Nick Cave: Mrok we mnie

Nick Cave: Mrok we mnie

Nick Cave (fot.mat.prasowe)
Jeden z najbardziej charyzmatycznych muzyków, Nick Cave napisał kolejny w swojej karierze scenariusz filmowy – do "Gangstera”. "Lubię łączyć nostalgię z brutalnym okrucieństwem” – opowiada w  rozmowie z Krzysztofem Kwiatkowskim
"Gangster” Johna Hillcoata to oparta na faktach opowieść czasach prohibicji w USA. Portret trzech braci, którzy w latach trzydziestych XX wieku stworzyli nielegalną destylarnię. Nick Cave napisał scenariusz na podstawie książki Matta Bonduranta, wnuka jednego z bohaterów filmu. W wywiadzie dla „Wprost” muzyk mówi m.in.:

O przemocy w jego twórczości: "Napisałem dużo lirycznych pieśni miłosnych. Ale przemoc uważam za jeden z najważniejszych tematów współczesnego świata. Dotyka ona nas wszystkich. Gwałt zdominował XX wiek, z którym wciąż się rozliczamy. Dziś w cywilizowany sposób zaspokajamy swoje potrzeby i staramy się komunikować ze sobą w  wysublimowany sposób. Robimy konferencje prasowe, na których mówimy, jak dobrze nam się pracuje z kolegami z planu albo studia nagraniowego. Skrywamy agresję pod różnymi maskami, ale ona wciąż w nas  jest. Czeka aż ktoś naciśnie na spust, aż kulturowa kontrola osłabnie. Sztuka daje mi możliwość spojrzenia na własne zło dystansu. Dziwię się, że tak mało pojawia się podobnej refleksji w kulturze masowej”.

O tworzeniu piosenek i scenariuszy: "Pisanie czegokolwiek boli. Jest trudne. Ale przyzwyczaiłem się. Są artyści, którzy brzdąkają, bawią się, coś im z tego wychodzi albo i nie, idą dalej. Ja nigdy nie miałem dystansu do sztuki.  Tyle, że  przy scenariuszu mogę skupić się na fabule, jest tu więcej zasad dobrego rzemiosła, praca przypomina mi snucie bajek moim dzieciom. Odnajdywanie piosenki zawsze oznacza grzebanie się w sobie. Jest jak bieganie z dziurawą siatką za małym motylem. W kilkuminutowym kawałku mieści się esencja uczuć, stanów emocjonalnych i przeżyć, łatwo zepsuć całość jednym fałszywym taktem. To droga przez mękę własnej psychiki”.

O rodzinnej Australii, z której wyniósł się do Anglii: "Australijczycy mają pogodne twarze. Kochają bawić się, są otwarci, dużo się śmieją. Ale płacą za to wysoką cenę. Stworzyli jedno z najbardziej opresyjnych, tłumiących indywidualności  społeczeństw globu. W gruncie rzeczy ultrakonserwatywne. Na ulicy czuje się strach przed wyróżnianiem się w jakikolwiek sposób spośród innych, brak poszanowania dla wszelkich przejawów oryginalności.

Nie mogłem znieść sufitu zawieszonego tak nisko, aby nikt się nie wybił, „pozytywnej energii”, która wszystko uśrednia. Miałkości. Ale proszę nie zrozumieć mnie źle. Kocham Australię, choć nie jestem w stanie tam żyć”.
O starzeniu się: Ktoś, kto mówi, że nie boi się starzenia musi być bardzo młody. Z każdym dniem, miesiącem, rokiem, coraz bardziej czuję, jak kiepski jest upływ czasu. Myślałem, że zostają chociaż wspomnienia. Nieprawda. Zapominam sytuacje, słowa, zdania. Inwestuję w słowniki, żeby przypominać sobie wyrazy, w szkła powiększające, żeby czytać. Więc jeśli ktoś pyta, to ja starzenie się serdecznie odradzam.

Całość rozmowy, w której Nick Cave rozlicza się z własną przeszłością, zastanawia nad sposobem obrazowania okrucieństwa w kinie i zdradza, w jakim znalazł się momencie życia, w nowym wydaniu tygodnika „Wprost”.

Całość rozmowy, w której Nick Cave rozlicza się z własną przeszłością, zastanawia nad sposobem obrazowania okrucieństwa w kinie i zdradza, w jakim znalazł się momencie życia, w nowym wydaniu tygodnika „Wprost” , który od niedzielnego wieczora będzie dostępny w formie e-wydania.

Najnowsze wydanie tygodnika dostępne jest też na Facebooku.

Czytaj także

 0