Policjanci z Bolesławca zastrzelili psa? „Gdy funkcjonariusze weszli na teren posesji, zostali zaatakowani”

Policjanci z Bolesławca zastrzelili psa? „Gdy funkcjonariusze weszli na teren posesji, zostali zaatakowani”

Policja, zdjęcie ulustracyjne
Policja, zdjęcie ulustracyjne / Źródło: Newspix.pl / MAREK KONRAD / FOTONEWS
Konrad Kuźmiński, członek Zarządu Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, poinformował na Twitterze, że „policjanci z Bolesławca podczas prowadzonego przeszukania zabili z ostrej broni psa”. – Gdy funkcjonariusze weszli na teren posesji, zostali zaatakowani przez dwa agresywne psy. W związku z zaistniałym zagrożeniem, funkcjonariusze użyli broni – informował w rozmowie z Wprost.pl Krzysztof Zaporowski, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu.

Konrad Kuźmiński, członek Zarządu Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, poinformował w mediach społecznościowych, że „funkcjonariusze policji z Bolesławca podczas prowadzonego przeszukania zabili z ostrej broni psa, drugiego postrzelili w pysk”. „Przez 3 godziny przeszukania żaden z ok. 30 zwyrodniałych funkcjonariuszy nie pozwolił wezwać na miejsce weterynarza. Psy bardzo łagodne. Zajmuję się sprawą!” – napisał w mediach społecznościowych Konrad Kuźmiński.

Komentarz rzecznika policji we Wrocławiu

Sprawę w rozmowie z Wprost.pl skomentował nadkom. Krzysztof Zaporowski, p.o. rzecznika prasowego Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu. – W zeszłym tygodniu faktycznie były prowadzone czynności na terenie gminy Chojnów. Były one realizowane na polecenie prokuratury w Bolesławcu. Działania prowadzili policjanci z Bolesławca i Wrocławia przy wsparciu antyterrorystów. Gdy funkcjonariusze weszli na teren posesji, zostali zaatakowani przez dwa agresywne psy. W związku z zaistniałym zagrożeniem, funkcjonariusze użyli broni. Dwa psy zostały zranione, jeden doznał obrażeń, które skutkowały jego zgonem – powiedział nadkom. Krzysztof Zaporowski.

Rzecznik prasowy dokładnie opisał działania prowadzone przez policjantów. – Podczas dalszych czynności na terenie posesji, policjanci zatrzymali mężczyznę, a w trakcie przeszukania znaleźli ostrą amunicję. Amunicja ta została zabezpieczona i przekazana do badań. Działania były konsekwencją realizacji sprawy ze stycznia 2019 roku, gdy zlikwidowana została linia produkcyjna środków odurzających. W tej sprawie zostały zatrzymane cztery osoby. Usłyszały zarzuty, zostały tymczasowo aresztowane – poinformował Krzysztof Zaporowski.

Czy weterynarz był na miejscu?

Konrad Kuźmiński informował, że policjanci przez trzy godziny nie pozwolili wezwać na miejsce weterynarza. Rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu nie potwierdził tych informacji. – Pamiętajmy, że jeżeli policjanci prowadzą działania i może wystąpić zagrożenie, to dopóki to zagrożenie nie zostanie zneutralizowane, żadna z osób postronnych dla własnego bezpieczeństwa, nie może wejść na ten teren. Nie wiemy, kto jest w środku, nie wiemy, jakie ma zamiary, nie wiemy także, jakie może wystąpić zagrożenie. Dlatego działania są prowadzone i dopiero jeżeli policjanci stwierdzą, że jest bezpiecznie, dana osoba może wejść. Weterynarz został powiadomiony. Był na miejscu. Udzielał pomocy – wyjaśniał Krzysztof Zaporowski.

Czytaj także:
Policja publikuje wizerunek mężczyzny, który zaczepiał dzieci. Poznajesz go?

Czytaj także

 9
  • Robia wszystko zeby zakryc brak profesionalizmu i swoja buraczannosc. No bo kto idzie do policji ? Oni potem zdobywaja swiadectwa dojrzalosci. Na kilkutygodniowych kurszach.
    •  
      Szkoda, że policja nie napisze prawdy. Nie napisze, że byli tam kilka dni wcześniej, że pomylili adresy, a podejrzanego nigdy tam nie było, że zaatakowali normalną rodzinę. Szkoda, że artykuł krąży wokół ogólników, a służy do wybielenia funkcjonariuszy.
      •  
        ten biały wygląda na dogo argentino ...to nie jest ciapek na którego wystarczy tupnąć nogą-szybko by tą  nogę odgryzł,zresztą z tego powodu jest zakazaną rasą w wielu krajach...czyżby autor artykułu i ten nawiedzony ze związku sugerowali,że policja i antyterroryści powinni najpierw spróbować zaprzyjaźnić się z psiuniami które do nich wyskoczyły,albo walczyć z nimi wręcz,może powinni rzucić im na pożarcie jakiegoś najniższego rangą policjanta?nie,powinni wstrzymać niezapowiedzianą zapewne wizytę,wezwać weterynarza,lub tego pacana Kuźmińskiego,który nakręca cały ten hejt na policję, a sami w kominiarach poczekać aż przyjaciele zwierzątek zagwarantują psiaczkom bezpieczeństwo-tak się prowadzi akcje przeciwko mafiom narkotykowym... głupota i nienawiść zalewa wam mózg.
        •  
          Kiedyś psy się gryzły, teraz do siebie strzelają...
          • Treść została usunięta