Kulisy przygotowań spotów KO. „Jurek czuł się jak w głupiej komedii”

Kulisy przygotowań spotów KO. „Jurek czuł się jak w głupiej komedii”

Spot Koalicji Obywatelskiej
Spot Koalicji Obywatelskiej / Źródło: YouTube
Słabsze niż kiedyś spoty wyborcze Platformy Obywatelskiej to wynik wewnętrznych przepychanek przy wyborze ich producenta. Zdradzamy kulisy rozmów w partii.

już od czasu wyborów do Parlamentu Europejskiego szukała producenta spotów. Pod ręką miała jednego z najlepszych fachowców w tej branży Jerzego Orłowskiego. Reżyser i producent filmowy był autorem słynnej reklamówki wyborczej z pustą lodówką, który pogrążył PO w 2005 roku oraz spotu „Mordo ty moja” z 2007 roku. W czasie kampanii do Parlamentu Europejskiego pracę zaproponował mu Marcin Kierwiński. – Z Platformą Jurek pracował od 2011 roku. Przed wyborami do PE zadzwonił do niego Kierwiński i zaproponował spotkanie ze Schetyną. A na nim Jurek był już dogadany co do spotu i miał przygotować jego koncepcję kampanii. Pracował nad tym trzy dni i trzy noce i w końcu powstała koncepcja „Nasze dzieci chcą zostać w UE” – opowiada nasz rozmówca. I relacjonuje, że Schetyna z Kierwińskim byli zachwyceni pomysłem. Ale na zachwycie się skończyło. – Orłowski czekał, żeby politycy odezwali się do niego w sprawie umowy i się nie doczekał – opisuje nasz informator.

„Ten deal odbył się podobno już bez kłopotów”

Ale historia Jerzego Orłowskiego i Platformy Obywatelskiej miała nie skończyć się w poprzedniej kampanii. Bo geniusz Orłowskiego miał odkryć nowy szef sztabu PO. – Krzysztof Brejza przejmuje sztab, otwiera szafę, a tam koncept Orłowskiego. Brejza jest zachwycony. Sięga za telefon i dzwoni do Orłowskiego, żeby przygotował spot. Jurek czuł się jak w głupiej komedii. I mówi: Tylko tym razem, najpierw podpisuję z wami umowę, potem przygotowuję koncepcję kampanii – opisuje nasz informator. Krzysztof Brejza miał zapewniać Jerzego Orłowskiego, że już w następnym tygodniu podpiszą umowę. Można się spodziewać jaka była kolejność zdarzeń. – Jurek czekał w dniu, w którym byli umówieni z Brejzą na telefon do północy, a zaraz potem podpisał umowę na spoty z PSL-em – kwituje nasz rozmówca. Ten deal odbył się podobno już bez kłopotów, bo Jerzy Orłowski jest dobrym znajomym Michała Kamińskiego (Kamiński obecnie doradza ludowcom – red.), który zaczął z nim współpracować podczas kampanii PiS w 2005 roku.

Czytaj także:
„Dama z gronostajem” za „Mona Lisę”? Piotr Gliński stawia warunek dyrektorowi Luwru

Źródło: Wprost

Czytaj także

 8
  •  
    Treść została usunięta
    • "Bo geniusz Orłowskiego miał odkryć nowy szef sztabu PO"
      Szanowna Pani pomyliła chyba tego Jerzego z Jackiem Orłowskim.
      • Tam gdzie pojawia się Brejza od razu robi się breja.
        •  
          Treść została usunięta
          • Robienie w bambuko wszystkich to dewiza PO-sekty. Wyborco, jak nie chcesz być oszukany to nie głosuj na PO-sektę ani na ich aliantów. I to wszystko w tym temacie.