Doda zdradza przepis na idealną sylwetkę. „Powiem Wam, czego nie jadam”

Doda zdradza przepis na idealną sylwetkę. „Powiem Wam, czego nie jadam”

Doda na Gali ShEO Awards
Doda na Gali ShEO Awards / Źródło: B.MOLGA
– Radzę całkowite i natychmiastowe zaprzestanie stosowania jakiejkolwiek diety. Nie jest sztuką schudnąć w dwa tygodnie 10 kilogramów, a potem przytyć dwa razy więcej – mówi dla „Wprost” Dorota Rabczewska-Stępień.

Doda przekonuje, że każdy powinien znaleźć sposób na siebie, posłuchać organizmu, skupić się na tym, co komu służy. – Radykalna dieta nie jest rozwiązaniem, lepsza jest dobra codzienna praktyka. Pomyślmy o sobie jak o skomplikowanej maszynie – wszystkie trybiki muszą działać bez zarzutu, inaczej maszyna się zatnie – apeluje. – A więc myślmy o mięśniach, o sercu, wątrobie i trzustce. Jaką ciężką pracę muszą wykonać codziennie te organy. A my przecież możemy im tę pracę ułatwić. Nasz organizm wszystko daje nam na kredyt. I przyjdzie dzień, kiedy zapuka do drzwi i zgłosi się po swoje. To od nas zależy, jak się na starość z nim rozliczymy – przestrzega piosenkarka.

Jak sama Dorota Rabczewska-Stępień dba o swoją sylwetkę? – Powiem Wam, czego nie jadam. A dokładnie nie jadam na ogół, bo czasami pozwalam sobie na wszystko.Nie jem glutenu, nabiału, soi i oczywistych świństw czyli cukrów, konserwantów, chemikaliów. Lubię mięso, ale też go nie jem, bo siebie lubię bardziej – zdradza nam Doda.

– Nie wszystkie musimy być chude, nie musimy być takie same. Nie chodzi o to, żeby dążyć do figury z Instagrama – przekonuje laureatka ShEO Awards tygodnika "Wprost". – Ja jestem perfekcjonistką, estetką, a kamera pogrubia. Mam świadomość, że jestem wzorem, a więc moim obowiązkiem jest wyglądać wzorowo. Ale jeśli ktoś ma pięć kilogramów więcej, akceptuje to, a co najważniejsze ma to pod kontrolą – nie widzę problemu. Krągłości są kobiece i seksowne. Jednak kiedy widzę nastolatki o wadze zapaśnika sumo, z cellulitem na udach, ale też na ramionach, krew się we mnie burzy. W mojej klasie na 20 uczennic jedna miała nadwagę. Teraz na całą klasę tylko jedna dziewczyna jest szczupła. Ale nastolatki w głowie mają inne rzeczy, niż zdrowie.Na przykład chłopaków – mówi Doda, przyznając, że sama przerabiała ten etap, bo jej intensywne treningi lekkoatletyczne zbiegły się z okresem dojrzewania.

– Wyglądałam wtedy dziwacznie – długie, chude ręce i nogi, ale udo i biceps większe niż kolegów z klasy. Dodatkowo ćwiczenia na bieżni nie wyglądają zbyt seksi – uderzenia piętami o pośladki, albo skoki płotkarskie. Pamiętam jak na murawie siedziało kilku starszych chłopaków i śmiało się ze mnie, jak ćwiczę. Strasznie się wstydziłam. Ojciec zobaczył, że moje poczucie kobiecości słabnie. Podszedł do nich, i założył się z każdym o kasę, że nie prześcigną mnie w sprincie. Dodatkowo tata kazał mi zdjąć kolce z butów, żeby szanse były wyrównane, chociaż przecież oni byli starsi i więksi, a ja byłam zmęczona po treningu. Miałam zły w oczach, byłam zażenowana i wściekła. Ze złości pobiegłam tak szybko, że żaden nie miał szans mnie dogonić. Ojciec wtedy kazał im zwrócić mi honor i przeprosić za te dowcipkowanie. Przez wiele lat miałam w nich kumpli i kibiców. To była ważna lekcja feminizmu – zrozumiałam, że kobieta jest równa mężczyźnie i nigdy nie muszę czuć się gorsza, nie muszę przepraszać, ustępować czy się wstydzić. I lekcja życia, która przydała mi się w showvbiznesie. Hejterze – śmiejesz się ze mnie? Wyjdź na scenę, to się zmierzymy. Ja robię swoje, a ty? – mówi Doda.

Czytaj także:
Doda: Wolę zagrać w rosyjską ruletkę, niż uprawiać seks z nieznajomym

Okładka tygodnika WPROST: 30/2019
Całość dostępna jest w 30/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1