Wdowa po gen. Kiszczaku ujawnia: Mąż przyjął ostatnie namaszczenie

Wdowa po gen. Kiszczaku ujawnia: Mąż przyjął ostatnie namaszczenie

Czesław Kiszczak w 2011 r.
Czesław Kiszczak w 2011 r. / Źródło: Newspix.pl / Jacek Herok/Newsweek Polska
Czesław Kiszczak przyjął przed śmiercią ostatnie namaszczenie – ujawnia w rozmowie z „Wprost” wdowa, Maria Kiszczak.

– Mąż był ochrzczony, bierzmowany, przyjął ostatnie namaszczenie. Kiedy ciężko zachorował i stracił przytomność, trafił do szpitala MSWiA – opowiada w rozmowie z „Wprost” gen Kiszczakowa. – Przyszedł do niego ksiądz i udzielił mu ostatniego namaszczenia. Nie ma co wchodzić w szczegóły, bo to sprawy osobiste. Mogę mówić o sobie. Ja jestem wierząca i bardzo mi zależało, żeby pogrzeb męża miał kościelny charakter – opowiada generałowa.

Jak twierdzi Maria Kiszczak, Kościół katolicki odmówił jednak religijnego pochówku jej mężowi. – Przykro mi, że Kościół rzymskokatolicki tak go po śmierci potraktował, że musiałam pochować męża na cmentarzu prawosławnym. Nie było zgody na pochówek. Nasz Kościół odmówił, choć dzieci wydzwaniały do kolejnych parafii – opowiada Maria Kiszczak.

Czytaj także:
Tajemnicze spotkanie sprzed lat. „Wałęsa był w domu Kiszczaka”

Okładka tygodnika WPROST: 15/2019
Cały wywiad dostępny jest w 15/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 5
  • Ale to ciekawe.
    • A co na to bolek?
      Przed śmiercią , jak zobaczy kostuchę to też do wszystkiego się przyzna błagając o wybaczenie, ale to będzie a późno - jeśli jest taki wierzący (w co nie wierzę) ale powiedzmy że jest, to będzie robił w galoty ze strachu przed nieuniknioną karą!
      • Bardzo proszę o pomoc.
        tiny.cc/andrzej66
        • I tak komuchowi to nic nie pomogło - spędza "miło" czas w sąsiednim kotle z siarką i smołą obok Jaruzela w PIEKLE ...
          • Zakopać za stodołą jak psa.