Charczące zło, czyli egzorcyzmy na dużym ekranie

Charczące zło, czyli egzorcyzmy na dużym ekranie

Kadr z filmu "Obecność", reż. James Wan (mat. prasowe)
Wchodząca na ekrany „Obecność” to jeden z wielu horrorów o demonicznym opętaniu, które zalewają kina. Na ekranach egzorcyzmy trwają w najlepsze.
Odludna miejscowość Harisville. Jednej z pięciu córek Rogera i Carolyn Perronów wydaje się, że ktoś podczas snu ciągnie ją za nogę. Matka budzi się z siniakiem niewiadomego pochodzenia. Obrzydliwy odór rozkładających się zwłok pojawia się znikąd i równie szybko ulatuje. Demony zrzucają obrazy ze ścian, zatrzymują zegary, suwają krzesłami, opętują niewinne dziewczynki, miotają ludźmi i przedmiotami o ściany. Zaś proces wypędzania ich okazuje się równie spektakularny, co bolesny i trudny.  

W „Obecności” James Wan oferuje pełen asortyment aktywności upiorów, w filmie mieszają się wątki z klasycznych opowieści o egzorcyzmach. Ale w tej typowości „Obecność” wpisuje się we współczesną modę. Dzisiejsze kino rozrywkowe idzie śladem wyznaczonym przez wybitne „Dziecko Rosemary” Romana Polańskiego czy „Egzorcystę” Williama Friedkina. Coraz częściej wraca do motywu walki z demonami. W poukładanych czasach, w których wszystko tłumaczymy naukowo i każdy element życia przedstawiamy na wykresach, znużeni twórcy kultury masowej desperacko odwołują się do zjawisk nadprzyrodzonych.  

Wiele z horrorów zaczyna się napisem „Na postawie autentycznych zdarzeń”. „Obecność” zainspirowała historia badaczy zjawisk nadprzyrodzonych Eda i Lorraine Warrenów. Ed już nie żyje. Lorraine jest starszą panią. Siwe włosy z wieczną ondulacją, biała bluzka, czarna marynarka. W swoim domu otworzyła muzeum okultyzmu. Dziennikarzom prezentuje skórę tygrysa, która miała zabić 33 osoby albo lalkę zostawiającą w swoim czasie krwawe ślady i odręczne notatki. Właśnie Warrenowie pomogli rodzinie Perronów poradzić sobie z opętaniem. A sama Perron wydała książkę i sprzedaje prawa do swojej traumatycznej historii. 

Na ekranach pojawiło się zatrzęsienie opowieści o siłach piekielnych, które przejmują kontrolę nad ludźmi. Widzowie fascynują się nieznanym. Chcą wierzyć, że istnieje alternatywny świat potężniejszy od nich, że gdzieś toczy się walka o dusze śmiertelników i siły dobra mogą wygrać z demonicznym (nomen omen) złem. Amerykanie masowo chodzą więc na takie obrazy jak „Constantine”, „Rytuał”, „Egzorcyzmy Emily Rose”, „Ostatni egzorcyzm”, „Egzorcyzmy Dorothy Mills”. I zadają pytanie: czy rzeczywiście świat metafizyczny jest tak blisko? Problemy bohaterów zaczynają się od zdarzeń, które są udziałem wszystkich. Bo przecież każdemu kiedyś wyczerpała się bateryjka w zegarku albo ze ściany spadł obrazek.  

Więcej o fali filmów o egzorcyzmach i stojących za nimi „prawdziwych” historiach w nowym numerze tygodnika „Wprost”. 

Najnowszy numer "Wprost" od niedzielnego wieczora jest      dostępny w formie e-wydania       .      

Najnowszy "Wprost" jest także       dostępny na Facebooku        .

Czytaj także

 1
  • btyafde IP
    z tego co wiem, to demony nie istnieją, tylko duchy... przynajmniej tak czytałem w książkach wandy pratnickiej.