Roman Kluska dla „Wprost”: Trwa niszczenie przedsiębiorców. Zmierzamy do socjalizmu

Roman Kluska dla „Wprost”: Trwa niszczenie przedsiębiorców. Zmierzamy do socjalizmu

Roman Kluska
Roman Kluska / Źródło: Newspix.pl / Tedi
Włosy mi stają dęba z przerażenia, jak o tym wszystkim słucham. Młodzi ludzie na ten ideologiczny lep łatwo się łapią. Żeby tylko im państwo dało, żeby państwo się nimi zaopiekowało i później będą chodzić na pasku tego państwa bez doświadczenia, kompetencji, z byle jaką pracą. Lecą jak ćmy do ognia na zagładę swojej wolności – mówi Roman Kluska.

Jak Pan znosi lockdown?

Padła mi prawie cała sieć sprzedaży serów. Jednym z najciekawszych miejsc, gdzie można było je do tej pory kupić, pozostawały międzynarodowe lotniska. Ale z racji tego, że ruch lotniczy praktycznie zamknięto, lotniska opustoszały i serów nie miał kto kupować. Odszedł też z przerwami punkt sprzedaży w prowadzonym przeze mnie pasażu handlowym w Krynicy, bo galerie też przecież zamknięto.

Została sprzedaż przez internet.

Tak, ale to nadal tylko ułamek. Jeszcze nigdy w historii firmy nie miałem takiej sytuacji, że w dojrzewalni mam sery z zeszłego roku. Zawsze mi ich brakowało, a teraz mam kilka tysięcy na stanie. One oczywiście się nie popsują, tylko nabiorą innego, szlachetniejszego smaku.

A co z owcami?

Bałem się, że trafię na kwarantannę. A gdybym ja na nią trafił lub któryś z pracowników, to i reszta musiałaby pozamykać się w domach. Kto wtedy karmiłby owce, doił je, przetwarzał mleko? Tego przecież nie da się zatrzymać, ktoś musi to robić, bo inaczej padłoby całe stado. W obawie przed kwarantanną byłem więc zmuszony zamknąć firmę przed światem na wiele miesięcy.

Artykuł został opublikowany w 7/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 5

Czytaj także