Mateusz Kusznierewicz dla „Wprost”: Jestem zaskoczony i rozczarowany zakończeniem współpracy z PFN. Krew mnie zalewa

Mateusz Kusznierewicz dla „Wprost”: Jestem zaskoczony i rozczarowany zakończeniem współpracy z PFN. Krew mnie zalewa

Mateusz Kusznierewicz
Mateusz Kusznierewicz / Źródło: Newspix.pl / TEDI
- Nie mamy innego wyjścia, tylko ogłosić upadłość, bo ponieśliśmy 400 tys. zł kosztów za prace wykonane przy jachcie. Mieliśmy otrzymać te pieniądze od Polskiej Fundacji Narodowej, ale ich do tej pory nie dostaliśmy. - Mateusz Kusznierewicz komentuje dla ,,Wprost” przyczyny zakończenia projektu Polska100.

Jak dowiedział się pan o tym, że Polska Fundacja Narodowa zakończyła z panem współpracę?

Chwilę przed tym, jak informacja o decyzji PFN pojawiła się w mediach, otrzymaliśmy maila w tej sprawie. Jestem bardzo zaskoczony i rozczarowany. Krew mnie zalewa. 4 lata pracy nad projektem, zatrudnieni ludzie, tyle odpowiedzialności.

Nie spotkaliście się Państwo w tej sprawie z zarządem fundacji?

Od trzech tygodni prosiliśmy PFN o spotkanie. Wysłaliśmy w ostatnich kilkunastu dniach wiele maili z pytaniami, co robimy dalej.

O co dokładnie poszło?

Od kilku tygodni byliśmy zawieszeni. Mieliśmy umowę podpisaną z PFN do końca 2020 roku. Ale wygasła z dniem 30 kwietnia tego roku, bo PFN nie wywiązał się do tego dnia z warunku zakupu jachtu.

Rozumiem, że dzięki takiemu zapisowi PFN mógł automatycznie wypowiedzieć umowę?

Tak. Jeżeli PFN nie kupi jachtu do 30 kwietnia tego roku, umowa automatycznie wygasa z mocy prawa. Myśleliśmy, że jacht będzie kupiony już w lutym. Potem, że w marcu, potem w kwietniu, ale to wszystko szło tak ślamazarnie, że do dzisiaj jacht nie został kupiony.

Dlaczego PFN go nie kupiło?

To pytanie proszę skierować do Polskiej Fundacji Narodowej.

PFN tłumaczy, że musiał zakończyć z Panem współpracę, bo Pańska fundacja jest na skraju bankructwa.

My nie mamy innego wyjścia, tylko ogłosić upadłość, bo ponieśliśmy 400 tys. zł kosztów za wykonane prace przy jachcie, podróże załogi i wiele innych kosztów związanych z przygotowaniem do rejsu. Mieliśmy otrzymać te pieniądze od Polskiej Fundacji Narodowej, ale ich do tej pory nie dostaliśmy. Nie wiemy, czy je dostaniemy. Ludzie pracowali po nocach i pracują nadal przy tym projekcie. Mamy niepopłacone faktury za bilety lotnicze, wynagrodzenia załogi, za zakup nowych kabestanów, wyposażenie bezpieczeństwa, za wykonanie strony internetowej, której i tak jeszcze nie udało się dokończyć.

Ale jakieś pieniądze już na ten projekt przecież trafiły.

Tak, ten projekt pomimo początkowego stadium, pochłonął już bardzo duże pieniądze.

Jak Pan ocenia współpracę z panem Jurkiewiczem i Świrskim z zarządu PFN?

Nie chce się na ten temat wypowiadać. Za dużo emocji dzisiaj we mnie siedzi, żeby o tym rozmawiać.

Co będzie dalej z projektem Polska100?

Niestety nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Chyba za wcześnie, żeby o tym mówić.

Czytaj także

 7
  • Wszystkie oszczednosci wydane Czartoryskim, czy jak im tam...
    • Chcial rznac panisko i nie wyszlo. Bo on nie ze stolycy
      • Z całym szacunkiem do Kusznierewicza... Koszt poniesione... coś mi przypomina się sprzedany szczebel drabiny, która się przyśniła św Józefowi, gdy wchodził po tej drabinie do nieba....
        .....za wykonanie strony internetowej, której i tak jeszcze nie udało się dokończyć....
        To wykonano czy nie wykonano strony internetowej - bo nawet domeny nie wykupiono....
        •  
          ... jak Kusznierewicz lubi z laskami plywac to niech plywa ale na wlasny koszt robi te wycieczki. A jak nie ma kasy to niech zwroci sie do Platfusow lub Gajowego albo kajakiem po polskich rzekach. Ha ha ha!
          • "bo ponieśliśmy 400 tys. zł kosztów za wykonane prace przy jachcie"? Dziwne, wykonali pracę przy jachcie którego nie było , bo jak twierdzi Kusznierewicz PFN jachtu nie kopiło.