Już nie cała władza w rękach Kaczyńskiego

Już nie cała władza w rękach Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński / Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Wicepremier i minister ds. aktywów państwowych powiedział w Polskim Radiu24, że w jego resorcie koalicjanci PiS czyli Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro i Porozumienie Jarosława Gowina mogą dostać po stanowisku wiceministra. Mniejsze partie urosły w siłę.

W pomyśle odtworzenia ministerstwa skarbu państwa nazwanego ministerstwem aktywów państwowych chodziło głównie o to, że odebrać nadzór nad spółkami skarbu poszczególnym frakcjom działającym w ramach Zjednoczonej Prawicy. Tak się bowiem złożyło, że spółki zaczęły być wykorzystywane do wewnętrznych rozgrywek partyjnych. Jarosław Kaczyński, lider obozu Zjednoczonej Prawicy, zapewne uznał, że gdy frakcjom odbierze się narzędzia walki to spokornieją i w partii zapanuje spokój.

Tymczasem okazało się, że łatwo coś powiedzieć, a trudniej zrobić. Niektórzy ministrowie musieli oddać swoje spółki pod nadzór wicepremiera Sasina ale np. Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak czy szef MSWiA Mariusz Kamiński – nie, o czym poinformowało radio RMF FM. Obaj politycy mają dostatecznie mocną pozycję w partii, żeby sprzeciwić się woli prezesa w tej sprawie.

Postawili się też mniejsi koalicjanci PiS-u, którzy zażądali wiceministrów w nowym resorcie, bo też chcą mieć wpływy w spółkach, a także patrzeć na ręce wicepremierowi Sasinowi. I swoje najwyraźniej ugrali. Wygląda więc na to, że po wyborach układ sił w obozie rządzącym zmienił się tak bardzo na korzyść mniejszych koalicjantów, iż prezes PiS musi im ulegać. Już nie wszystko od niego zależy. Musi się liczyć ze zdaniem koalicjantów. Od czasu do czasu daje im po nosie, tak jak było ze zgłoszeniem ustawy znoszącej limit dochodów, powyżej których nie płaci się składki na ZUS. PiS się srożyło ale koniec końców ustawę wycofało, w imię harmonijnej współpracy w obozie rządzącym. A za spokój w Zjednoczonej Prawicy, a nawet za poparcie niektórych kontrowersyjnych pomysłów, musi płacić stanowiskami. Tak się zaczęła tak kadencja i tak pewnie będzie to wyglądało przez całe cztery lata.

Źródło: Wprost

Czytaj także

 1