Koreański harcownik Chin

Koreański harcownik Chin

Kim Dzong Un
Kim Dzong Un / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Północnokoreański dyktator pojechał pociągiem po instrukcje do prezydenta Xi. To znak, że kolejne spotkanie Kima z Trumpem już blisko.

Chiny uparcie i od lat przedstawiają się jako kraj, próbujący rozwiązać problem agresywnego reżimu północnokoreańskiego. Problem z rozwiązywaniem przez Chiny tego problemu jest jednak taki, że to Pekin jest głównym sponsorem i politycznym patronem dynastii Kimów. Chińskie Politbiuro umiejętnie używa tej karty w międzynarodowych rozgrywkach, finansując i wspierając technologicznie północnokoreańskie programy rakietowe i nuklearne. To, że teraz akurat Kim ma przypływ dobrego humoru i chce spotykać się i negocjować z Zachodem też jest po części zasługą Pekinu, który uznał, że po okresie szczucia Ameryki i jej azjatyckich sojuszników północnokoreańskimi rakietami przyszedł czas na odwilż. Ona odgrywa w Pekinie dużą rolę.

Chiny znajdują się przecież w stanie ostrej wojny handlowej z USA. Trzymanie za uzdę Kim Dzong Una jest ważnym elementem negocjacyjnej strategii w tej wojnie, czymś na kształt niepisanego układu: Trump odpuszcza prezydentowi Xi podwyżki ceł, Xi dba o to, żeby Kim był miły i chciał się z Trumpem spotykać. Albo odwrotnie: Trump podnosi cła, Kim zaczyna burczeć o złym kierunku amerykańskiej polityki, produkując przecieki o tym, że jego program atomowy i rakietowy rozwijają się ciągle bez przeszkód.

To przypomina trochę sytuację z Piratów z Karaibów, gdzie postrachem mórz był demoniczny pirat Davy Jones i jego Latający Holender. Davy Jonesem rządził ten, kto miał klucz do szkatułki z jego sercem. Jeśli Kim to współczesny Davy Jones, to klucz do szkatułki z jego sercem jest niewątpliwie w szufladzie prezydenta Xi Jingpina. Dlatego dyktator Korei Płn. wsiadł w swój pancerny pociąg i pojechał do Pekinu, żeby zasięgnąć informacji, co mu wolno a czego nie wolno w rozgrywkach z Ameryką. Trumpowi zostanie potem przedstawiony rachunek za to majdrowanie kluczykiem w szkatułce z sercem Kima. Bo w sprawie Korei Północnej Chiny bardzo umiejętnie zarabiają na pomocy w rozwiązywaniu problemów, które same stwarzają.

/ Źródło: Wprost

Czytaj także

 1
  •  
    Biorac pod uwage ostatnio ujawnione listy ambadador USA w Polsce to status Korei pn jest jednak troche wyzszy. Zawsze harcownik to cos wiecej niz kolonia