Złote lata swingu

Złote lata swingu

Dodano: 
Billie Holiday, Ella Fitz-gerald czy Sarah Vaughan to niekwestionowane gwiazdy wokalistyki jazzowej. W historii muzyki wymieniane są jednym tchem z gigantami: Dukiem Ellingtonem, Charliem Parkerem, Milesem Davisem. Najlepsze współczesne wokalistki chętnie wracają do czasów, kiedy w jazzie królował swing.
Jedną z najważniejszych postaci wśród zdobywających światową sławę młodych wokalistek jazzowych jest pochodząca z Chicago Patricia Barber. Uwagę krytyków przyciągnęła wydanym w połowie lat 90. albumem "Cafe Blue", "Modern Cool" zaś z 1998 r. jest w powszechnym prze-konaniu melomanów jej najciekawszym krążkiem. Obie płyty zawierają przede wszystkim własne kompozycje śpiewaczki - wyjątkowo pojawiały się na nich przeboje innych wykonawców, na przykład "Light My Fire" zespołu The Doors czy "A Taste of Honey" The Beatles. Utalentowana wokalistka i zarazem pianistka wolała jednak własny repertuar. Teraz artystka przyjechała do Polski, by zaprezentować swoją najnowszą płytę "Nightclub" - nietypową dla jej dyskografii, bo zawierającą wyłącznie kompozycje klasyków gatunku: Armstronga, Kosmy czy Portera. Ten album na pewno przysporzy jej wielbicieli, zwłaszcza wśród mniej wyrobionych słuchaczy, dla których osobiste utwory Barber mogły być zbyt trudne. Nie wydaje się jednak, by ów zwrot był jedynie posunięciem komercyjnym. Wokalistka wpisuje się ostatnią płytą w nurt powrotu do wielkiej jazzowej tradycji.
W ostatnich latach niemal wszystkie liczące się śpiewaczki młodego i średniego pokolenia złożyły hołd geniuszom muzyki synkopowanej. Przodują w tym czarnoskóre pieśniarki. Dee Dee Bridgewater wydała w 1997 r. płytę "Dear Ella" z zestawem najsłynniejszych utworów Elli Fitzgerald. Dwa lata później Cassandra Wilson nagrała krążek poświęcony Milesowi Davisowi - "Traveling Miles". W lutym tego roku ukazała się płyta "The Calling" Dianne Reeves z niezapomnianymi pieśniami Sary Vaughan. Nie tylko afroamerykańskie pieśniarki deklarują przywiązanie do muzyki starych dobrych jazzowych czasów. Diana Krall, obok Patricii Barber bodaj najbardziej znana białoskóra wokalistka jazzowa, nagrała w drugiej połowie lat 90. krążek z utworami wykonywanymi w latach 40. przez trio Nat King Cole’a. Wyjątkowe przywiązanie do najlepszych utworów ery swingu okazuje też mało znana w Polsce Stacey Kent.
Urodzona i wychowana w Nowym Jorku, bez formalnego wykształcenia muzycznego, przedzierzgnęła się z anglistki w śpiewaczkę swingową podczas kursu wokalistyki jazzowej w Anglii. Zmiana profesji okazała się słuszną decyzją, bo po wydaniu zaledwie dwóch płyt - "Close Your Eyes" i "The Tender Trap" - w 1997 r. Stacey Kent przyznano tytuł Najlepszej Brytyjskiej Wokalistki Jazzowej. Obie płyty, wypełnione utworami Cole’a Portera i Duke’a Ellingtona, nie były jedynie sezonową fanaberią, lecz świadomym wyborem estetycznym, który artystka zdecydowała się kontynuować. Na kolejnej płycie "Let Yourself Go" brytyjska śpiewaczka przypomina najlepsze kompozycje z filmów Freda Astaire’a. Absolutnym szczytem przywiązania do standardów jazzowych jest wydana w zeszłym roku składanka ballad swingowych "Dream-sville" z takimi evergreenami, jak "I’ve Got a Crush On You" czy "Polkadots And Moonbeams". Mimo że utwory te wykonywano setki razy, niesłychana dyskrecja, subtelność i delikatność, z jaką śpiewa je Stacey Kent, sprawia, że i płyta, i artystka zbierają jak najcieplejsze recenzje. Na świecie ciągle przybywa wielbicieli tej bezwstydnie romantycznej - jak sama się określiła - śpiewaczki. Obecna trasa koncertowa po Szwecji i Danii pokazuje, że znający się nieźle na jazzie Skandynawowie dostrzegli w Kent kogoś więcej niż tylko rzetelną odtwórczynię. Miejmy nadzieję, że na równi z Patricią Barber znajdzie ona swoich fanów także w Polsce. Piątego kwietnia Stacey Kent po raz pierwszy wystąpi w naszym kraju.

Okładka tygodnika WPROST: 12/2001
Więcej możesz przeczytać w 12/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0