Na celowniku

Na celowniku

Dodano: 
Kto i jak dba o bezpieczeństwo osób narażonych na odwet mafii. Wzmocniona ochrona ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, kuloodporny samochód i ochrona BOR dla Jana Michny, komendanta głównego policji, policyjna ochrona dziennikarzy zajmujących się sprawami aferalnymi - to działania podjęte ostatnio w związku z realnym zagrożeniem życia i zdrowia tych osób.
 

Wiąże się ono przede wszystkim z wojną wydaną mafii przez ministrów Lecha Kaczyńskiego i Marka Biernackiego. Manifestowanie, że mafię stać na zorganizowanie zamachu na wysokiej rangi funkcjonariusza państwowego, jest nie tyle aktem desperacji i zemsty, ile demonstracją siły. Nie tylko wobec społeczeństwa, ale i wobec świata przestępczego.
Informacje o tym, że Lech Kaczyński znalazł się na celowniku gangsterów, pochodzą z kilku źródeł, m.in. od agentów umieszczonych w lubelskim więzieniu. - Nie mogę powiedzieć, czy mamy sygnały dotyczące akurat ministra Kaczyńskiego, bo to nasza kuchnia i nie mogę jej zdradzać - mówi gen. Mirosław Gawor, szef Biura Ochrony Rządu. - Gdyby nawet takie sygnały się pojawiły, nie jest moim zadaniem sianie fermentu i niepokoju - z czysto psychologicznych powodów. Jeżeli sygnał ma poważne, rzeczowe podstawy, idą za tym odpowiednie działania, w tym profilaktyczne. Nie powinniśmy jednak wpadać w panikę i budować fortecy czy nadmiernie ograniczać swobody osób ochranianych.
Nikt nie może zmusić polityka nie objętego ustawową ochroną, żeby z niej korzystał. Także osoba zagrożona, której proponuje się ochronę, ma prawo z niej zrezygnować. Nie ma standardu określającego, że premierowi przysługuje pięciu ochroniarzy, a prezydentowi - dziesięciu. Niejawne jest również rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych o szczegółowych zasadach ochrony. - Ministra może ochraniać pięciu ludzi, może też piętnastu, jeżeli trzeba - mówi oficer BOR. - Zależy to od specyfiki miejsca i sytuacji oraz informacji, jakie docierają do nas na temat zwyczajów osoby ochranianej. Inna jest ochrona premiera czy ministra w czasie rozmów z przedstawicielami protestującej grupy, a inna podczas konferencji naukowej w hotelu Marriott.
Najbardziej prominentnych członków rządu strzeże tysiąc funkcjonariuszy BOR. Dbają oni o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie: prezydenta (także byłych prezydentów, którym taka ochrona przysługuje dożywotnio), premiera, marszałków Sejmu i Senatu, wicepremierów i ministrów resortów strategicznych, czyli spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości oraz obrony. Z ich ochrony korzysta również szef kancelarii prezydenta, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych, a także - na mocy decyzji ministra spraw wewnętrznych i administracji - Leon Kieres, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, oraz Bogusław Nizieński, rzecznik interesu publicznego. - To są ludzie mający szczególnego rodzaju wiedzę, którą należy chronić, i to w sposób szczególny. Im więcej osób będzie taką wiedzą dysponować, tym szerszy będzie zakres ochrony - mówi Marek Biernacki, szef MSWiA.
Sędzia Barbara Piwnik po raz trzeci w swojej zawodowej karierze ma ochronę. - Jeżeli ktoś niezadowolony z wyroku grozi mi w sali sądowej, nie robi to na mnie wrażenia. Ale jeżeli mam swoje podejrzenia, a w dodatku policja ostrzega, to trzeba dokonać oceny: grać bohatera czy też decydując się na ochronę, konsekwentnie sprawdzić okoliczności powstania zagrożenia i powstrzymać ewentualnego sprawcę. Najistotniejsze jest odkrycie powodu przygotowywania zamachu - mówi Barbara Piwnik. Pierwszy raz zgodziła się na ochronę, bo przestępcom chodziło o niedopuszczenie do zakończenia prowadzonego przez nią procesu w określonym terminie. - To był wyścig z czasem. Proces zakończył się w terminie, a oskarżeni otrzymali wysokie kary - dodaje sędzia Piwnik.
Siergiej G., sądzony obecnie w Gdańsku płatny zabójca, sam przyznał, że "otrzymał kontrakt na Barbarę Piwnik", ale go nie wykonał, ponieważ miała ochronę. - Oczywiście, jeżeli ktoś chce kogoś zlikwidować, może i pół autostrady wysadzić razem z ochroną. Jeśli jednak sprawca działa sam, strzelając z bliska, nie będzie ryzykował, gdy jego cel ma ochronę - mówi sędzia Piwnik.
- Wraz ze wzrostem skuteczności walki ze zorganizowaną przestępczością wojna państwa z mafią będzie się zaostrzać - mówi minister Biernacki. - Należy zakładać, że ta druga strona będzie próbowała bronić się intensywniej. Dlatego jestem za tym, aby lepiej ochraniać ludzi z pierwszej linii. Częściej będziemy przydzielać ochronę prokuratorom i sędziom, by mogli spokojnie i sprawnie działać. Zagrożeni atakami terrorystycznymi będą też policjanci.
We Włoszech, kolebce mafii, zamachy na prowadzących śledztwa przeciwko zorganizowanej przestępczości nasilały się, gdy wymiar sprawiedliwości uderzał w najwyższe piętro mafijnej hierarchii. W Polsce sygnały o zagrożeniu wysokich urzędników państwowych zaczęły się pojawiać wraz z ubiegłoroczną ofensywą przeciwko gangowi pruszkowskiemu. - Ludzie najbardziej zagrożeni zostali profilaktycznie objęci dyskretną ochroną - przyznaje oficer Centralnego Biura Śledczego. Właśnie wtedy pojawiły się pierwsze informacje o planowanym zamachu na Jana Michnę, komendanta głównego policji. Po dokładnym sprawdzeniu informacji uznano, że zagrożenie jest realne. Puszczając plotki o przygotowywanym zamachu na ważną osobistość albo naprawdę szukając egzekutora, mafia chce wywołać psychozę, poczucie zagrożenia, chce wpłynąć na zmianę ważnych decyzji lub doprowadzić do rezygnacji z pewnych działań.
Po śmierci generała Papały osoby i instytucje odpowiedzialne za ochronę nie lekceważą żadnych sygnałów o zagrożeniu. W ubiegłym roku do policji dotarło ponad 32 tys. zawiadomień o groźbach (411 pochodziło z instytucji państwowych, a 27 od organów kontroli). Dwa lata wcześniej takich gróźb było ośmiokrotnie mniej. Wpłynęło też 3 tys. zawiadomień o stosowaniu przemocy lub groźby bezprawnej w celu wymuszenia określonego działania.

Okładka tygodnika WPROST: 11/2001
Więcej możesz przeczytać w 11/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0