Qczaj: W fitnessie łatwo wszystko przykryć sterydami, sam miałem z tym problem

Qczaj: W fitnessie łatwo wszystko przykryć sterydami, sam miałem z tym problem

Qczaj
Qczaj / Źródło: Newspix.pl / ALEKSANDER MAJDANSKI
- Wydaje mi się, że jestem odpowiedzią na motywację serwowaną w amerykańskim stylu. Opowiadanie o tym, jak jest wspaniale i co da trening. Bo prawda jest taka, że w fitnessie bardzo łatwo przykryć wszystko idealnym ciałem. Sterydami. Sam miałem z nimi problem - mówi w rozmowie z „Wprost” Qczaj, trener fitness, który właśnie wkracza do świata showbiznesu.

Mniej więcej rok temu zauważył, że media coraz bardziej się nim interesują i postanowił poszukać menadżera. W czasie rozmowy z jednym z kandydatów usłyszał jednak, że się nim nie zajmie, bo ludzie z showbiznesu mają go za „wieśniaka”. 32-letni Daniel Kuczaj, bardziej znany jako Qczaj, trener fitness, który wystąpi w polsatowskim „Dancing with the stars”, czyli „Tańcu z Gwiazdami”, dziś ma już menadżera. „Wieśniaka” z Ludźmierza na Podhalu pląsającego w charakterze gwiazdy za kilkanaście dni oglądać będzie ok. 3 milionów Polaków. – Nie kupiłem ani jednego lajka, nie starałem się o promocję, a w ciągu roku przybyło mi 400 tysięcy obserwujących. Jestem obecny w dwóch największych stacjach w Polsce. I TVN i Polsat, chcą mnie. Showbiznes jest w szoku, bo nie układam się z nikim, mówię co myślę. Poza tym nie sprzedaję ludziom mrzonek, nie wmawiam im, że jak będą super wyglądać, to będą się tak samo dobrze czuć. Znam wielu trenerów, którzy mają idealne ciała, a w środku gniją, bo wykańcza ich czekanie na lajki na Instagramie – mówi. Dodaje, że jego zdaniem fit-celebryci zachłysnęli się sławą i zapomnieli, że to ludzie ich stworzyli. A on o tym nie zapomina. Jego popularność dziś tworzy armia setek tysięcy followersów na Instagramie i Facebooku oraz oglądających jego treningi na YouTubie.

Qczaj bez kompleksów

W rozmowie z „Wprost” Qczaj przyznał, że moda na fitness wywołała u ludzi frustracje, strach, że nie będę wyglądać jak ktoś, kogo obserwują na Instagramie. A on postanowił do tego świata wprowadzić więcej luzu. – Od tego zaczęła się moja kariera, że w szale fitnessu, gdy ludziom zaczęło się ulewać na widok idealnych ciał, trafili do mnie. Zacząłem wyśmiewać ten kult ciała. Mój pierwszy filmik w trzy dni miał 1,5 miliona wyświetleń – wspomina. Dodaje, że kilka miesięcy temu „pewne osoby ze świata fitnessu” śmiały się, że jego metody są żenujące i głupie. – A ja mówię do ludzi zapominając o tym, że jestem trenerem z 10-letnim stażem. Pocę się tak samo jak ci, co ćwiczą, mam prawo powiedzieć w połowie serii, że mi się nie chce, że mam złe emocje, bo ktoś mnie wkurzył. Przestałem wpędzać ludzi w kompleksy – dodaje.

Internet pokochał Qczaja, a wraz z tą miłością przyszło i zainteresowanie mediów tradycyjnych trenerem. Zresztą nie tylko nim. Ewa Chodakowska, najpopularniejsza, obok Anny Lewandowskiej, trenerka fitness w Polsce, też zamarzyła o udziale w wielkim telewizyjnym show. A skoro od dłuższego czasu prowadzi cotygodniowy cykl w „Pytaniu na śniadanie”, oczywiste było to, że TVP może po nią sięgnąć planując kolejny format pt. „Dance, dance, dance”.

Chodakowska i FitLoversi

Duet Fit Lovers, czyli Pamelę Stefanowicz i Mateusz Janusz, którzy w prime timie królowali już ubiegłej jesieni rywalizując w programie „Ameryka Express”. Fit Loversi prywatnie są narzeczeństwem, które śledzi na Instagramie 1,2 mln osób, zaś na YouTubie ich kanał subskrybuje ponad 1,6 mln osób. Te liczby tak działają na wyobraźnię producentów programów rozrywkowych.

Na stacje telewizyjne planujące nowe ramówki, które sięgają po trenerów fitness, wpływa też kilka innych czynników. Po pierwsze zdrowy tryb życia jest bardzo modny. Po drugie, wysportowani trenerzy doskonale wyglądają, a to w telewizji jest nie bez znaczenia. I po trzecie, kariery najpopularniejszych trenerów fitness w Polsce budowane były w sieci. – Zasięgi, liczba fanów, ilość udostępnień. Dzisiaj castingi często opierają się na internecie. Twórcy show pokazują w ten sposób młodemu widzowi, że podążają za trendami. Sięgają po nazwiska z internetu, by dzięki nim przeciągnąć odbiorców na stronę telewizji. Ważna jest też chęć zaangażowania widzów. Jeśli pod filmikami Qczaja aż roi się od komentarzy, ma oddanych fanów, jest szansa że właśnie oni słać będą sms-y, by pomóc swojemu idolowi wygrać „Taniec z gwiazdami”. Przecież bez reakcji odbiorców programy typu talent show nie mają sensu – mówi dr hab. Anna Jupowicz-Ginalska, medioznawczyni z UW.

W przypadku popularności Qczaja dużą rolę odgrywa też jego prywatna historia. – Dwa lata temu byłem fryzjerem, który wygrał zawody kulturystyczne. Człowiekiem z trudną przeszłością. Jestem dorosłym dzieckiem alkoholika, swego czasu uzależniłem się od sterydów, toczę walkę ze stanami lękowymi, chodzę na terapię. Gdyby dwa lata temu ktoś powiedział mi, że wystąpię w „Tańcu z gwiazdami”, nie uwierzyłbym. To było moje marzenie – przyznaje. Dodaje, że choć przez swoją szczerość i mówienie o trudnych relacjach w rodzinie dziś płaci wysoką cenę, z częścią swoich bliskich nie ma kontaktu, to jako dorosły facet ma do tego prawo. – I nie robię tego, by zyskiwać na popularności – zaznacza. I dodaje: Gorzej byłoby, gdybym od samego początku robił z siebie tylko śmieszka, który udawałby, że wszystko jest ok. Ktoś mógłby przecież mój kamuflaż rozłożyć na łopatki. Uważam, że musimy przestać się spinać, wywierać na sobie presję, porównywać się do trenerów fitness z telewizji, bo jedyne co robiąc to można osiągnąć, to nieustanną frustrację.

Okładka tygodnika WPROST: 8/2019
Więcej możesz przeczytać w 8/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • Ja tam wole Michała ( z https://michalwrzosek.pl/), nie trzeba od razu pchać się do showbizu ;) Nie rozumiem tej chęci bycia sławnym... ale cóż. Jedni trenują i ćwiczą w zaciszu swojego miasta a inni w TV

    Czytaj także