którzy staną do wyborów, lecz do parlamentu się nie dostaną, otrzymywać zaś będą - kosztem obniżenia wysokości diet zwycięzców - roczne zasiłki dla bezrobotnych polityków. Jak po roku funkcjonowania takiego systemu wyglądałyby konkursy skoków narciarskich i walka o fotele parlamentarne? Czy Małysz, Olechowski, Korzeniowski, Miller, Michalczewski i Buzek zawracaliby sobie głowę doskonaleniem swych umiejętności? Czy walka o prymat ekscytowałaby ich (i nas) tak bardzo jak teraz? I ilu bezrobotnych skoczków narciarskich oraz polityków - zwabionych regularnie wypłacanymi zasiłkami - natychmiast by nam przybyło?
Podobnie jak "walczący o pokój" zbroją się zazwyczaj po zęby, a "walczący o sprawiedliwość społeczną" budują wzorcowe systemy społecznej niesprawiedliwości, tak wielu naszych polityków i związkowców od lat mających usta pełne frazesów o potrzebie walki z bezrobociem (czyli odbierania pieniędzy zwycięzcom konkursu gospodarczego i rozdawania ich przegrywającym lub nie chcącym w konkursie startować) w istocie rozmiary bezrobocia ustawicznie powiększa. I godnie w tym dziele zastępuje PRL-owskich budowniczych kilkudziesięcioprocentowego bezrobocia ukrytego! Polska koalicja na rzecz wysokiego bezrobocia (w kolejności alfabetycznej: Piotr Ikonowicz, Jarosław Kalinowski, Andrzej Lepper, Jan Łopuszański, Maciej Manicki, Leszek Miller, Jan
Olszewski, Władysław Serafin, Roman Wierzbicki) ma się znakomicie: działa na pełnych obrotach i być może już wkrótce będzie mogła się poszczycić rekordem Europy - gdy bez pracy pozostawać będzie 25 proc. Polaków, czyli co czwarty z nas! A jesteśmy od tej katastrofy - wbrew pozorom - ledwie o krok. Wystarczy, że jeszcze trochę poochraniamy miejsca pracy w nierentownych kopalniach i hutach, podniesiemy podatki, wywindujemy minimalne pensje, zasiłki i emerytury, skrócimy czas pracy, wydłużymy urlopy - i ani się obejrzymy, jak 5 mln Polaków będzie bez zajęcia! A "stanie się tak, jeśli natychmiast nie pozbawimy pracy naszych zawodowych producentów bezrobocia - tych polityków i związkowców, którzy od lat, pod hasłem walki z bezrobociem, je powiększają" - dowodzą Bartłomiej Leśniewski i Michał Zieliński (autorzy cover story tego numeru "Wprost", zatytułowanego "Bezrobocie: polityczne rękodzieło").
Kto walczy z bezrobociem - ten produkuje bezrobotnych, kto nakręca koniunkturę - ten obniża poziom bezrobocia - wiadomo od dawna. Od dawna też znana była groźba zrealizowania w Polsce czarnego scenariusza na rynku pracy. "W najbliższych latach nasz rynek pracy zaleją prawie dwa miliony młodych ludzi poszukujących zajęcia" - pisałem w "Na stronie" w październiku 1998 r. "O tym, czy nadchodzący wyż demograficzny stanie się za kilka lat przekleństwem Polski i przeszkodą na naszej drodze do Nowoczesnej Europy, czy też - odwrotnie - naszym atutem, decydujemy właśnie teraz, obniżając podatki (podatek liniowy - PIT i CIT - 22 proc.!) i zachęcając w ten sposób do inwestowania, czyli tworzenia nowych miejsc pracy, albo - przeciwnie - utrzymując anachroniczny system podatkowy i nadal rozdzielając socjalne przywileje, za które zapłacą nasze dzieci z pokolenia wyżu". No i zadecydowaliśmy! To znaczy najpierw zadecydowali za nas posłowie AWS, nie zgadzając się w 1998 r. na realizację drugiego planu Balcerowicza, zaś w 1999 r. zadecydował za nas prezydent Kwaśniewski, wetując ustawę obniżającą podatki - i znów windując poziom bezrobocia. Rok później został - już w pierwszej turze! - wybrany na drugą prezydencką kadencję, podobnie jak zapewne bez przeszkód zbliżające się wybory parlamentarne wygrają jego koledzy z SLD. W ten sposób producenci bezrobocia wciąż mają pracę - wybierani często głosami tych bezrobotnych, których wcześniej posłali na bezrobocie, a bezrobotni mają bezrobocie, które sami sobie - głosując na jego producentów - wybrali!
Więcej możesz przeczytać w 8/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0