Seksuolog o Tinderze: Głodni zdążyli się już najeść

Seksuolog o Tinderze: Głodni zdążyli się już najeść

Seks
Seks / Źródło: Pixabay / stokpic
– Kiedy 5 lat temu ta aplikacja wchodziła na rynek, zastanawiałam się, jakie będzie mieć długoterminowe konsekwencje. Po tych kilku latach mogę już stwierdzić, że ludzie którzy byli głodni, zdążyli się najeść. Zadziałał mechanizm podobny do tego, który działał, gdy w Polsce pojawił się pierwszy McDonald’s. Po fazie fascynacji dziś już zdajemy sobie sprawę z tego, że zbyt częste jadanie tam nam nie służy – mówi w rozmowie z „Wprost” dr Agata Loewe, psychoterapeutka, seksuolożka, założycielka Instytutu Pozytywnej Seksualności, pytana o najnowsze trendy w miłości i seksie.

Jej zdaniem użytkownicy Tindera dziś zaczynają dochodzić do wniosku, że ważna jest bliskość, fizyczny kontakt, wychodzenie z sieci do „reala”. – Frustrują się, bo przez kilka lat korzystali z aplikacji, mieli dzięki niej dostęp do łatwego seksu, pozwalali sobie uprawiać seks bez zobowiązań, ale dziś chcą czegoś więcej – dodaje.

W romantycznej relacji z robotem

Ekspertka zauważa, że największy wpływ na nowe trendy dotyczące życia seksualnego, miał rozwój technologii, także tych medycznych, czyli „wszystkie sposoby ulepszania seksu przez np. farmakoterapię, czy podnoszeni atrakcyjności erotycznej np. dzięki operacjom powiększania pośladków, czy biustów”. – Dodatkowo rozwija się przemysł erotyczny. Modne są i gadżety, które mają uatrakcyjnić nasz seks, ale coraz popularniejsze stają się także seksroboty, które w zasadzie dla wielu ludzi są jak romantyczna relacja – przyznaje.

Moda na tworzenie relacji z robotami najprężniej rozwija się co prawda w Japonii, ale dr Agata Loewe podkreśla, że tak naprawdę nie wiadomo, jaka w Polsce może być skala tego zjawiska. – Zamówień dokonuje się przez internet, ludzie nie chwalą się, że ich ukochana jest plastikowa. Takie osoby nie trafiają też do gabinetów seksuologicznych, dopóki nie pojawi się żywa partnerka, zazdrosna żona, ktoś, kto próbuje ich z „tego” wyciągnąć, wyleczyć. W Polsce nie ma też producenta takich lalek. Sam dostęp do technologii jest sporym wyzwaniem. Ale w Europie, w Wielkiej Brytanii, Holandii, czy Francji takie lalki już są produkowane. Co świadczy o rosnącym popycie – mówi.

Orgazm z telewizora

W rozmowie z „Wprost” seksuolożka odnosi się także do rewolucji w pornografii. – Dostęp do niej jest tak ogromny, że producenci muszą walczyć o widzów. Najnowszy pomysł jest taki, by odbiorca mógł odczuwać bodźce, które widzi na ekranie. Tworzone są sensory, które miałyby być przykładane do ciała, by widz mógł odczuwać dotyk, czy stymulację. Ale to mogłoby być także dobre rozwiązanie dla par żyjących w związkach na odległość. Lub takich, które się sobą znudziły i mogłyby, wykorzystując wirtualną rzeczywistość, wcielać się w inne postaci – stwierdza.

Okładka tygodnika WPROST: 7/2019
Cały wywiad dostępny jest w 7/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1