Szyderstwo prawie doskonałe

Szyderstwo prawie doskonałe

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jacqueline Susann, bohaterka "Wspaniałej Susann", realizuje amerykański wariant znanego hasła: "Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera"
 
Rozmawiają ZYGMUNT KAŁUŻYŃSKI i TOMASZ RACZEK

Tomasz Raczek: - Panie Zygmuncie, czy można sobie zaplanować, że zostanie się autorem bestsellera, a potem przy użyciu wiedzy o upodobaniach czytelników po prostu zrealizować ten plan?
Zygmunt Kałużyński: - Mamy na ekranach film, w którym właśnie taką historię pokazano: "Wspaniała Susann".
TR: - Opowiada on o osobie niekoniecznie utalentowanej jako pisarka (w roli Jacqueline Susann, autentycznej autorki "Doliny lalek", brawurowa Bette Midler), ale za to ponad wszystko pragnącej zrobić karierę. Ponieważ nie wyszło jej w aktorstwie, postanowiła zrobić ją w pisarstwie.
ZK: - Powiada ona, że jej życie to przykład podnoszący na duchu każdego nieudacznika. Ona nie tylko starała się być aktorką, ale pchała się również do reklamy i tam też się jej nie powiodło. Gdyby nie jej kochający mąż, agent, który namówił ją do napisania książki, to może ta kariera wyglądałaby inaczej. Z drugiej strony, zważywszy charakter tej osoby, należy przypuszczać, że gdyby jej nie wyszło w literaturze, to wzięłaby się do muzyki albo jeszcze czegoś innego.
TR: - Tu jest klucz: Jacqueline Susann miała osobowość. Silną, oryginalną, nie mieszczącą się właściwie w żadnych ramach przewidzianych dla działalności artystycznej w latach 50. i 60., kiedy próbowała robić karierę.
ZK: - Z tym, że ona się nie mieściła nie z racji geniuszu, tylko dlatego, że jej się nie udawało. Zresztą powstaje pytanie, czy sukces jej książki w ogóle był uprawniony.
TR: - No właśnie! Z czego on się wziął? "Wspaniała Susann" to film należący do słabo ostatnio reprezentowanego gatunku w kinie amerykańskim: satyry obyczajowej, groteski kulturowej.
ZK: - To jest groteska godząca w kult snobizmu. To, co ta Susann wyprawia, jest z całą pewnością skandalem. Po pierwsze, jej książka zawiera niewybredne plotki o środowisku, które zdołała poznać...
TR: - ...czyli o aktorskim światku Hollywood. Przy okazji może przypomnijmy, że do dzisiaj z tego tematu żyją dwie utalentowane siostry Collins - Jackie (pisarka) i Joan, czyli sławna Alexis z "Dynastii" (aktorka i pisarka).
ZK: - Przykład, który pan przytacza, dowodzi jednak pewnej sprawności pisarskiej i profesjonalności typu beletrystycznego. Natomiast książka Susann jest skandaliczną grafomanią. Truman Capote, czyli autorytet, powiada w telewizji, że to jest granda: to nie pisarstwo, tylko pisanie na maszynie! Jej książka budzi wściekłość, oburzenie i rewoltę w środowisku literackim.
TR: - Trudno się dziwić, skoro zajmuje pierwsze miejsce na listach bestsellerów.
ZK: - Umieszcza się ją nawet w witrynach między Markiem Twainem a Edgarem Allanem Poe, czyli dwoma klasykami literatury amerykańskiej. Tutaj, panie Tomaszu, odkrywam następną wartość tego filmu - jest nią kompromitacja wpływów środowiskowych, koterii, klik, stwarzających nacisk, zmuszających, by dostosować się do ich poglądów. U nas też to obserwujemy. Może nie w tej chwili, ale w poprzednim systemie Związek Literatów to był autorytet, który naprawdę straszył ludzi chcących zachowywać się inaczej, pisać inaczej, myśleć inaczej niż inni.
TR: - W filmie kolejni wydawcy odrzucają "Dolinę lalek", tłumacząc, że to jest grafomania. Trudno jednak zarzucać im koteryjność. Po prostu starają się być uczciwi i dbają o dobrą jakość tego, co wydają. Jacqueline Susann realizuje zaś amerykański wariant znanego z okresu socrealizmu hasła: "Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera".
ZK: - Wydawcy, którzy odrzucają jej powieść, ulegają kryteriom ustalonym przez koterie. Domagają się wyrobionego stylu pisarskiego, takiego, jaki środowisko uważa za stosowny. Tymczasem ona pisze w sposób bezczelnie skandaliczny, odnosząc jednak fantastyczny sukces.
TR: - Jej książkę czyta się jak większość plotkarskich czasopism objawiających rewelacje z życia znanych aktorów: łatwo i szybko.
ZK: - Susann szydzi też ze wszystkiego, co było do tej pory szanowane. Na przykład mówi: "Tołstoj, mamy cię w dupie!". A gdy mąż kupuje jej luksusowy naszyjnik za worek dolarów, powiada: "Gdyby Hemingway dostał coś takiego, żyłby do dzisiaj". Jej serdeczna przyjaciółka dodaje: "Za taki naszyjnik poszłabym z nim do łóżka i nawet byłoby mi przyjemnie". Jest tutaj kompletna pogarda i nonszalancja wobec tego, co uważa się za udane, godne, szanowane.
TR: - Panie Zygmuncie, oglądając ten film, efektownie zagrany w stylu broadwayowskim przez Bette Midler, Nathana Lane’a ("Klatka szaleńców") i Stockard Channing, zastanawiałem się, czy może się on spodobać w Polsce. Czy ma z nami cokolwiek wspólnego?
ZK: – Z pewnością tak. W tej chwili obserwujemy w naszym kraju powstawanie plutokracji, to znaczy grupy zamożnych obywateli wywierających nacisk na kulturę. Widzę to między innymi w tym nieprawdopodobnym przeroście życia klubowo-towarzysko-przyjęciowego, nieadekwatnym do rezultatów, które artystycznie są mierne albo wręcz nędzne. A te premiery są takie wystawne i efektowne! Te wyjazdy w specjalnych autobusach do miejsc, gdzie coś się kręci, połączone z piciem szampana. Cały ten rozmach, który na moje wyczucie więcej kosztuje niż produkt, o jaki niby chodzi. Uważam to za nacisk środowiska plutokratycznego. Takie grupy mają skłonność do obrony swojego interesu. Film, który szydzi w sposób tak jaskrawy z podobnych zachowań, ma więc swoją wartość ludzką. A jeszcze ten wyjątkowy duet aktorski: Bette Midler i Nathan Lane. Nie są młodzi, nie są ładni, nie grają wdziękiem, a tworzą fantastyczne role.
TR: - Bette Midler znana jest z tego, że potrafi być jednocześnie wulgarna, prowokująca, inteligentna i wzruszająca.
ZK: - Cały ów arsenał emocjonalnych środków wyrazu wpakowała w ten film i dzięki temu zyskał on taką dynamikę. Lane pomógł jej stuprocentowo.
Więcej możesz przeczytać w 9/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0