Aferzyści, esbecy, bankruci. Najbardziej kontrowersyjni biznesmeni na liście 30 najbogatszych 30-lecia

Aferzyści, esbecy, bankruci. Najbardziej kontrowersyjni biznesmeni na liście 30 najbogatszych 30-lecia

Ryszard Krauze
Ryszard Krauze / Źródło: Newspix.pl / Piotr Oleśkiewicz
Kiedyś królowie życia, którzy nie schodzili z czołówek rankingów najbogatszych ludzi w kraju. Dzisiaj zapomniani lub okryci niesławą. Oto najbardziej kontrowersyjni biznesmeni z naszej nowej listy 30 najbogatszych Polaków minionego 30-lecia.

28. Bogusław Bagsik (2,8 mld zł)
Na liście 100 najbogatszych „Wprost” pojawił się tylko raz.W 1991 r. zajął na niej od razu ósme miejsce. Parę miesięcy potem Interpol wydał za Bagsikiem międzynarodowy list gończy. Razem zewspólnikiem, Andrzejem Gąsiorowskim, na zawsze zapisali się na kartach rodzącego się polskiego kapitalizmu. Głównie za sprawą afery Art-B, czyli stworzonego przez nich oscylatora do wielokrotnego pomnażania tych samych pieniędzy. Działali z rozmachem. Montowali koreańskie telewizory, sprowadzali banany z Niemiec, ogłaszali, że kupią całą roczną produkcję traktorów Ursusa, żeby firmę uratować przed bankructwem. Obracali bilionami starych złotych, które wymieniali na dolary i wywozili z kraju w workach. Bagsik przed prawem uciekł w 1991 r. do Izraela. Trzy lata później wpadł na lotnisku w Zurychu, skąd przetransportowano go do Polski. W kraju usłyszał w 2000 r. wyrok dziewięciu lat więzienia.

22. Aleksander Gawronik (3,9 mld zł)
W czasach PRL etatowy pracownik SB i tajny współpracownik wywiadu. Po 1989 r. pierwszy w kraju otworzył sieć kantorów wymiany walut. Był jedynym prywatnym importerem surowej ropy w Europie Wschodniej. Prowadził własny bank, firmę spedycyjną i ochroniarską oraz sieć stacji benzynowych. Nie unikał opowieści o swoim majątku: „Mam konie. W garażu limuzynę z kierowcą, mercedesa 500 dla żony, terenowego wranglera do jazdy po wiejskich drogach, range rovera do jazdy po lesie, małą wojskową amfibię do przejażdżek po jeziorze, golfa cabrio dla syna drugiej żony. Są dwie gosposie, koniuszy, ogrodnicy”. Apetyt rósł w miarę jedzenia i zaczęły się kłopoty. W 2004 r. sąd skazał Gawronika na osiem lat więzienia za wyłudzenie ponad 9 mln zł VAT. Dołożył się świadek koronny „Masa”, który zeznał, że poznański biznesmen prowadził interesy z „Pershingiem”, przywódcą mafii pruszkowskiej. Gawronik mówił, że padł ofiarą nagonki. Że nie ma nic wspólnego z mafią ani wyłudzeniami podatków. W więzieniu za kilka dodatkowych kąpieli oddał strażnikowi zegarek wart kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Po wyjściu na wolność zapowiadał, że znowu będzie o nim głośno. Że rusza z biznesowym projektem idącym w miliardy euro. O Gawroniku rzeczywiście znów zrobiło się głośno, ale z innego powodu. Na początku 2016 r. ruszył proces w sprawie zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary. Gawronik jest w nim oskarżany o podżeganie do zabójstwa. Obciążają go kolejni świadkowie. On nie przyznaje się do winy.

18. Marek Mikuśkiewicz (4,6 mld zł)
Chciał być polskim Samem Waltonem – słynnym multimilionerem od amerykańskiej sieci sklepów Walmart – a skończył jak nieistniejące już sieci sklepów Géant, Bomi czy Hit. Zaczynał od straganu na warszawskim Bazarze Różyckiego. W wieku 25 lat dorobił się własnej restauracji. Później dał Polakom pierwszy supermarket, który od razu rozwinął w całą sieć. Wizytówką jego interesów była przez lata hala targowa na pl. Defilad – symbol potęgi i upadku Mikuśkiewicza. Kiedy postawił ją w 1991 r., była jednym z największych centrów handlowych w stolicy. 18 lat później, kiedy biznesmenowi wygasł tytuł do użytkowania gruntu od miasta, halę rozebrano i przerobiono na żyletki. Jeszcze w 2004 r. twórca MarcPolu z majątkiem wycenianym na 1,6 mld zł zajmował czwarte miejsce na Liście 100 najbogatszych Polaków „Wprost”. Prowadził sieć 150 supermarketów, która przynosiła rocznie 2,3 mld zł przychodów. Wynajmował 300 punktów handlowych, głównie na Dworcu Centralnym w Warszawie. Prowadził garaże podziemne pod warszawskim pl. Defilad. Należało do niego sześć innych firm handlowych i deweloperskich. Same jego nieruchomości były wyceniane na 800 mln zł. Dzisiaj, przynajmniej oficjalnie, Mikuśkiewicz nie ma prawie nic.

14 miejsce: Ryszard Krauze (5,3 mld zł)
W 2004 r. był drugim najbogatszym Polakiem, zaraz po Janie Kulczyku. Krauze to twórca gigantycznej spółki informatycznej Prokom, która zarabiała głównie dzięki intratnym rządowym kontraktom na informatyzację publicznej administracji. Na początku tego wieku przychody Prokomu przekraczały rocznie miliard złotych. Krauze informatyzował m.in. Najwyższą Izbę Kontroli, Główny Urząd Ceł, ZUS, PZU czy Wartę. Przez kilkanaście lat utrzymywał się w gronie najbogatszych ludzi w kraju. Jego imperium zaczęło się sypać po tym, jak odcięto go od rządowych kontraktów, a ostateczny upadek nastąpił przez niespełnione marzenia Krauzego o byciu pierwszym polskim szejkiem. Zajął się poszukiwaniem ropy w Kazachstanie. Przepalał kolejne miliony prywatnego majątku i zaciągał gigantyczne pożyczki, a pieniędzy na to, żeby ropa wreszcie wytrysnęła, wciąż było za mało. Na światowych rynkach nadszedł krach, inwestorzy przestali wierzyć, że projekt Krauzego da zarobić, a komornicy zaczęli upłynniać majątek biznesmena, który nie nadążał ze spłatą zobowiązań. W 2013 r. po raz ostatni pojawił się na Liście 100 najbogatszych „Wprost”. Na początku tego roku ruszyła strona internetowa, gdzie można kupić długi Krauzego oraz podać informacje o transakcjach biznesmena z ostatnich pięciu lat.

/ Źródło: Wprost

Czytaj także

 3