Dramat 11-letniej Zuzi z Libiąża. Ma milion złotych długu. Komornik zabrał jej rentę

Dramat 11-letniej Zuzi z Libiąża. Ma milion złotych długu. Komornik zabrał jej rentę

Zuzanna Sałaszewska z mamą
Zuzanna Sałaszewska z mamą / Źródło: Bogdan Krężel
11-letnia Zuzia ma do spłacenia milion złotych długu. Dzieciństwo spędziła w sklepie przy opuszczonej hurtowni. Teraz wychowuje się z mamą na 20 metrach kwadratowych. Komornik zajął jej rentę po zmarłym tacie. Zuzia ma jedno marzenie – chciałaby mieć rower.

– Kim chcesz zostać w przyszłości?
Zuzia: Jeszcze o tym nie myślałam.
– A jaki jest twój ulubiony przedmiot?
– Chyba plastyka. Matematyki nie lubię.
– Ale zwierzęta lubisz.
– Lubię, mam chomika.
– A jak ma na imię?
– Tuptuś.
Mama: Trochę się wstydzi, ale pięknie maluje. Dobrze jej tutaj w szkole. Zżyła się z koleżankami.
– Ma jakieś marzenia?
Mama: Chciałaby mieć rower.

Zuzia ma na razie wrotki. To pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy po wejściu do ciemnego przedpokoju w mieszkaniu, gdzie 11-letnia dziewczynka żyje z mamą. Mają różowe podeszwy, kolorowe sznurówki, stoją starannie ułożone w rządku z innymi butami.

Mama: Dostała je od koleżanki. Mamy trochę dobrych ludzi wokół siebie.

Mieszkanie malutkie. 20 mkw. Jeden pokój, kawałek korytarza i łazienka. W pokoju jedno okno, aneks kuchenny, wersalka, szafa na ubrania, stolik i dwa krzesła. Na środku piecyk elektryczny. W ścianie nad wersalką kratka wentylacyjna zatkana kawałkiem folii, żeby ciepło nie uciekało na zewnątrz. Zza okna dobiega hałas pociągu.

Mama: Można się przyzwyczaić. Ważne, że mamy ciepłą wodę, ale bojler też elektryczny, jak piecyk i kuchenka. Za prąd muszę płacić 400 zł miesięcznie.

Parę metrów obok przebiega linia kolejowa, która prowadzi do kopalni węgla kamiennego w Libiążu. Jednej z dwóch ostatnich działających w Małopolsce. Zuzia mieszka tutaj z mamą od marca zeszłego roku. Wcześniej przez osiem lat mieszkała w sklepie opuszczonej hurtowni materiałów budowlanych, którą prowadził jej ojciec.

W styczniu 2011 roku Piotr Sałaszewski umiera. Był jedynym żywicielem rodziny. Po śmierci zostawia dwuletnią Zuzię i jej mamę. Oraz niespłacony kredyt, o którym Zuzia dowie się w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Do dziewczynki przyjdzie list z firmy windykacyjnej, która poinformuje ją, że ma milion złotych długu. Sprawa trafi do komornika, który zajmie dziewczynce rentę rodzinną po zmarłym ojcu. Zuzia dostawała z tego tytułu 604 zł. Komornik zabiera jej miesięcznie 180 zł i zostawia 424 zł. Mimo tego, że córka żyje z matką na skraju ubóstwa. Ich miesięczny dochód wynosi ok. 1,5 tys. zł. Utrzymują się z 500+, zasiłku dla samotnej matki i prac społecznych użytecznie. Mama pracuje dorywczo w bibliotece. Czasem dochodzi pomoc społeczna na buty czy żywność

Hodowanie długu

Mama: Wrócił z trasy, przyszedł do domu. Czekaliśmy na niego i szykowałyśmy się z Zuzią, bo wieczorem mieliśmy iść na 59. urodziny jego mamy. Piotr wziął prysznic, usiadł w fotelu i nagle zaczął męczyć go straszny kaszel. Zrobiło mu się duszno, otworzył okno, wrócił na fotel i złapał się za serce. Zadzwoniłam po pogotowie, wzięli go do szpitala w Chrzanowie, gdzie stwierdzili, że miał zawał.

W tym samym szpitalu odkryto też, że ojciec Zuzi ma tętniaka aorty. Przetransportowano go do Krakowa. Była operacja, ale pacjent zmarł.

Ojciec Zuzi odszedł w styczniu 2011 r. Został po nim kredyt w banku Millennium, który wziął na rozruch hurtowni z materiałami budowlanymi. Już za życia kredytu nie spłacał. Od 2004 r. postępowanie egzekucyjne prowadziła przeciwko niemu Katarzyna Glanc, komornik z Chrzanowa.

Mama: Nic o tym kredycie nie wiedziałam. Nie rozmawialiśmy na takie tematy.

Po jego śmierci komornik nadal prowadził przeciwko niemu postępowanie. Umorzył je dopiero w 2015 r. z powodu bezskutecznej egzekucji. Po czterech latach dowiedział się, że dłużnik nie żyje. W tym czasie dług urósł o kolejne tysiące złotych. Komornik Katarzyna Glanc nie odpowiedziała na nasze pytania, jak to możliwe, że przez cztery lata prowadziła postępowanie przeciwko nieboszczykowi.

– Komornicy kiszą egzekucje latami, bo ani wierzyciel, ani dłużnik nic nie robią. Powinno być tak, że jak komornik nie ma czego zająć, a wierzyciel nie wskazuje komornikowi jakichś nowych źródeł, gdzie dłużnik może mieć majątek, to powinien postępowanie umarzać. Jeśli tego nie robi, to od długu rosną astronomiczne odsetki i mała wierzytelność latami przeradza się w gigantyczny dług – mówi Wojciech Brzozowski z kancelarii prawnej Absolutio. To on jako pierwszy zdecydował się pomóc małej Zuzi. Przygotował powództwo przeciwegzekucyjne, żeby oczyścić ją z długów. Sprawa trafiła już do sądu.

Rafał Łyszczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej: „Kontynuowanie postępowania egzekucyjnego przez cztery lata po śmierci dłużnika rzeczywiście może wydawać się nieco dziwne. Komornik w toku postępowania powinien dokonywać czynności egzekucyjnych, wysyłać korespondencję do dłużnika. Jeżeli dłużnik wówczas żyjący odebrał pierwszą korespondencję, a następnie kolejne przesyłki wracały awizowane z adnotacją »nie podjęto w terminie«, to komornik mógł nie mieć wiedzy o śmierci. Prawidłowa adnotacja listonosza na korespondencji np. »adresat zmarł« jest w postępowaniu kluczowa”.

Takich absurdów jest więcej. Jeszcze przed tym, jak w 2015 r. komornik ostatecznie umorzyła postępowania wobec Piotra Sałaszewskiego, który od dawna nie żyje, bank zobaczył, że długu nie odzyska. Zdecydował się więc sprzedać wierzytelność do wrocławskiej firmy windykacyjnej Ultimo. Ta w 2016 r. wystąpiła do krakowskiego sądu z wnioskiem o nadanie klauzuli wykonalności wobec… Piotra Sałaszewskiego, ojca Zuzi. Mimo tego, że dłużnik nie żyje, sąd nadał przeciwko niemu klauzulę wykonalności. Z taką decyzją firma windykacyjna poszła do komornika i zobowiązała go do ściągania długu. – Fakt nadania klauzuli przeciwko zmarłemu nie ma znaczenia dla sprawy, bo nie było możliwości jej wykorzystania i nigdy tego nie zrobiliśmy – tłumaczy Ultimo

– Kiedyś sądy w ogóle nie sprawdzały tego, czy dłużnik żyje albo czy mieszka pod wskazanym adresem, i wydawały klauzule wykonalności. Dochodziło więc do sytuacji, że komornik ścigał osobę, która długów nie miała, ale miała takie samo imię i nazwisko jak prawdziwy dłużnik. Teraz, jak sprawa trafia do sądu, to z urzędu sprawdza się PESEL, adres zamieszkania, czy to na pewno o tego dłużnika chodzi – tłumaczy Wojciech Brzozowski.

Ultimo po paru miesiącach zorientowało się, że ma od sądu klauzulę przeciwko człowiekowi, który od pięciu lat nie żyje. W 2017 r. wystąpiło więc do tego samego sądu z wnioskiem o nadanie klauzuli wykonalności wobec wtedy kilkuletniej Zuzi, córki Piotra Sałaszewskiego. Ultimo działało bez żadnych skrupułów, wiedząc, że dziewczynka miała wtedy zaledwie dziewięć lat.

– Ze względu na brak wcześniejszych informacji od dłużnika czy opiekuna prawnego spadkobierczyni o trudnej sytuacji Zuzi dowiedzieliśmy się wczoraj, z pytań otrzymanych od pana – tłumaczy Ultimo. Windykator poszedł do komornika, ale nie zobowiązywał go do tego, żeby zajmował dziewczynce rentę po zmarłym ojcu. – Nigdy nie wnioskowaliśmy o zajęcie świadczeń rentowych, będących dochodem nieletniej Zuzanny Sałaszewskiej – broni się Ultimo.

Marcin Musiał, komornik przy sądzie rejonowym w Chrzanowie, zrobił to z własnej woli, zabierając co miesiąc Zuzi 180 zł. Liczy ciągle na to, że w ten sposób odzyska ponad milion złotych, do jakiej kwoty urósł kredyt zaciągnięty przed laty przez jej ojca.

Należność główna wynosi ok. 318 tys. zł.Ponad 600 tys. zł to odsetki wyhodowane przez bank, komornika i firmę windykacyjną. Pobierając 180 zł miesięcznie, milion złotych udałoby się spłacić dziewczynce w ciągu 463 lat.

Rafał Łyszczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej: „Z wyjaśnień komornika prowadzącego sprawę wynika, iż rzeczywiście wskutek omyłki pracownika i błędnego odczytania wniosku wierzyciela wyszedł poza zakres wniosku egzekucyjnego i zajął rentę rodzinną dziewczynki”.


Przypominamy, że ruszyła zbiórka pieniędzy dla upragniony rower dla Zuzi, a internauci mogą przyczynić się do spełnienia marzeń dziewczynki. 11-latkę można wesprzeć pod adresem: https://zrzutka.pl/3s49um.

Okładka tygodnika WPROST: 6/2020
Cały artykuł opublikowany jest w 6/2020 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 10
  • Szymon Krawiec
    Niezweryfikowany
    0
    razy użytkownik wpłacił na zrzutki
    • ULTIMO zajmie rower i uczciwie sprzeda na licytacji.
      • @Tomasz Sępowicz

        Bardzo mozliwe, ze Twoja wykladnia tego chorego polskiego "prawa" jest prawidlowa, ale czemu za bledy matki, ktora moze faktycznie jest osoba ograniczona umyslowo, a raczej zagubiona, ma placic niepelnoletnia dziewczynka ?
        •  
          Mimo tego, że dłużnik nie żyje, sąd nadał przeciwko niemu klauzulę wykonalności. Po jego śmierci komornik nadal prowadził przeciwko niemu postępowanie przez 4 lata.
          Okazuje się , że pomimo śmierci, pesel nadal żyje . Jest nieśmiertelny ?
          • Niestety, ale muszę się zgodzić z przedmówcą, który już rozebrał materiał na części pierwsze. Ta matka to jakiś kałmuk, który pewnie gasi światło w domu jak listonosz idzie z nadzieją, że odepchnie formalności. Sprawy należny załatwiać i ta sprawa także jest absolutnie do załatwienia - jeżeli Matka żyrowała ten kredyt to jest odpowiedzialna za spłatę, jeśli kredyt ma ubezpieczenie to należy z tego skorzystać w związku ze zgonem i niskimi dochodami. Tylko papuga i trzeba smoka mieczem zgładzić?

            Czytaj także