Tomasz Stankiewicz, “Wprost”: Panie pułkowniku, zacznę od nowych technologii, dlatego że pańska najnowsza powieść „Revolta AI”, napisana wspólnie z Rafałem Barnasiem, będzie dotyczyła właśnie tych kwestii. Jakie to są kwestie? O czym dzisiaj mówimy?
Ppłk. Marcin Faliński: To jest przede wszystkim kwestia rozwoju nowych technologii. Jak one wpływają na nas? Czy możemy w ogóle ten postęp zatrzymać? Czy on zniszczy ludzkość? To są duże wyzwania, ale są też te bliższe naszej codzienności: uzależnienia ekranowe, wpływ nowych technologii na nasze indywidualne decyzje, na postrzeganie świata i na zależność od nich. To są dwa główne tematy, ale mówimy również o wykorzystaniu sztucznej inteligencji i jej narzędzi do prowadzenia działań, zwłaszcza ofensywnych, w czasie wojny hybrydowej, którą prowadzimy z Rosją.
Zostańmy przy wywiadzie. Jak dzisiaj wywiad wykorzystuje sztuczną inteligencję i najnowsze technologie?
Myślę, że coraz częściej i że nie ma od tego odwrotu. Widzimy, zwłaszcza w siłach zbrojnych, które mogą bardziej upubliczniać pewne informacje, jak zaczynają z tego korzystać. Pojawiają się różne systemy bezpieczeństwa, nawet takiego fizycznego, wykorzystujące tę technologię. Myślę więc, że służby wywiadowcze również idą tym tropem i korzystają z tych rozwiązań.
Nie rozmawiamy pierwszy raz. Ostatnio również wspominał pan o AI, między innymi w kontekście wykrywania bomb pułapek w paczkach. Jak miałoby to wyglądać?
Są odpowiednie detektory, które – jak słyszałem – już teraz mogą prowadzić taką detekcję nawet z odległości 50 metrów. Zapewne jest to bardzo skomplikowane, ale takie rozwiązanie jest już dostępne. Dlatego tak ważna jest implementacja tych systemów do użycia. To nie może czekać latami, bo jesteśmy przyzwyczajeni do różnych rodzajów przetargów i tego typu rozwiązań prawnych. To musi wchodzić tu i teraz. Nie ma na to czasu. Dobrze, że decydenci na takich wydarzeniach jak dzisiejsze (Defence24Days – przyp. red.) mogą to zobaczyć. Może coś do nich przemówi.
Kiedy rozmawiamy o wojsku najczęściej skupiamy się na czołgach, ciężkich pojazdach, ostatnio także na dronach. O technologiach mówi się jednak bardzo mało.
Właśnie przed chwilą byłem na panelu, podczas którego przedstawiciel sił zbrojnych opowiadał o rosyjskich akcentach w tej wojnie, która jest teraz prowadzona, oraz o potencjalnej wojnie kinetycznej. Oceniał, że proporcje są cztery do jednego na korzyść nowych technologii, wojny w cyberprzestrzeni i wojny kognitywnej, czyli wojny o serca i umysły, wojny w infosferze. Tyle Rosjanie przeznaczają na to nakładów. Myślę, że to jest także wskazówka dla naszych decydentów, w którą stronę powinny iść akcenty. Nie tylko w stronę przysłowiowych rakiet, artylerii czy samolotów – to też jest ważne – ale nie zapominajmy, że wojna hybrydowa z Rosją, o której mówiłem, to wojna tajna. To wojna, która trwa już teraz, a nie taka, która zacznie się za jakiś czas.
Wspomina pan o działaniach ofensywnych i o wojnie z Rosją. Czy powinniśmy ofensywnie zaatakować Rosję? Oczywiście w sferze niekinetycznej?
Tak. Zawsze powtarzam, że najlepsze jest chyba powiedzenie z piłki nożnej: najlepszą obroną jest atak.
Ale czy to jest etyczne i moralnie dobre? Bo pojawia się też kwestia bycia stroną atakującą.
Nie widzę tu większych problemów, więc trudno mi powiedzieć.
Ostatnio pojawiła się informacja, że Chiny stosują implanty, bo chcą stworzyć superżołnierza. Chcą wszczepić mu chip w mózgu, który miałby na przykład poprawiać jego wydolność.
Tak, ale proszę pamiętać, że taki żołnierz i taki chip mogą być łatwe do namierzenia. To jest jakiś sensor, więc możliwe jest kontruderzenie, po którym ci żołnierze przestaną w ogóle funkcjonować. Na to też trzeba uważać. Nie można przesadzać, bo można zginąć od własnej broni.
Czy według pana byłoby dopuszczalne, gdyby w przyszłości Polacy również zastosowali takie rozwiązanie?
Może dopuszczalne, ale ja jednak bym nie ryzykował. Być może polski wywiad mógłby zawerbować twórcę takiego chipa i wtedy bylibyśmy wygrani. W każdym systemie najsłabszym elementem zawsze będzie człowiek.
Zostając przy chipach i powieści o przyszłości: jak będzie wyglądał żołnierz przyszłości?
Na pewno będzie otoczony sferą informatyczną czy informacyjną, podwyższającą jego świadomość. Będzie też uzupełniony systemami bezzałogowymi, od poziomu nano, czyli bardzo niskiego, po trochę wyższy. Niezależnie od tego, czy będą to pojazdy wodne, nawodne, podwodne, lądowe czy powietrzne. Myślę, że w tę stronę to będzie szło, podobnie jak w stronę pewnej detekcji, czyli możliwości rozpoznawania zagrożeń spoza linii wzroku i spoza linii horyzontu. Być może będzie to schodziło do indywidualnego wyposażenia żołnierza.
Nie uciekniemy od tego, ale jest też niebezpieczeństwo, że przeciwnik będzie mógł takie systemy rozpoznawać. Systemy analogowe są nie do rozpoznania, a my wchodzimy już w erę cyfrową. To daje duże możliwości, ale niesie też duże niebezpieczeństwo.
Na koniec: patrząc na żołnierza przyszłości, czy będzie to jeszcze człowiek, czy już robot?
Pisząc z Rafałem naszą powieść „Revolta AI”, która kończy się w 2032 roku, zastanawialiśmy się, jakie rozwiązania będą wtedy dostępne dla człowieka, a co za tym idzie, także dla szeroko rozumianych służb mundurowych. Między innymi wymyśliliśmy, że będą sklepy z aplikacjami, w których będzie można wypożyczać humanoidy do towarzystwa.
Możliwe, że tak właśnie będzie. Kiedyś kolega Rafał zadzwonił do mnie i powiedział: „Jest taki sklep w Japonii. Taki robot kosztuje 16 500 dolarów”. On jest jeszcze dosyć prosty, a pozostaje tylko kwestia przesyłki kurierskiej do Polski. Wchodzimy już więc w erę, w której żołnierze przyszłości będą mieli może swoich towarzyszy. Nie mówię tylko o psie, pojeździe, łódce czy latającym statku. Mówię również o kopiach tych żołnierzy. Być może będą to trzy albo cztery postacie wyglądające tak samo jak dany człowiek, co utrudni na przykład jego likwidację. Można sobie wyobrazić, że to będzie szło właśnie w tę stronę.
Chyba nie da się przed tym uciec. To kwestia tego, jak to oswoić i zaimplementować, żeby nie pójść w złym kierunku. Próby będą podejmowane i pewnie będą mniej albo bardziej skuteczne.
Chińczycy już pracują nad sztucznym łożyskiem. Jeżeli dołożymy do tego pomysł z idealnymi robotami, mającymi takie łożyska – mówię o robotach imitujących kobietę – to możemy sobie wyobrazić, w jakim kierunku to zmierza.
Czytaj też:
Były oficer wywiadu: Serial TVP szkodzi Polsce bardziej niż rosyjska propaganda. TVP odpowiadaCzytaj też:
Szpieg w MON pracował latami. Były oficer wywiadu: SKW po rządach Macierewicza to była degrengolada
