Ilona Łepkowska: Naczelnik przestał trzymać wszystkich za mordę

Ilona Łepkowska: Naczelnik przestał trzymać wszystkich za mordę

Ilona Łepkowska
Ilona Łepkowska / Źródło: Newspix.pl / Aleksnder Majdański
Widziałam zdjęcia kilkudziesięciu policyjnych samochodów stojących przed domem Kaczyńskiego, te szpalery funkcjonariuszy w pełnym rynsztunku. Co złego trzeba zrobić, żeby być tak chronionym przed własnym narodem? Jeśli jest jakiś rodzaj refleksji u Kaczyńskiego, a podejrzewam, że musi być, bo to jednak inteligentny człowiek, to on chyba powinien już zacząć oswajać się z myślą, że jego czas się kończy. Przecież jego obóz też widzi nienawiść, którą ten człowiek dziś budzi u ogromu ludzi - mówi w rozmowie z „Wprost” Ilona Łepkowska.

Wprost: Jak „politycznie” skończą się protesty?

Ilona Łepkowska: Same liderki strajku Kobiet podkreślają, że demonstracje to działalność oddolna, a one tylko w pewien sposób ją koordynują, dają wsparcie i pomoc medialną. Rozdzieliłabym zatem dwie grupy: protestujących na ulicach, głównie kobiety i młodych ludzi oraz działaczki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, m.in. panią Martę Lempart i panią Klementynę Suchanow.

Liderki mają szansę wejść do polityki?

Jestem całym sercem po stronie kobiet i tych demonstracji, ale uważam, że najpierw kilka rzeczy musi się zmienić.

Rozumiem młodzież i ich hasła, choćby powszechne „wypierdalać”, bo to przywilej młodości, dosadność wiecowa, demonstracyjna. Ale jeśli widzę konferencję prasową i szefowa Strajku Kobiet wyciąga kartkę z postulatami, a na niej napisane hasła w stylu: „Legalna aborcja, inaczej wypierdalać” albo „świeckie państwo, inaczej wypierdalać”, i myślę, że tak miałyby wyglądać ich postulaty, to nie sądzę, by na tym udało się zbudować jakąkolwiek poważną polityczną siłę.

Choć zapewne do parlamentu z takimi hasłami można wejść. Różni ludzie wchodzili. Jako jedyny kandydat niezależny do pierwszego wolnego Senatu wszedł potentat mięsny Henryk Stokłosa, który dostał się tam głównie dzięki wsparciu swoich pracowników i ich rodzin oraz kiełbasie wyborczej rozumianej w tym przypadku dosłownie. Mieliśmy Polską Partię Przyjaciół Piwa…

Mieliśmy Palikota.

Parlamentaryzm polski widział rozmaite rzeczy, bardzo egzotyczne także. Ale wracając do języka – wiem, że jest coś takiego jak język ulicy i rozgrywającej się na niej debaty, rozumiem więc język, którym porozumiewa się dziś z nami młodzież stanowiąca ogromną część manifestacji. Ale czym innym jest język debaty publicznej poważnych polityków. Domyślam się, że liderki Strajku Kobiet chcą iść drogą bezkompromisowości, bo pewnie w tym widzą swą siłę, odrębność. Okej.

Więc może jestem już starą babą, ale nie zagłosuję na kogoś, kogo program wyborczy będzie mazany flamastrem na kartce, a co drugie jego słowo będzie brzmieć „wypierdalać”.

To wszystko można sformułować w sposób bardziej cywilizowany. A przede wszystkim bardziej konkretny. Poza tym zobaczyłam też skład rady konsultacyjnej. Nazwiska, których nie znałam, zgooglowałam.

Artykuł został opublikowany w 41/2020 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 5

Czytaj także