„Pijanym narodem łatwiej rządzić” – tak mówiono za komuny. Dziś pijemy jeszcze więcej

„Pijanym narodem łatwiej rządzić” – tak mówiono za komuny. Dziś pijemy jeszcze więcej

Toast
Toast / Źródło: Pexels / Isabella Mendes
– Doskonale pamiętam, jak duże wrażenie w swoim czasie zrobiła na mnie wiadomość, że spożycie alkoholu w 1980 roku wyniosło 8,41 l czystego spirytusu na głowę. Wówczas mówiło się, że grozi nam jako narodowi wyginięcie, a rozpijanie rodaków to celowa robota komunistów, bo pijanym narodem jest łatwiej rządzić – mówi „Wprost” dr med. Bohdan Woronowicz, psychiatra, specjalista terapii uzależnień. Wraz z córką Dorotą Woronowicz, psycholożką i terapeutką uzależnień leczą Polaków z choroby alkoholowej.

Jak mówią eksperci, z danych WHO wynika, że na Polaka powyżej 15. roku życia przypada średnio około 11,5 litra czystego alkoholu. Według Światowej Organizacji Zdrowia, po przekroczeniu 12 litrów na „głowę”, w Polsce rozpocznie się „degradacja społeczna”. Dr Bohdan Woronowicz podkreśla, że zmieniła się także struktura spożycia, bo np. w 1980 r. wyroby spirytusowe stanowiły aż 70 proc. spożywanego alkoholu, wino 15 proc., a piwo tylko 14,4 proc. Dzisiaj wódka to 35 proc, piwo prawie 58 proc., a wino zaledwie 8 proc. – Wówczas mówiło się, że grozi nam jako narodowi wyginięcie, a rozpijanie rodaków to celowa robota komunistów, bo pijanym narodem łatwiej rządzić – stwierdza dr Woronowicz.

Wyborcy, którzy piją

Podkreśla też, że do ograniczania spożycia alkoholu w Polsce muszą przyczynić się ustawodawcy. A w jego opinii to niemożliwe, by decydenci w roku wyborczym zechcieli narażać się „pijącej części wyborców, która stanowi prawie 80 proc. społeczeństwa”, albo też „zadzierać z alkoholowym lobby”. – Wszystkie poważne badania naukowe mówią, że ograniczanie dostępności alkoholu skutkuje spadkiem jego spożycia. Dyrektor Brzózka (szef Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych – red.) ma oczywiście rację, mówiąc, że punktów sprzedaży alkoholu jest stanowczo za dużo. Zdaniem ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia jeden punkt sprzedaży powinien przypadać na 1-1,6 tys. osób. Z kolei małpki to tylko ułatwienie dla osób przesadzających z piciem. Małą buteleczkę łatwo można schować do kieszeni czy do damskiej torebki, jest też tania. Ale trzeba też edukować, zmieniać obyczaje, stosunek do osób pijących i tych, którzy zdecydowali się na leczenie. Trzeba zmieniać prawo i konsekwentnie egzekwować jego przestrzeganie – mówi.

Szampan dla dziecka? Taka norma

Terapeutka uzależnień Dorota Woronowicz, prywatnie córka dr Bohdana Woronowicza, zwraca uwagę na to, że wpływ na rozwiązywanie problemów alkoholowych w Polsce powinna mieć edukacja. I to ta prowadzona już we wczesnym dzieciństwie. – Kojarzy pani szampany dla dzieci serwowane przez rodziców na urodziny czy w Sylwestra? Ludzie nie rozumieją, że to już jest pokazywanie dziecku, że coś takiego jak szampan jest elementem celebracji. Tylko po co to pokazywać? Żeby to chociaż zdrowe było. Nie mówię, że powinno być zakazane, ale proszę zobaczyć, jak niewinnie i bezrefleksyjnie pewne schematy zakorzeniają się w naszym życiu – mówi „Wprost”.

Hazard, pornografia i alkohol

Eksperci dodają, że w Polsce ok. 15 proc. zgonów mężczyzn oraz 6 proc. zgonów kobiet można przypisać schorzeniom powstałym w skutek konsumpcji alkoholu. – Jednocześnie według WHO około 200 rodzajów chorób i urazów wiąże się ze spożywaniem alkoholu – mówi dr Woronowicz. Zauważa też, że „picie alkoholu najczęściej jest połączone z przyjmowaniem innych substancji psychoaktywnych, choćby marihuany, leków czy tzw. dopalaczy, ale też twardych narkotyków”, a gdy on przed ponad czterema dekadami zaczynał pracę, byli tylko „czyści alkoholicy”. Dorota Woronowicz zaznacza, że alkoholizm dziś bardzo często łączy się także z uzależnieniem od nowych technologii, pornografii i patologicznego hazardu.

Okładka tygodnika WPROST: 13/2019
Cały wywiad dostępny jest w 13/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 9
  • To prawda
    • Z cyklu jak brukowe media próbója wszelkie zło tego świata zgonić na „decydentów” tworząc tekstem wrażenie, że nagle Polacy zaczęli chlać bo PiS przed wyborami im tego ustawowo nie zakazuje. Wyborcza ma wartość papieru toaletowego. W takim razie jaką wartość ma wyprost? Oczywiście sni słowa o ustawie dającej ssmorządom zielone światło względem ograniczania handlu alkoholem i serwiwania go o różnych porach dnia. Oczywiście ani słowa, że więcej od tych znienawidzonych przez wyprost Polakach piją Anglicy, Niemcy, Francuzi... Co jest gorszą rolą papieru niż bycie papuerem toaletowym? Co pani Paulino?
      • Już starożytni wiedzieli że "człowiek ma tylu panów, ile żądz i przywar" jak i "dobrowolne niewolnictwo jest najbardziej skuteczne". Dlatego "wyzwolenie" tzw. orientacji seksualnych czy legalizacja marihuany, ale i wiara w "rynki" i praktykowanie pazerności. Abstynenci alkoholowi mają tendencje do napadów samobójczych ...
        • Piwo jest za tanie i tyle. Od dawna nawołuję do podwyżek tego trunku. Bo skoro można mieć browara za 1.90 zł A wystarczy 5 żeby mieć bombę, to co się dziwić że chleją na umór. Wódkę czyli małpki to piją kobiety i gimbaza jak idzie do szkoły. A tak wódzia nie jest popularna ja piwko. Reklamy w tv i w internecie, wręcz nawołują do spożywania tego trunku. Bo to takie patriotyczne.
          •  
            Leszek nie pije!!!!