Wdowa po generale Kiszczaku: Skradziono mi ważne dokumenty po mężu

Wdowa po generale Kiszczaku: Skradziono mi ważne dokumenty po mężu

Czesław Kiszczak
Czesław Kiszczak / Źródło: Newspix.pl / Marcin Kalinski
Mężczyzna, który podawał się za badacza, ukradł ważne dokumenty po generale Kiszczaku – ujawnia w rozmowie z „Wprost” Maria Kiszczak, wdowa po byłym prominencie.

Jak twierdzi generałowa Kiszczakowa, jakiś czas temu w jej willi pojawił się młody mężczyzna. – Powiedział, że studiuje filologię hebrajską w Poznaniu, że jest wielkim wielbicielem mojego męża, że chciałby porozmawiać. Został kilka dni, nocował w pokoju na dole. Powiedział, że bada życie i działalność mojego męża, chce zrobić badania. Pożyczył nawet mundur, rzekomo do jakiejś prezentacji. Później się dowiedziałam, że sprzedał go na jakiejś aukcji za 2,5 tys. zł! W dodatku twierdził, że sprzedaje to w moim imieniu… – opowiada generałowa.

Według Marii Kiszczak, tajemniczy mężczyzna zabrał bez jej wiedzy także ważne archiwalia, które zostały po jej zmarłym w listopadzie 2015 r. mężu. – W naszej piwnicy stał jakiś karton z wycinkami prasowymi, między nimi musiały być też archiwalia, o których nie wiedziałam. Nie miałam pojęcia, że to ważne dokumenty. Ten młody człowiek je ukradł, skorzystał z zamieszania, że akurat robiłam remont piwnicy. To on sprzedał je do USA – opowiada generałowa Kiszczakowa.

Kilka miesięcy temu dziennikarze „Rzeczpospolitej” i Polskiego Radia odnaleźli w amerykańskim Hoover Institute w Stanford nieznane dotąd dokumenty Czesława Kiszczaka. Zbiór liczy prawie trzy metry bieżące papierów. Wśród nich znajduje się m.in. list do Lecha Wałęsy i korespondencja z gen. Wojciechem Jaruzelskim.

Generałowa przyznaje, że sama też sprzedawała archiwalia do Stanów Zjednoczonych. – Przedstawiciel Instytutu Hoovera przyjeżdżał do mnie kilkakrotnie, dawałam mu różne pamiątki i dokumenty po mężu. Nigdy nie podawałam ceny, on płacił, jak uważał, czasem 100, czasem 200 dolarów. Cieszyłam się, że eksponaty związane z moim mężem znajdą godne miejsce – podsumowuje Maria Kiszczak.

Czytaj także:
Tajemnicze spotkanie sprzed lat. „Wałęsa był w domu Kiszczaka”

Okładka tygodnika WPROST: 15/2019
Cały wywiad dostępny jest w 15/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 8
  •  
    Ale kobiete męcza. Zagubiona wiec ja maltretuja psychicznie - miłosierni katolicy, cywilizacjyjnie na poziomie świetej inkwizycji. Mendy.
    Skoro tak dobrze pamieta to moze sobie przypomni co w tych dokumentach było. No troche postrszycie troche podpuscie, troche pocieszycie i sobie "przypomni" to co zechcecie. Moze na wnuczka a moze na milicjanta. Dajcie odchodzacemu czlowiekowi poczucie ze jeszcze cos moze.
    Jestescie wyjatkowymi hienami.
    Może kotos sie w tym kraju nadwislanskim sie znajdzie i waźmie kobiete w obrone. Proponuje zarzadanie odszkodowania za maltretowanie psychiczne. Psychiatra łatwo wykaze podstawy. No i kobieta sobie zarobi na tych hienach. A hieny nastepnym razem beda chociaz troche uważały.
    • Nie miał wąsa, a na wydatnym brzuchu napisu „OTUA”?
      •  
        Nie nie , to nie tak Pani Kiszczak , to pani mąż skradł ważne dokumenty z archiwum wykorzystujac piastowane wówczas stanowisko !!!
        • Wystarczy powiedzieć, że Kiszczak był żydem i wszystko staje się jasne. Stąd, oczywiste zainteresowanie sławnym rodakiem, studenta hebraistyki!....Dlatego został gościem pani generałowej, bo właściwe urodzenie, otworzyło mu drzwi!...
          • Wystarczy powiedzieć, że Kiszczak był żydem i wszystko staje się jasne. Stąd, oczywiste zainteresowanie sławnym rodakiem, studenta hebraistyki!....Dlatego został gościem pani generałowej, bo właściwe urodzenie, otworzyło mu drzwi!...