Dramat hodowców karpi. Nawet 5 mln ryb może nie trafić w tym roku na wigilijne stoły

Dramat hodowców karpi. Nawet 5 mln ryb może nie trafić w tym roku na wigilijne stoły

Karpie
Karpie / Źródło: Newspix.pl / JAKUB GRUCA/FOKUSMEDIA
Kilka milionów karpi będzie czekać do kolejnej Wigilii w polskich stawach. Markety w ostatniej chwili zdecydowały, że żywego karpia sprzedawać nie będą. Cieszą się ekolodzy, hodowcy liczą straty.

Na miesiąc przed Wigilią dwie największe sieci handlowe – Biedronka i Lidl – ogłosiły, że podobnie jak w ubiegłych latach nie będą handlować żywą rybą. - Nie sprzedajemy żywego karpia, kierując się przy tym dobrostanem zwierząt. Zgodnie z naszym hasłem „Uwolnij wannę na święta” – tłumaczy decyzję Lidla rzeczniczka sieci Aleksandra Robaszkiewicz. I ruszyła lawina. Żywego karpia zabraknie w sieci marketów Auchan z wyjątkiem kilku sklepów na Śląsku i w Wielkopolsce. W zeszłym tygodniu do akcji dołączyła też sieć marketów Piotr i Paweł. - Dlaczego nie można było tego ogłosić pół roku temu, a nie na kilka tygodni przed Wigilią? Co hodowcy mają zrobić z tą rybą? Przecież w kilka dni nie przerobią jej na filety i nie włożą na półki. Jedna trzecia karpi, które miały trafić w tym roku do klientów, będzie musiała poczekać do kolejnych świąt – mówi Katarzyna Stachowicz, przewodnicząca lubelskiego oddziału Związku Producentów Ryb.

Przy sprzedaży żywej ryby pozostał Carrefour, Tesco czy Kaufland. - Jeżeli ktoś myśli, że Polacy przestaną kupować żywego karpia, to jest w błędzie. Nie będzie go w marketach, to będzie w sklepach rybnych albo na bazarach. Sieci, które zrezygnowały ze sprzedaży żywego karpia tylko stracą klientów – mówi Zbigniew Szczepański z Towarzystwa Promocji Ryb „Pan Karp”.

„Tesco i Kaufland są całkowicie obojętne, głuche na cierpienie zwierząt. WSTYD!!! Zachęcam Wszystkich do bojkotu tych sklepów”. – zaapelowała na swoim Facebooku aktorka Maja Ostaszewska.

- To infantylna ekologia. W takim razie należałoby poprosić wszystkich rybaków, żeby humanitarnie zabijali każdą pojedynczą szprotkę i śledzia. A te ryby są przecież wyławiane na pokład, pakowane do skrzynek i tam przywalone innymi rybami kończą swój żywot. Ekolodzy myślą, że wszystko samo się zabija i samo wchodzi do puszek – odpowiada Szczepański.

Karpiowe patologie

Co roku w Polsce sprzedaje się od 12 do 15 mln sztuk karpi. Rynek jest wart ok. 200 mln zł. - W polskim handlu przedświąteczny karp jest bardzo nerwowym produktem – mówi dr Maciej Kraus, szef działu doradztwa biznesowego w funduszu inwestycyjnym Movens Capital. Karp stał się dla dużych sieci produktem wizerunkowym tak samo, jak dwulitrowa cola, kostka masła czy kilogram cukru. – Gdzie jest tani karp, tam klient ma wrażenie, że zrobi tanie przedświąteczne zakupy. Z kolei właściciel sklepu myśli: muszę mieć taniego karpia, żeby przyszli do mnie klienci. Może na nim nie zarobię, ale zarobię na cytrynach albo przyprawach do ryb, które ktoś przy okazji kupi – tłumaczy ekspert.

Hodowcy narzekają, że wielkie sieci handlowe całkowicie popsuły wizerunek karpia wśród polskich klientów. Wielomilionowe budżety marketingowe pozwalały im przez lata organizować gigantyczne karpiowe promocje. Po Wszystkich Świętych z marketów wyjeżdżały znicze i wjeżdżały pierwsze reklamy karpia.

W Internecie są dostępne jeszcze nagrania z morderczych wyścigów po tanią rybę, do których pasowałby podkład z piosenki „Eye of the Tiger” amerykańskiego zespołu rockowego Survivor. Kilka lat temu w Zgorzelcu klienci biegli z wózkami przez pół marketu, żeby kupić karpia w promocyjnej cenie 7 zł za kilogram. Później pojawiło się nagranie z sieradzkiego Lidla, gdzie ludzie wręcz wyrywali sobie ryby z rąk. – Przez tak ekstremalne promocje Polacy zdążyli przyzwyczaić się do tego, że karp jest najtańszą rybą. Najtańszą, czyli najgorszą gatunkowo. To zdeprecjonowało jakość karpiego mięsa, które jest przecież smaczne i zdrowe – mówi Katarzyna Stachowicz ze Związku Producentów Ryb. Zdaniem hodowców coroczne promocje doprowadziły też do innych patologii. Na przykład skrócił się okres spożywania karpia przez Polaków. – Kiedyś tej ryby nie jadło się tylko na Wigilię, ale od października do marca. Wtedy mięso karpia jest najsmaczniejsze, bo ryba wtedy nie żeruje i ma czysty przewód pokarmowy. Dzisiaj przez grudniowe promocje w marketach Polacy jedzą tę rybę tylko w ostatnim miesiącu roku. - mówi Stachowicz.

Jej zdaniem cenowa presja marketów doprowadziła też do upadku wielu sklepów rybnych. Polacy przestali w ogóle szukać karpia w innych miejscach niż markety, bo każdy zdążył się przyzwyczaić, że taniej nie kupi na bazarze czy sklepie, ale w którejś z sieci handlowych. I rzeczywiście jeszcze w 2002 roku w Polsce działało 1570 sklepów rybnych. Rok temu, według danych GUS, było ich już tylko 1086. Oznacza to spadek o 31 proc. Ale konkretnych dowodów na to, że winny jest temu tani karp z marketu nie ma.

To jedynie fragment tekstu. Cały artykuł jest dostępny w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost"

Okładka tygodnika WPROST: 51/2018
Cały artykuł dostępny jest w 51/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 11
  • Wszystko dzięki temu wspaniałemu człowiekowi, zwanemu dr Agbazarą, wspaniałemu czaru rzucającemu we mnie radość, pomagając mi przywrócić mego kochanka, który zerwał ze mną Cztery miesiące temu, ale teraz ze mną przy pomocy dr Agbazary, wielkiego zaklęcia miłosnego odlewnik. Wszystkim dzięki niemu możesz również skontaktować się z nim o pomoc, jeśli potrzebujesz go w czasach kłopotów poprzez: ( [email protected] ) możesz również Whatsapp na ten numer ( +2348104102662 )y
    • A MIAŁEM ZOSTAĆ HODOWCĄ KARPI HA HA AH nie warto lepiej jak piłsudski hodować syfa to ci pomnik przynajmniej postawią ha ha ah
      • w nastepnym roku niech sie skrzykną wynajmom placae blisko supermarketów i olać szmaciarzy ah ah ah
        • Zamrazarki zamontowac i po klopocie.
          • ...terrorystyczne organizacje typu ,,Animals", ,,Greenpeace" służą do niszczenia gospodarek w ,,grajdołach" ,,trzeciego świata" (polaczkowo) , to doskonałe narzędzie pierze móżdżki poddańczych nacji jednocześnie niszcząc ich przemysł i system gospodarczy ....