Romaszewska: Politycy PiS nie okazują szacunku prezydentowi Dudzie

Romaszewska: Politycy PiS nie okazują szacunku prezydentowi Dudzie

Prezydent Andrzej Duda
Prezydent Andrzej Duda / Źródło: Newspix.pl / TEDI
Własny obóz polityczny nie okazuje Andrzejowi Dudzie wystarczającego szacunku, czasem traktuje go protekcjonalnie – mówi w rozmowie z „Wprost” Zofia Romaszewska.

Własny obóz polityczny nie okazuje Andrzejowi Dudzie wystarczającego szacunku, czasem traktuje go protekcjonalnie – mówi w rozmowie z „Wprost” Zofia Romaszewska.

Zdaniem doradczyni prezydenta, bierze się to z dosyć niskich pobudek. -Wielu dawnych kolegów z PiS zazdrości panu prezydentowi. „Jak to, on był przecież jednym z nas. I nagle jest głową państwa? Gdyby to był Jarosław Kaczyński, gdyby Jan Olszewski to co innego. Ale Andrzej Duda to przecież nasz kolega, wyrósł z naszego poziomu”. Takie myślenie jest w PiS-ie dość powszechne, ale to wielki błąd – ocenia Zofia Romaszewska.

Zofia Romaszewska tłumaczy też, jak wyglądają relacje między Andrzejem Dudą a prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. - Rozmawiają głównie przez telefon. Na początku spotykali się częściej, ale prasa pisała, że „Duda robi wszystko, co mu mówi Kaczyński”. Pewnie dlatego teraz minimalizują te spotkania – ujawnia Zofia Romaszewska. Przyznaje, że prezes PiS nie bywa nawet gościem w Pałacu Prezydenckim. - Szczerze mówiąc, był chyba tylko raz. Myślę, że Jarosław Kaczyński ma z tym miejscem mentalny problem, którego nie pokona. Ten budynek kojarzy mu się ze świętej pamięci bratem – mówi Romaszewska. - Nie lubi tu bywać, myślę, że to podobne uczucie do tego, gdy ktoś wchodzi do swego dawnego mieszkania i widzi, że mieszka w nim ktoś inny. Emocjonalnie to bardzo trudne. Tym bardziej, że za prezydentury Lecha Kaczyńskiego Pałac Prezydencki to było coś więcej niż mieszkanie. Tam się w znacznej mierze przeniosło życie towarzyskie braci, istniał tam swego rodzaju salon, który prowadziła Marylka. Ludzie się spotykali, rozmawiali, wykluwały się różne myśli. Teraz takiego miejsca Jarosławowi bardzo brakuje – ocenia doradczyni prezydenta.

Podkreśla jednak, że nie jest to kwestia osobistej niechęci. - Jarosław Kaczyński ma po prostu naturalny problem z prezydenturą. Nie prezydenturą Andrzeja Dudy, tylko w ogóle, w końcu ten urząd sprawował jego brat. Sądzę, że nie ma osoby, która by go na tej funkcji zadowoliła. Nikt będzie nie będzie wystarczająco dobry, bo nie będzie Lechem Kaczyńskim – dodaje Romaszewska.

Zdaniem doradczyni prezydenta, Andrzej Duda nie wszedł towarzysko w polityczne środowisko stolicy i to może być jego problem. - Nie jest lwem salonowym. Jeśli miałabym wskazać jakąś jego wadę, to powiedziałabym, że nie zadbał o wpływy w Warszawie. Gdyby miał tu więcej sprzyjających ludzi, może byłoby mu łatwiej. Tymczasem on mentalnie jest ciągle w Krakowie.

Cały wywiad Zofii Romaszewskiej w najnowszym tygodniku „Wprost”.

Okładka tygodnika WPROST: 5/2019
Artykuł został opublikowany w 5/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 12
  • Babciu Romaszewska, prezydent Duda dla polityków PiS jest już obcy po numerach z wetowaniem ustaw sądowych i blokowaniu degradacji tyrana Jaruzelskiego, Jarosaw Kaczyński nie bywa w pałacu prezydenckim z prostego względu, po zawetowaniu ustaw sądowych stwierdził publicznie że Andrzej Duda jest jego wielką pomyłką i niech babcia nie oczekuje że politycy PiSu będą całować w dłon Dudę jak papieża
    • pan prezydent się skompromitował, tak, skompromitował 2 razy, ale i tak będę na niego głosował.
      będę i tak na niego głosował, mając do wyboru folksdojcza, czy dziecko 2 pedałów, ale  nie muszę mieć atencji
      • co ta stara baba opowiada ????? Prezydent Duda za to powinien ja wyrzucic, miedzy innymi przez nia zostala zatrzymana reforma sadownictwa, dla kogo ona pracuje oceniajac Prezydenta RP i jego polityczna dzialalnosc w mediach.
        • PiS jest o wiele za delikatny wobec siejących zgorszenie deprawację antypolonizm
          • Pamiętajmy, że Duda sprzeniewierzył się własnemu obozowi, wywrócił reformę sądownictwa, dał czas zdrajcom wewnętrznym czyli organizacjom sędziowskim na kontratak w porozumieniu z wrogami Polski w Unii czyli w Niemczech