Platformy akcji

Platformy akcji

Dodano: 
Federacyjny model funkcjonowania prawicy u nas się nie sprawdził . Nareszcie - orzekli Polacy cztery lata temu, gdy do wyborów stanęła wielka, zjednoczona prawica. Nareszcie - mówią obecnie (na razie po cichu) narodowcy i konserwatyści, ludowcy, związkowcy i liberałowie mający dosyć wymuszonej wspólnoty.



Jedność przeciwieństw
W 1997 r. wyborcy nagrodzili współpracę kilkudziesięciu prawicowych partii, jednak szybko się okazało, że ów front jedności jest zbyt szeroki, aby dało się efektywnie sprawować władzę. Z jednej strony, rząd Jerzego Buzka wprowadzał reformy, z drugiej zaś, były one ograniczane i hamowane przez część działaczy AWS. Gdy jedni politycy spotykali się z przedsiębiorcami, dla innych wyborczym bastionem były załogi wielkich państwowych firm.
Wybory prezydenckie i powstanie Platformy Obywatelskiej udowodniły poza tym, że coraz więcej obywateli nie ekscytuje się już hasłami z przeszłości, za to zadaje sobie pytanie, co dana partia może mi zapewnić tu i teraz. A co może zapewnić AWS? Nie kończące się debaty, czy wybrać podatek liniowy, czy progresywny; liberalizować kodeks pracy czy skracać czas pracy; zwalczać bezrobocie, obniżając podatki, czy wprowadzić ulgi inwestycyjne i zwiększyć skalę dotacji. Głosując na akcję jedności przeciwieństw, nie wiadomo, co się konkretnie wybiera. Próby godzenia w ramach jednego ugrupowania ognia z wodą powodują, że nawet co trzeci zwolennik AWS jest niezadowolony z polityki gospodarczej gabinetu Jerzego Buzka, a co piąty wręcz zalicza się do przeciwników rządu.

Mnożenie przez podział, czyli jak zniechęcić wyborców
Dezintegracja AWS może doprowadzić prawicę do klęski, jaka była jej udziałem w 1993 r. Albo do odzyskania zaufania elektoratu, jeśli politycy obozu posierpniowego zdołają stworzyć wielkie bloki, połączone już nie antykomunistycznymi hasłami, ale wspólnym programem. Kto poprze blok Mariana Krzaklewskiego, Jerzego Buzka, Lecha Kaczyńskiego, Mariana Piłki, Jana Olszewskiego, Wiesława Walendziaka - ten opowie się za polityką dotacji i ulg podatkowych, twardą walką z przestępczością, zachowaniem przez związek zawodowy dużej roli politycznej, delegalizacją pornografii i aborcji. Kto poprze blok Andrzeja Olechowskiego, Macieja Płażyńskiego, Jana Marii Rokity, a być może też Bronisława Geremka i Janusza Tomaszewskiego - ten opowie się za szybkim wprowadzeniem podatku liniowego, liberalizacją kodeksu pracy, ograniczeniem roli związków zawodowych. Każdy z tych bloków, mimo że wewnętrznie zróżnicowany, będzie bardziej spójny i sprawniejszy w działaniu niż AWS.

Strategia wypychania
Na razie trwa proces wzajemnego wypychania się z AWS, przy czym wszystkie strony starają się stwarzać wrażenie, że nie są wypychającymi, tylko wypychanymi, bo to się bardziej podoba wyborcom. Marian Krzaklewski niespodziewanie przeforsował kandydaturę znanej z radykalnych poglądów senator Krystyny Czuby do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, co było ciosem dla Jana Marii Rokity, który walczył o pozostanie SKL w AWS. Lecz kiedy stronnictwo wraz z Rokitą opuściło akcję, Krzaklewski nazwał to "zdradą".
Proces wypychania toczy się również w partii Ruch Społeczny AWS, w której trwa walka o przywództwo między Marianem Krzaklewskim a Januszem Tomaszewskim. Jeśli wygra Krzaklewski, najprawdopodobniej poprowadzi partię bardziej na prawo - w porozumieniu z Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi i częścią działaczy ZChN. Tomaszewski będzie z kolei raczej szukał - nie wiadomo z jakim skutkiem - porozumienia z PO i SKL, a być może także z UW.
Czy wyborców takie szarady w ogóle obchodzą? Wyniki sondaży dowodzą, że nie. Tort, jakim jest elektorat, może być tak długo i nieumiejętnie dzielony, że nie będzie co konsumować. Niezdolność do utworzenia nowych, spójnych programowo formacji spowoduje, że podczas wyborów będą się wzajemnie zwalczać partie centrum, centroprawicy, prawicy związkowej, prawicy prawdziwej, prawicy prawdziwszej i prawicy jedynie słusznej. Rozmnożenie się centrów i prawic oznaczałoby - jak określił to Edward Wende, poseł UW - zmuszenie wyborców do studiowania politycznej "tablicy Mendelejewa". Wtedy obywatele wybiorą monolityczną jednolitość, czyli SLD. Oznacza to, że zwycięstwo lub porażka SLD zależy w największym stopniu od tego, czy przeciwnicy Leszka Millera dadzą Polakom szansę dokonania racjonalnego wyboru.

Więcej możesz przeczytać w 12/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0