Karta cygańska

Karta cygańska

Dodano: 
Rosyjskie służby specjalne inicjowały akcje kompromitujące Węgry, Czechy i Słowację. Na Węgrzech trwa prześladowanie mniejszości cygańskiej - oświadczył podczas konferencji prasowej zorganizowanej we francuskim Zgromadzeniu Narodowym Jenö Zsigó, wiceprzewodniczący działającego na Węgrzech parlamentu cygańskiego. Wtórował mu József Krasznai, rzecznik grupy Cyganów z miejscowości Zámoly, którzy od lata ubiegłego roku jako uchodźcy przebywają w Strasburgu.
Na konferencji nie pojawili się francuscy przyjaciele "prześladowanych" - komunistyczny deputowany Patrick Braounec i jeden z przywódców partii Zielonych, Noël Mamere. Posłowie przysłali jednak list, w którym domagają się, by Francja zrewidowała pozytywną ocenę Węgier jako przyszłego członka Unii Europejskiej, a także przyznała prawo azylu Cyganom, "których prawa obywatelskie są systematycznie naruszane".
W jaki sposób Romowie z Zámoly zdołali aż tak nagłośnić swoje problemy? Jak zdobyli poparcie polityków, którzy wcześniej nie byli skłonni zajmować się na przykład uciekającymi z piekła wojny domowej lankijskimi Tamilami? Kto utrzymuje kilkudziesięciu uciekinierów, od pół roku przebywających we Francji? Nieco światła na tę dziwną sprawę rzuca lutowa publikacja prestiżowego brytyjskiego pisma poświęconego problemom bezpieczeństwa "Jane’s Intelligence Digest". Autorzy artykułu "Nowa rosyjska ofensywa" twierdzą, że za powtarzającymi się informacjami o prześladowaniu Cyganów w Europie Środkowej stoi rosyjski wywiad: "W ostatnich miesiącach wiele wskazuje na to, że Rosja usiłuje podminować swych zorientowanych na zachód sąsiadów albo buduje przyczółki, z których po rozszerzeniu Unii Europejskiej albo po przyjęciu kolejnych członków NATO będzie mogła skuteczniej działać przeciw interesom Europy Zachodniej". Jednym z elementów tej polityki okazuje się wykorzystanie "karty cygańskiej". Żyjący w nędzy, niewykształceni i słabo zorientowani w problematyce międzynarodowej Romowie to idealny obiekt manipulacji. Łatwo dają się przekonać, że za granicą czeka na nich lepsze życie i pomoc bogatych rządów.
Trudno uznać za zbieg okoliczności, że "problem cygański" powraca zawsze w okresach wewnętrznych kłopotów państw środkowoeuropejskich.
W 1992 r. głośno było o Romach w Czechach, w 1998 r. - w Słowacji. Zaskakujące, że ci sami Cyganie nie uskarżali się w okresie rządów Vladimira Meciara, którego kontakty z Moskwą uchodziły za bardziej niż poprawne. Szczególnym celem rosyjskiej penetracji stały się jednak Węgry, państwo prozachodnie i aktywne w NATO w czasie interwencji w byłej Jugosławii. W ubiegłym roku Węgrzy z trudem obronili się przed przejęciem swych największych firm chemicznych, BorsodChem i TVK. Okazało się, że za usiłującą dokonać wrogiego przejęcia irlandzką firmą Millford Holdin stał Gazprom. Rosyjski gigant energetyczny miał też apetyt na węgierską kompanię naftową MOL. Rząd premiera Orbána zarządził zbadanie tej akcji po tym, jak okazało się, że przekroczone zostały granice prawa, a na dodatek pojawiły się informacje o próbach prania brudnych pieniędzy.
Taktyka cygańska okazuje się jednak bardzo skuteczna propagandowo. Większość Romów na Węgrzech żyje poniżej minimum socjalnego. Jeśli łączy się to z zarzutami o rasizm i naruszanie praw człowieka, wówczas akcja samoobrony zyskuje szerokie echo, kompromitując państwa aspirujące do integracji euroatlantyckiej. "Z punktu widzenia Moskwy, konserwatywny rząd węgierski powinien mieć trudności i powinien zostać skompromitowany w oczach Zachodu" - uważa István Praczki, emerytowany oficer węgierskiego wywiadu.
Sprawa Cyganów z Zámoly jest dla Węgrów szczególnie irytująca - właśnie tam zaczęto za rządowe pieniądze budować osiedle romskie. Okazuje się, że wśród ubiegających się dziś o azyl we Francji są także sprawcy zabójstwa - jeden z nich to bratanek Józsefa Krasznaiego, występującego dziś we francuskim parlamencie z oskarżeniem Budapesztu. Na jego zeszłotygodniową konferencję prasową nie wpuszczono zresztą przedstawicieli Krajowego Samorządu Cygańskiego z Węgier, a jego wiceprzewodniczący Béla Osztojkán nie wyklucza, że przebywający we Francji "prześladowani" na pomysł nagłośnienia swych rzekomych krzywd nie wpadli sami. Jeszcze ciekawsze jest to, że pieniądze na wsparcie uciekinierów tajemniczy darczyńcy przekazali przez Izrael (gdzie mieszka milion emigrantów z Rosji), a głównymi obrońcami praw człowieka okazali się niedawni najlepsi przyjaciele Związku Radzieckiego na Zachodzie - francuscy komuniści.
"Nie potwierdzam i nie zaprzeczam" - oświadczył z właściwą swojemu fachowi dyskrecją Ervin Demeter, węgierski koordynator służb specjalnych, zapytany, czy prawdą jest to, co pisze "Jane’s Intelligence Digest". Niedawno minister Demeter przebywał jednak dwa tygodnie w Wielkiej Brytanii, gdzie spotkał się - jak przyznał - z "wieloma osobami na wysokich stanowiskach".

Okładka tygodnika WPROST: 10/2001
Więcej możesz przeczytać w 10/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
 0