Wielki powrót klapków Kubota. Nie uwierzycie, jak się zmieniły

Wielki powrót klapków Kubota. Nie uwierzycie, jak się zmieniły

W 1994 roku pierwsze klapki Kubota wylądowały w Polsce. Po niecałym ćwierćwieczu powracają na rynek w nowej odsłonie.
W 1994 roku pierwsze klapki Kubota wylądowały w Polsce. Po niecałym ćwierćwieczu powracają na rynek w nowej odsłonie.
Nikt nie wie skąd się wzięły, ale wszyscy chcieli je mieć. Klapki Kubota, czyli kultowy obiekt pożądania lat 90., wracają na rynek.

– Chcemy reaktywować ten brand, ale zrobić to zupełnie po nowemu. To na pewno nie będą te same kuboty, które znamy z lat 90. – mówi Alina Sztoch, jedna z czworga łódzkich miłośników marki, którzy chcą tchnąć w kuboty nowe życie. Inspirację wykreował im sam rynek. W Polsce wszyscy dookoła sprzedają klapki basenowe. Nie ma solidnych klapków wykonanych z dobrych materiałów. Te produkowane przez znane marki to w większości plastikowe laczki szyte w Chinach. Wystarczy mocniej pociągnąć za pasek, żeby oderwać go od podeszwy.

– Nie chcieliśmy tworzyć nowej marki, bo wykreowanie takiej graniczy z niemożliwością – tłumaczy. Po szybkim badaniu rynku wśród znajomych i rodziny okazało się, że markę Kubota kojarzą wszyscy. Odszukali polskiego właściciela logo. Rozpoczęły się długie negocjacje co do okresu i kosztów udostępnienia im znaku towarowego. Po kilku szczegółowych rozmowach – sukces. Uzyskali licencję na korzystanie z logo Kubota na terenie całego świata.

Grucha powraca

Powstały trzy linie zreaktywowanych kubotów. Pierwsza, „classic”, z prostym napisem Kubota na pasku. Druga, „retro”, mocno nawiązująca do lat 90. Kolorowa, z szalonym wzornictwem. Są klapki z czerwonym burakiem albo żółtą gruszką – tak, tą samą, którą Mirosław Zbrojewicz, czyli po prostu Grucha z kultowej komedii,,Chłopaki nie płaczą”, miał na swoim swetrze. Trzecia linia nowych kubotów powstała specjalnie na tegoroczny mundial. Klapki w biało-czerwonych barwach albo takie z napisem „Polska”.

Teraz chwilę o wygodzie. Wszędzie tam, gdzie klapek dotyka stopy, jest użyta prawdziwa skóra. Klapki są robione ręcznie. Cała produkcja i wykończenie to robota wyłącznie polskich firm. Kiedy większość przemysłu obuwniczego sprowadza gotowe podeszwy z Chin, nowe kuboty mają podeszwy odlewane w Polsce. – Pierwsze wydatki pokryliśmy z własnej kieszeni, ale nie utrzymamy tak wysokiej jakości bez pomocy finansowej. Nie chcemy ciąć kosztów i przenosić produkcji z Polski za granicę – mówi Alina Sztoch. Dlatego młodzi fanatycy marki szukają wsparcia.

7 maja rusza zbiórka internetowa na reaktywację kubotów. Potrzebują 30 tys. zł, żeby taśmowo produkować wysokiej jakości klapki w Polsce. Wpłacający pieniądze będą mogli kupić kuboty z 10-proc. zniżką. To taka forma przedsprzedaży. Jeśli wszystko się powiedzie, to od 8 czerwca, czyli tydzień przed mundialem w Rosji, klapki trafią do sprzedaży w sklepie internetowym oraz wybranych punktach stacjonarnych. Oprócz klapków z nowej produkcji Kuboty będzie można też kupić skarpety i worki. Wszystko z dopiskiem „Made in Poland”

Okładka tygodnika WPROST: 17/2018
Cały artykuł dostępny jest w 17/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także