Klasyk humoru

Klasyk humoru

Dodano: 
Komedie Stanisława Barei śmieszą w III RP tak samo, jak w czasach PRL - dowodzi publicysta "Wprost" Maciej Łuczak w książce "Miś, czyli rzecz o Stanisławie Barei". Książka, której fragmenty prezentujemy poniżej, ukaże się w marcu nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Bareja powtarzał za Schopenhauerem: "Śmiech powstaje za każdym razem nie z czego innego, jak z nagłego spostrzeżenia niezgodności między pojęciem a rzeczywistymi przedmiotami, które pod jakimś względem ujęto w tym pojęciu, i sam jest właśnie tylko wyrazem tej niezgodności". Bareja, reżyser "Misia", "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?" i "Bruneta wieczorową porą", wiedział doskonale, że śmiech stanowi reakcję na zachwiane proporcje, kontrasty, dysonanse czy też z pozoru ukrytą dwoistość rzeczywistości społecznej. Weźmy choćby ówczesny popularny slogan "Polak potrafi", który - jak napisał prof. Michał Głowiński - "zdumiewa swoją ogólnikowością, potrafi się zawsze coś, nie można potrafić w ogóle. Ogólnikowość została niewątpliwie zamierzona, ważne jest - by tak powiedzieć - 
pobudzenie generalne, a także apel do ambicji narodowej". Dumne zawołanie "Polak potrafi" było jednak codziennie konfrontowane z kartkami na cukier, kolejkami u rzeźnika, nagminnie spóźniającymi się pociągami czy wreszcie peerelowskim szczytem wyrafinowanej techniki w postaci syrenki, która w latach 60. pojawiła się na naszych drogach. Potem postanowiono zbudować "nową świecką tradycję na włoskiej licencji" - jednak bez sukcesów. W pierwszych scenach "Misia" fiat 126p rozpada się na części. Wspomniany prof. Głowiński opisuje świetną anegdotę dotyczącą hasła "Polak potrafi": "Pojawia się ono w filmie Andrzeja Wajdy Człowiek z marmuru, dziejącym się na budowie Huty Katowice, niby w tle, ale bardzo wyraźnie. Na seansie, na którym byłem, w tym momencie sala wybuchła spontanicznym śmiechem". Jeszcze większą radość wywołałby dialog, który znalazł się w scenariuszu "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?", lecz ostatecznie nie pojawił się w filmie:
"Więcek: - Można dać: Polak potrafi.
Majera: - Co Polak potrafi?
Więcek: - Wszystko.
Majewski: - To trzeba dać: Polak potrafi wszystko.
Więcek: - To się samo rozumie, że wszystko.
Majera: - Polak potrafi... Hm. A kto to zrobi?
Więcek: - Frąckowiak namaluje.
Majewski: - Frąckowiak nie potrafi namalować.
Więcek: - To Majewski.
Majera: - O! Majewski potrafi. (Mówi sceptycznie. Majewski się obraża.)
Majewski: - To sami namalujcie.
Więcek: - Ja nie potrafię... ja nie jestem od tego.
Majera (denerwuje się): - Nie wiem, cholera! Tyle chłopa, a prostego napisu nikt nie potrafi zrobić."
Dlaczego komedie Stanisława Barei nadal śmieszą? I to nawet młodzież nie pamiętającą już czasów realnego socjalizmu, w których absurd był wpisany w logikę systemu. Okazało się, że te filmy są uniwersalne, będąc sprzeciwem wobec każdej nieuczciwości i fałszu, wobec wszelkich form głupoty i hipokryzji oraz sztuczności i pustej celebry życia społecznego. Nie ma wątpliwości - również w wolnej i demokratycznej III RP "drugie oczko mu się odlepiło, temu misiu". W istocie mamy także wiele problemów - co prawda innych, bo zmieniły się dekoracje. Tak naprawdę jednak - powtórzymy za Gombrowiczem: "Nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, przed pupą zaś w ogóle nie ma ucieczki".
Do tej pory Bareja nie doczekał się godnego następcy. Recytujmy więc za Hamletem przemawiającym do zimnej czaszki królewskiego błazna Yoricka: "I gdzie twoje docinki? Twoje podskoki, piosenki, popisy dowcipu, po których biesiadnicy pod stół spadali ze śmiechu? Nic nie pozostało?". Pozostały filmy Stanisława Barei i niezmienne przekonanie jego miłośników, że życie jest komedią.

Okładka tygodnika WPROST: 10/2001
Więcej możesz przeczytać w 10/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0