Operacja Euro

Operacja Euro

Dodano: 
Za 300 dni rozpocznie się największa w dziejach ludzkości wymiana pieniędzy. Gdyby wszystkie monety i banknoty euro, które wkrótce zastąpią niemieckie marki, załadować do pociągu towarowego, liczyłby on 5200 wagonów; niewiele krótszy pociąg musiałby kursować po terytorium Francji. Już tylko 300 dni dzieli dwanaście państw Unii Europejskiej od wprowadzenia wspólnej waluty; 1 stycznia 2002 r. bilon i banknoty euro muszą się znaleźć w sklepach i barach nawet najbardziej odległych wsi, od osad fińskich Lapończyków, po południowoamerykańską Kejannę w Gujanie Francuskiej.

Mount Everest z monet i banknotów
Z piętnastki UE tylko trzy kraje zachowają narodowe środki płatnicze: Dania, Szwecja i Wielka Brytania. W pozostałych państwach gorączkowo testuje się rozwożenie pieniędzy oraz dostosowywanie bankomatów i wszelkiego rodzaju automatów - z papierosami, cukierkami, gazetami czy biletami na metro - do nowych monet i banknotów.
Najwięcej pieniędzy do wymiany mają Niemcy - 300 mld marek. Na ich miejsce muszą wprowadzić 153 mld euro; gdyby wszystkie te nowe monety i banknoty ułożyć pionowo, ich wysokość pięćdziesięciokrotnie przewyższyłaby Mount Everest. W Niemczech marki i fenigi będą przyjmowane przez handel jedynie w styczniu i lutym 2002 r. Od 1 marca 2002 r. wymiany będzie można dokonywać już tylko w bankach. Zanim to nastąpi, Niemcy zapłacą "starymi pieniędzmi" za wprowadzenie euro. Najwięcej (ponad 14 mld marek) wyłożą banki, odpowiedzialne za wprowadzenie do obiegu nowej i wycofanie starej waluty. Niewiele mniej (12,5 mld marek) zapłacą przedsiębiorcy - także za dostosowanie systemów przetwarzania danych, księgowości i przerobienie automatów. Handel detaliczny wyda prawie 10 mld marek, gdyż tyle mają kosztować nowe cenniki, etykiety itp. Z budżetu federalnego na nowe monety, banknoty czy wydrukowanie nowych formularzy urzędowych popłynie 3,5 mld marek. W sumie ta bezprecedensowa akcja pochłonie w Niemczech 40 mld marek.
Francuzi rozpoczną dostarczanie gotówki do banków już we wrześniu. Między mennicą w Pessac i bankami kursować będzie 4 tys. konwojów dziennie, chronionych przez policję i wojsko. Do przewiezienia jest bilon i banknoty o wadze 27 tys. ton. Francuskie banki oszacowały koszt operacji wymiany pieniędzy na 11 mld franków. Hiszpanie zamierzają rozwieźć pieniądze samochodami państwowego koncernu tytoniowego Tabacaleri. Na Półwyspie Iberyjskim, Balearach i Wyspach Kanaryjskich trzeba rozprowadzić "tylko" 9,7 mld nowych monet i banknotów, czyli kilkakrotnie mniej niż w RFN.

20 mld euro oszczędności rocznie
Przewidywane korzyści są wielorakie: wspólna waluta przyniesie większą przejrzystość cen na europejskim rynku, nie będzie zaskakujących zmian przeliczników walut narodowych ani ryzyka strat z powodu spekulacji na rynku walutowym. Uproszczona zostanie księgowość, a zawierane kontrakty będą łatwiejsze do skalkulowania. Według danych Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie nad Menem, tylko dzięki likwidacji wymiany pieniędzy na rynku wewnętrznym UE członkowie unii walutowej zaoszczędzą ponad 20 mld euro rocznie. Ujednolicenie rynku kapitałowego umożliwi też obniżenie stóp procentowych. Na tych optymistycznych zapowiedziach kładą się jednak cieniem obawy przed nieprzewidzianymi efektami wprowadzenia wspólnej waluty: przeciętni obywatele państw dwunastki boją się, czy podczas przeliczania cen liczby po przecinku nie zostaną zaokrąglone na ich niekorzyść; z jaką dokładnością obliczane będą ich zarobki bądź emerytury; wreszcie - czy właściciele nieruchomości przy okazji wymiany nie dokonają cichych podwyżek czynszów, dystrybutorzy paliw nie zwiększą opłat za energię itd., itp.

Dwie strony medalu
Obawy mają także przedsiębiorcy, zwłaszcza dotyczące stabilności euro. Na razie zamiast do liczenia zysków zaproszeni zostali do kasy. Tylko w Niemczech do nowej waluty trzeba przystosować 6,5 mln automatów. Wiele z nich po wycofaniu marek z obiegu nie będzie się nadawało do użytku. Werner Reckmann, szef Tobaccoland, musi "przezbroić" 220 tys. automatów z papierosami, za co zapłaci 8 mln marek. W dodatku po wymianie pieniędzy zmniejszą się jego zyski. Teraz paczka papierosów kosztuje 6 marek, w przyszłości jej cena ma wynosić 3 euro, czyli 5,87 marki. Jak oblicza Reckmann, przy sprzedaży 420 mln paczek papierosów rocznie straci (w zależności od kursu) około 50 mln marek.
W Niemczech przymiarki do wprowadzenia nowego pieniądza trwają od dawna. Rachunki w bankach, sklepach czy na stacjach benzynowych wystawiane są w dwóch walutach. W ten sposób - oprócz przyzwyczajania obywateli do nowych cen - rząd chciał pokonać ich opór psychiczny wobec euro. Starsi Niemcy, którzy utożsamiają osiągnięty dobrobyt z silną marką, woleliby jej nie zamieniać na - jak ironizują - "esperantowalutę". Młodsi nie mają takich zahamowań. Prócz korzyści ekonomicznych spodziewają się ułatwień w ruchu turystycznym. Niemcy wydają za granicą 60 mld marek rocznie, z czego - według Związku Biur Podróży BmR - bez mała 2 mld marek zgarniają kantory wymiany walut.

Euro z happy endem
Od 1 stycznia 2002 r. w dwunastu krajach wszystkie ceny, dochody ludności, papiery wartościowe czy długi przeliczane będą i płacone w nowej walucie. W sklepach, kawiarniach, restauracjach, na dworcach i stacjach paliw klienci będą regulować rachunki w walutach narodowych, a resztę otrzymywać w euro. Operacja wymaga używania w sklepach dwóch różnych kas oraz dostarczenia do placówek handlowych i banków znacznych sum pieniędzy, wielokrotnie większych niż ich dotychczasowe dzienne obroty. Obywatelom dwunastki z pewnością nie będzie łatwo przyzwyczaić się do euro, ale - jak twierdzi Armin Greif, koordynator Europejskiego Banku Centralnego do spraw wymiany walut - "po przejściowych trudnościach każdy doceni komfort obracania jedną walutą na obszarze eurowspólnoty". Wim Duisenberg, szef EBC, ostrożniej formułuje oceny: "Przestawienie się na euro będzie szokiem kulturowym, którego konsekwencji do końca nie da się przewidzieć".

Okładka tygodnika WPROST: 10/2001
Więcej możesz przeczytać w 10/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
 0