Konie na łonie

Konie na łonie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy dzieło sztuki może powstać w sposób demokratyczny? W słonecznym wiejskim pejzażu widać jezioro i las. Przy romantycznej chatce stoi rodzina, gdzieś niedaleko leży naga piękna kobieta. Przez pole galopują konie, na łące bawią się dzieci i zwierzęta. W tle góry, po których na nartach jedzie Jan Paweł II. Z takich elementów składałby się najładniejszy - zdaniem Polaków - obraz.

Punktem wyjścia do rozważań o guście przeciętnego Polaka i jego obyciu ze sztukami plastycznymi jest zorganizowana w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie wystawa dwóch artystów: Witalija Komara i Aleksandra Melamida. Urodzeni w latach 40. Rosjanie pierwsze prowokacyjne prace tworzyli jeszcze w Związku Radzieckim. Od roku 1980 mieszkają w Nowym Jorku i nadal starają się prowokować odbiorców. To krótkie przedstawienie ich "geopolitycznej" historii konieczne jest do tego, aby zrozumieć przyczyny prowadzenia przez nich prawie od ośmiu lat niezwykłej akcji artystycznej.
- Przez połowę naszego życia w ZSRR byliśmy uczeni, że sztuka powinna służyć masom. W USA zaś pokazywano nam, że nie można proponować społeczeństwu niczego bez przeprowadzenia badań statystycznych uwzględniających preferencje każdego obywatela. Postanowiliśmy wcielić te koncepcje w życie - mówi Melamid. Korzystając z usług profesjonalnych firm badających opinię publiczną, artyści w czternastu krajach (m.in. w USA, Rosji, Niemczech, Holandii, Kenii i Chinach) przeprowadzili ankietę. Na podstawie odpowiedzi respondentów sami lub dzięki pomocy innych malarzy skomponowali wzór najbardziej pożądanego i niepożądanego obrazu dla obywateli każdego z tych państw. - Największą wartość miało dla nas odkrycie, że ludzie na całym świecie pragną takich samych obrazów. Wszystkim bardziej "smakują" dzieła, w których przeważają kolory niebieskie i zielone. Wszystkie nacje, oprócz Holendrów, preferują też pejzaż. A choć Holendrzy woleli abstrakcję, to jednak w błękitnoszmaragdowej tonacji. - Anioły zawsze mają takie same twarze, różne są tylko bestie i demony - tak skwitowali artyści wyniki swoich działań.
W salach CSW, gdzie najczęściej wystawiane są trudne dzieła sztuki, spokojnie wiszą kicze, jakie trudno znaleźć nawet wśród obrazów sprzedawanych przez pacykarzy na bazarach i stadionach. Wrażenie potęguje to, że nie zostały zestawione parami - "najładniejszy" i "najbrzydszy" z danego kraju. Na początku powieszono wszystkie dzieła z kategorii pożądanych. Dlaczego? - Postanowiliśmy być konsekwentni, więc ustalenie formy ekspozycji zaproponowaliśmy paniom pilnującym sal, sprzątaczkom i pracującym w centrum robotnikom - wyjaśnia Melamid. A oni nie mieli najmniejszych wątpliwości, co jest ładne i powinno być na początku. Przygotowanie ekspozycji, często wymagające kilkudniowego namysłu, trwało niewiele ponad pół godziny.
- Chcemy naszą akcją nie tylko ośmieszyć wpajane nam przez społeczeństwo przeświadczenie o wartości sztuki tworzonej na zamówienie. Chcemy również pokazać, że nawet naukowe czy też, naszym zdaniem, pseudonaukowe sposoby badania gustu publicznego nie dają odpowiedzi, czym on naprawdę jest - deklarują obaj malarze. Czołowy amerykański estetyk Arthur C. Danto, twórca instytucjonalnej teorii sztuki, neguje wartość artystyczną prezentowanych przez Komara i Melamida dzieł. - Nie osiągniemy harmonii, wtłaczając na jedno płótno dziesiątki absurdalnych i banalnych detali. Uzyskana w wyniku badania statystycznego średnia tego, co ładne, nie doprowadzi do powstania wartościowego dzieła sztuki - twierdzi Danto. I stawia pytanie: kto decyduje o jakości sztuki? Komar i Melamid uważają, że każdy z nas.
Przy okazji warszawskiej wystawy Komara i Melamida także Polaków zapytano o to, jaki obraz chcieliby mieć najbardziej. Zasadniczo nasze preferencje zgadzają się z wyborami innych nacji. - Pejzaż wybrany przez Polaków najbardziej przypomina ulubiony obraz Francuzów - stwierdzili malarze. I wydawałoby się, że możemy spać spokojnie, skoro jesteśmy równie kiczowaci jak reszta ludzkości, ale diabeł tkwi w szczegółach. Niektóre odpowiedzi udzielone przez Polaków na niemal setkę pytań budzą prawdziwą grozę.
Prawie 90 proc. społeczeństwa nie uprawia, nawet amatorsko, żadnej działalności plastycznej. 75 proc. populacji nigdy nie robi zdjęć (w wypadku pytania o słuchanie muzyki i czytanie książek tylko 13 proc. ankietowanych zdecydowało się na stwierdzenie, że nie robi tego nigdy). Nie interesuje nas też obcowanie ze sztuką. Prawie połowa badanych przez Demoskop stwierdziła, że do żadnych muzeów czy galerii nie chadza nigdy. Jedynie około 30 proc. respondentów stwierdziło, że ma w domu dzieło sztuki, przy czym większość wybrałaby wytwór sztuki tradycyjnej.
Ponad 60 proc. Polaków woli obrazy realistyczne, i to najbardziej te, które niemal z fotograficzną dokładnością portretują rzeczywistość. Za plenerem, jako doskonałym tematem, opowiedziało się 71 proc. rodaków. Na idealnym landszafcie powinny się znajdować przedmioty rzeczywiste, lekkie i wesołe, raczej proste i koniecznie o zaokrąglonych kształtach. To są ogólne preferencje. Ankieta Demoskopu zawiera także prośbę o dokładniejsze opisanie tematu idealnego dzieła. Respondenci mieli wiele propozycji. Przeważają "konie na łonie natury", "piękny las, a przy nim wodospad", "na wzburzonych falach oceanu dryfujący żaglowiec" oraz "biegnące nagie kobiety, najlepiej na ukwieconej łące, dużo słońca i zieleni". Pożądana byłaby "zabawa kotków w salonie", "bawiące się dzieci w naturalnym otoczeniu, na podwórku, mogą być biedne", a także "obraz mojego gospodarstwa na całą ścianę". Nie brakuje też wyborów niekonwencjonalnych, na przykład "Trójca Święta w 2001 roku".
Nie mamy wiele poszanowania dla dzieł sztuki nawet jako rzeczy o wymiernej wartości. Gdyby statystyczny Polak mógł wybrać pomiędzy obrazem, który bardzo mu się podoba, a jego równowartością w gotówce, to w 64 przypadkach na sto zdecydowałby się na pieniądze.
Komar i Melamid uczą teraz słonie malować obrazy abstrakcyjne. Dzieła sprzedają się dobrze. - Słoń malujący obraz ma nad nami jedną ogromną przewagę: nie myśli - prowokuje Melamid.

Więcej możesz przeczytać w 18/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0