Tragiczny pożar w stolicy Tatr. „Na naszych oczach ginie stare Zakopane”

Tragiczny pożar w stolicy Tatr. „Na naszych oczach ginie stare Zakopane”

Willa Borek to kolejny od lat opustoszały budynek w Zakopanem, którego historia kończy się w dramatyczny sposób. To popadające w ruinę miejsce, które niegdyś było domem i pracownią związanego z Podhalem Władysława Hasiora, spłonęło niemal doszczętnie w niedzielę nad ranem. W środku w tym czasie znajdowało się kilku bezdomnych. Dwóch nie udało się uratować.

Willa Borek znajdowała się przy ulicy Jagiellońskiej w Zakopanem. Dworek wybudowany został w 1897 roku. – Na naszych oczach ginie stare Zakopane. Tu swą siedzibę miał po wojnie internat Liceum Plastycznego Kenara, tu mieszkał i pracował Władysław Hasior (polski artysta rzeźbiarz, malarz, scenograf, doctor honoris causa Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku – red.) – mówi nam Rafał Gratkowski, dziennikarz „Tygodnika Podhalańskiego”.

Źródło pożaru

Budynek palił się już kilka razy. Pozostaje kwestia źródła pożaru – według wstępnych ustaleń pochodził on ze środka budynku. Jeden ze strażaków w rozmowie z TVN24 przekazał, że wszystko wskazuje na to, że ogień zaprószyli mieszkający tam ludzie. W budynku nie było prądu, więc korzystali oni ze świeczek. Od nich miały zapalić się posłania i koce bezdomnych.

Naoczni świadkowie przyznają, że pożar błyskawicznie objął całą ruderę i wyglądało to, jakby paliło się w kilku punktach. Przyczyny pożaru bada wciąż policja i prokuratura. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w sprawie śledczy wypowiedzieć mają się już w poniedziałek.

twittertwitter

Wiemy natomiast, że działka, na której stała willa jest na sprzedaż, a budynek już kilka lat temu wykreślony został z rejestru zabytków. Znający realia zakopiańskie są pewni, że pożar nie wpłynie na obniżenie ceny działki. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że mowa o centrum stolicy Tatr.

„Będzie miejsce na kolejny apartamentowiec”

– Zrujnowany dom podzieli po pożarze los wielu klimatycznych obiektów pod Giewontem. Oby nowy właściciel postawił w tym miejscu obiekt nawiązujący do świetności tego miejsca – mówi Gratkowski. – Mieszkańcy boją się, by na działce nie powstał kolejny apartamentowiec – wyjaśnia.

I rzeczywiście. O swoich obawach mieszkańcy już piszą w sieci. „Szkoda ludzi wiadomo ale już będzie miejsce na kolejny apartamentowiec”; „Zdarzenie pewnie nie jest przypadkowe, za chwile może powstanie tam 5-piętrowy hotel”; „Czekamy na »żółtą tablicę« z napisem: »budynek mieszkalno-usługowy, pięciokondygnacyjny z dwupoziomowym garażem podziemnym«” – to tylko niektóre z komentarzy, jakie znaleźć można pod doniesieniami o pożarze w mediach społecznościowych.

Czytaj też:
„Czerwona powódź” w Indonezji. Niezwykłe zdjęcia obiegły internet