Marcin Palade o rozbieżnościach między sondażami a wynikami wyborów. „To patologia”

Marcin Palade o rozbieżnościach między sondażami a wynikami wyborów. „To patologia”

Wieczór wyborczy Koalicji Europejskiej
Wieczór wyborczy Koalicji Europejskiej / Źródło: Newspix.pl / GRZEGORZ KRZYZEWSKI / FOTONEWS
W niedzielę 26 maja 2019 roku w Polsce zostały przeprowadzone wybory do Parlamentu Europejskiego. Rozbieżności między sondażami a wynikami wyborów skomentował w rozmowie z Wprost.pl socjolog polityki Marcin Palade. – Na przestrzeni ostatnich lat do obiegu weszły rozmaitego rodzaju instytuty, które nie mierzą po to, by poinformować, a po to, żeby wykreować – stwierdził ekspert.

Instytut Badania Spraw Publicznych na zlecenie „Newsweeka” i RadiaZet.pl podał wyniki – rzekomo przeprowadzonego pomiaru w dniach 22-23 maja, a więc na dwa dni przed ciszą wyborczą, w którym prognozował zwycięstwo różnicą około 6 punktów procentowych – powiedział Marcin Palade w rozmowie z Wprost.pl. – Otwarte pozostaje pytanie, na które nie znam do końca odpowiedzi, na ile był to sondaż, którego zadaniem było wychwycenie nastrojów, preferencji a na ile zadziałała wyłącznie funkcja kreacyjna, mobilizacyjna dla opozycji, żeby przy pomocy tego sondażu udowodnić sympatykom opozycji, że jest szansa na wygraną w eurowyborach – dodał socjolog polityki.

Marcin Palade stwierdził, że „na przestrzeni ostatnich lat do obiegu weszły rozmaitego rodzaju instytuty, które nie mierzą po to, by poinformować, a po to, żeby wykreować”. – To jest z całą pewnością patologia, którą należy w Polsce zwalczyć – powiedział ekspert.

Zakaz publikowania sondaży?

Czy warto zatem przeprowadzać sondaże przedwyborcze, skoro ich wyniki nie odzwierciedlają rzeczywistych preferencji politycznych społeczeństwa? – Z całą pewnością jak prześledzimy właśnie zakończoną kampanię, to trzeba powiedzieć, że żaden z instytutów precyzyjnie nie przewidział wyników wyborów i to nie chodzi tylko o zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości. Z wyjątkiem wspomnianego IBSP, tej fikcji IBSP i Pollstera dla „Super Expressu”, wszystkie pozostałe instytuty przewidywały zwycięstwo PiS, aczkolwiek nie tak miażdżące. Trzeba się w takim razie zastanowić, czy nie pójść wzorem Francji, Włoch i nie zakazać publikowania sondaży, skoro one nie dają możliwości zapoznania się z nastrojami, preferencjami potencjalnych wyborców – analizował Marcin Palade w rozmowie z Wprost.pl.

Czytaj także:
Wybory do PE. Środa oskarża Schetynę o wygraną PiS: Czy nie można go wysłać po rozum do głowy?

Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 3
  • Sondaże należy robić ale na swój prywatny użytek, nie publikować, nie traktować jako element reklamy.
    • "Instytut Badania Spraw Publicznych na zlecenie „Newsweeka” i RadiaZet.pl podał wyniki – rzekomo przeprowadzonego pomiaru w dniach 22-23 maja, a więc na dwa dni przed ciszą wyborczą, w którym prognozował zwycięstwo Koalicji Europejskiej różnicą około 6 punktów procentowych"


      znaczy, mówiąc "wprost", komu zabieramy koncesje.
      najlepiej wszystkim szczujniom.
      •  
        sondażowne powinny być zlikwidowane , są narzędziem tylko i wyłącznie, a już na pewno nie powinny być finansowane z publicznych pieniędzy !!!!!