Poroniła w lesie na granicy, trafiła do strzeżonego ośrodka. „Ludzie są miesiącami trzymani za nic”

Poroniła w lesie na granicy, trafiła do strzeżonego ośrodka. „Ludzie są miesiącami trzymani za nic”

Osamotniona kobieta
Osamotniona kobieta Źródło: Shutterstock / zdj. ilustracyjne
Spotkałam panią, która poroniła w lesie na granicy. Była też samotna matka z trójką dzieci, której mąż został porwany przez jedną z irackich bojówek. Widzisz ludzi, którzy są miesiącami trzymani za nic w ośrodkach z więziennym rygorem – mówi Kornelia Trubiłowicz, prawniczka ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, która pomaga zamkniętym w ośrodkach cudzoziemcom.

Piotr Barejka, „Wprost”: Która wizyta najbardziej zapadła ci w pamięć?

Kornelia Trubiłowicz, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej: Pierwsza była dla mnie najtrudniejsza. Nie wiedziałam, jak się zachować, gdy pani zaczynała płakać. Mówiła, że jestem jedyną osobą, która może jej pomóc, bo nie ma nikogo innego. Pierwsze konsultacje były dla mnie bardzo trudne emocjonalne. Nie byłam w stanie myśleć o niczym innym, gdy wracałam do domu. Widzisz ludzi, którzy są za nic trzymani miesiącami w ośrodkach. Nie wiedzą, co się dzieje, nie wiedzą, jak długo tam będą.

Strzeżone ośrodki dla cudzoziemców warunkami przypominają więzienie. Określone godziny posiłków, teren ogrodzony drutem kolczastym, umówione widzenia. Kto w ostatnim czasie tam trafiał?

Najczęściej osoby, które przekroczyły polsko-białoruską granicę i złożyły wnioski o azyl.

 2

Czytaj także