Brudziński o nieumytym Tusku. „Nerwy w sztabie Andrzeja Dudy”

Brudziński o nieumytym Tusku. „Nerwy w sztabie Andrzeja Dudy”

Donald Tusk
Donald Tusk / Źródło: Newspix.pl / Michał Fludra
Jeśli niewinny wpis Tuska sprowokował szefa sztabu Andrzeja Dudy do tak chamskiej reakcji, to wiedz, że coś się dzieje.

Donald Tusk: Zbierzemy. Zagłosujemy. Wygramy. Tak jak wtedy. 4 czerwca.

Joachim Brudziński: Może Król UE zanim zbierze i zagłosuje to najpierw się wykąpie i ogoli?

Jeśli niewinny wpis Tuska sprowokował szefa sztabu Andrzeja Dudy do tak chamskiej reakcji, to wiedz, że coś się dzieje. W szczycie kampanii wyborczej, na dodatek akurat wtedy gdy przeciwnik jest na fali wznoszącej, szef sztabu prezydenta publicznie traci nerwy i odpowiada w stylu bardziej pasującym do internetowego trolla niż do byłego ministra. Mówi się, że Tusk jak nikt umie przejechać prętem po klatce. Wygląda na to, że nawet tego nie musi już robić, wystarczy, że stanie w oknie i PiS już się miota. Pytanie czy to tylko odruch bezwarunkowy na widok Tuska, czy przedwyborcza nerwowość wywołana świadomością, że ciężarna zakonnica już się zbliża do przejścia dla pieszych.

Nadmierna emocjonalność w połączeniu ze skłonnością do werbalnej agresji to w polityce mieszkanka wybuchowa, zwłaszcza w kampanii wyborczej kandydata, który próbuje się przedstawiać jako sympatyczny mąż stanu. „Jest jedna moja wielka prośba - do mojego sztabu, do młodzieży, do wszystkich moich rodaków. Chciałbym by to była kampania kulturalna, by to była kampania z szacunkiem do kontrkandydatów, do wyborców, do zwolenników każdego z kandydatów w tych wyborach. To jest dla mnie niezwykle istotne” - deklarował prezydent przedstawiając w lutym swój sztab, zanim kolejne miesiące pokazały, jak niewielki ma wpływ nawet na najbliższych współpracowników.

Prezydent mógłby oczywiście zatrzeć złe wrażenie po publicznej uwadze swojego szefa sztabu o niemytym Tusku i taki gest na pewno zostałby doceniony ale jesteśmy już na tym etapie, gdzie na kulturę wobec przeciwnika nie można sobie pozwolić bo każde zbyt grzeczne potraktowanie go jest odczytywane jako słabość a tej najtwardszy elektorat nie wybacza. A może po prostu prezydent rozumie, że to nie on jest dla Brudzińskiego szefem i dlatego nie może powiedzieć mu oczywistej oczywistości - „Joachim, nie pomagasz”.

Artykuł został opublikowany w 19/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 2

Czytaj także