„Tyrmand Zły” we Wprost

„Tyrmand Zły” we Wprost

Matthew Tyrmand
Matthew Tyrmand / Źródło: Facebook / Matthew Tyrmand
Matthew Tyrmand rozpoczyna współpracę z tygodnikiem „Wprost”. W najnowszym numerze ukaże się jego pierwszy tekst. Felietony Tyrmanda będą publikowane w rubryce opatrzonej nagłówkiem „Tyrmand Zły”, który bardziej niż do stanu emocjonalnego autora odnosi się do tytułu najpopularniejszej książki Leopolda Tyrmanda, ojca Matthew, o tym samym tytule.

W swoim debiucie we „Wprost” Matthew Tyrmand pisze: „Obiecuję, że nie będę się bał krytykować rządu zawsze i wszędzie tam, gdzie będę dostrzegać jego słabości, których u żadnej władzy nie brakuje. Inaczej sprzeniewierzyłbym się dziedzictwu mojego ojca, Leopolda Tyrmanda, który zawsze potrafił nazywać ludzi po imieniu. Zwłaszcza teraz, chwilę przed 2020 - „rokiem Tyrmanda”, Polska potrzebuje tych wartości jak powietrza”.

Matthew Tyrmand jest zastępcą dyrektora w OpenTheBooks.com, prywatnej, amerykańskiej organizacji, która zbiera i publikuje dane finansowe prześwietlając wydatki administracji rządowej Stanów Zjednoczonych. Jest również członkiem kierownictwa Project Veritas, organizacji założonej przez James’a O’Keefe, której celem jest śledzenie i ujawnianie korupcji oraz wszelkich innych nieuczciwych praktyk w administracji rządowej i prywatnych korporacjach.

Jako posiadacz podwójnego obywatelstwa Matthew Tyrmand jest zaangażowanym uczestnikiem życia publicznego w Polsce: doradza obecnemu rządowi, udziela się w polskich mediach komentując wydarzenia polityczne w USA i Europie, pisze do prasy. Przez kilka lat publikował w tygodniku „Do Rzeczy”. Obecnie pracuje nad projektem ekranizacji książki „Zły”.

Matthew Tyrmand jest absolwentem Uniwersytetu w Chicago. Zanim poświęcił się ruchowi konserwatywnemu, polityce i dziennikarstwu prze wiele lat pracował jako analityk finansowy i menedżer inwestycyjny na Wall Street w Nowym Jorku.

Tłumacząc decyzję o przyjęciu zaproszenia do współpracy z tygodnikiem „Wprost”, Tyrmand pisze: „Choć w „Do Rzeczy” zbudowaliśmy stałe grono czytelników, na dłuższą metę tezy, które tam głosiłem były jak przekonywanie przekonanych (…) w centrowym „Wprost” mam szansę wpłynąć na kogoś z zupełnie innej politycznej planety. Przekonać do siebie w bitwie idei. Myśląc o tym tygodniku, wyobrażam sobie Stefana Kisielewskiego, który swoimi felietonami pomagał mu wkraczać we współczesność. Jego wartości i bezkompromisowość zostały potwierdzone w postawie, którą „Wprost” przyjął wobec „afery taśmowej” w 2014 r. (…) pokazał, na czym powinno polegać prawdziwe dziennikarstwo. Jego rola to nie tylko wstępniaki naczelnych i felietony, ale przede wszystkim wnikliwe śledztwa i patrzenie rządzącym na ręce. We „Wprost” czuje się wreszcie dobrze, bo to tytuł, który rozumie na czym polega wolność słowa i pluralizm debaty publicznej”.

– Choć nie mówi po polsku, nie znam drugiej osoby, która czytałaby tyle polskich wiadomości co On. Choć do Polski przyjeżdża zaledwie od kliku lat, nie znam drugiej osoby, która osobiście znałaby tylu liderów życia gospodarczego, co On. Choć na co dzień mieszka w Nowym Jorku, zna kulisy naszej polityki lepiej niż wielu polskich dziennikarzy. Jego analizy są szybkie i przeważnie celne, język miewa rubaszny a opinie bolesne. Nie owija w bawełnę, choć czasem wymagałyby tego protokół czy ranga spotkania. Znając Tyrmanda z bliska, mogę powiedzieć, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Lolek, Tata Matthew, swoją genialną kronikę „Dzienniki 1954” był zmuszony pisać do szuflady. Matthew za to pełną gębą korzysta z przywilejów demokracji, wolności słowa i mediów społecznościowych – cieszę się, że zagości pisując naprzemiennie w papierowym wydaniu Wprost i cyfrowym wydaniu Wprost.pl – skomentował Michał Maciej Lisiecki, wydawca Wprost.

Czytaj także

 0

Czytaj także