Dowbor: wizerunek w telewizji bywa kłamstwem

Dowbor: wizerunek w telewizji bywa kłamstwem

Dodano:   /  Zmieniono: 18
Katarzyna Dowbor, fot. Maksymilian Rigamonti
- U nas boimy się kalać świętości. Słyszała pani o Mannie kiedykolwiek coś złego? Napisałam o nim, bo ludzie oglądając go, myślą, że to jest taki porządny ciepły misio. A tymczasem on z tym z ciepłym misiem nie ma nic wspólnego - mówi "Wprost" Katarzyna Dowbor, która po 30 latach pracy w telewizji publicznej napisała książkę "Mężczyźni mojego życia".
Magdalena Rigamonti: W swojej książce kopa wymierza pani Wojciechowi Mannowi, Krzysztofowi Maternie.

Katarzyna Dowbor: - To nie kop, to prawda. U nas boimy się kalać świętości, a Mann i Materna to były w telewizji świętości. Słyszała pani o Mannie kiedykolwiek coś złego? Przesłaniem tej książki jest też to, by odbrązowić tych, co są na pomnikach. Mogłam mocniej w tej książce Mannowi przywalić, ale nie chciałam, bo po co mi to. Napisałam o nim, bo ludzie oglądając go, myślą, że to jest taki porządny ciepły misio. A tymczasem on z tym z ciepłym misiem nie ma nic wspólnego. Zresztą przypadek Manna nie jest odosobniony. Niedawno jeden z operatorów mi opowiadał, że Wojciech Cejrowski, który spędził z operatorami, dźwiękowcami trzy tygodnie w buszu, kazał do siebie mówić „panie Wojtku”, uważał się za kogoś lepszego.

Pani jest znana z tego, że od razu się zakolegowuje.

Jestem z całą ekipą po imieniu, bo jestem członkiem ekipy, nie gwiazduję. Są gwiazdy, które słabo zdają egzamin jako ludzie. Chciałabym uświadomić mojemu czytelnikowi i widzowi zarazem, że to, co w telewizji, ten tzw. wizerunek, to czasami kłamstwo. Wie pani, warto może by się przejść po osiedlach, na których mieszkają celebryci, i popytać sąsiadów, jak się zachowują.

Do pani pod Warszawę też?

Zapraszam. Przekona się pani. Proszę iść i pytać. Widziałam kiedyś pewną znaną kobitkę, a jakże, która opowiadała przed kamerą o swojej wielkiej miłości do psów, tuląc przy tym i całując pieska. Wszystko do czasu, do końca ujęcia. Gdy kamera przestała grać, było tylko: „Zabierzcie to ode mnie, bo śmierdzi”. Dla mnie to jest nie do pojęcia. Wie pani, teraz robimy program, w którym remontujemy ludziom domy. A przy okazji wszystkim psom kupujemy ciepłe budy. Nie umiem być letnia. Nie umiem iść do pracy, a potem wrócić do domu i nie pamiętać, co robiłam. W tej chwili żyję tymi budowami. Nie umiem się nie angażować. Czasami przeginam oczywiście. Myśli pani, że umiałabym gadać z robotnikami tylko na wizji? Ja się z nimi znam, znam się też trochę na ich robocie. Pogadam, pożartuję, ale jak trzeba, to ich opier… Ale nie oszukuję, nie gram jakiejś gwiazdy.

Następna książka będzie o gwiazdach, o kobietach?

Niech już się boją. Jest taki pomysł. Będzie ostrzej.

Bo pani z kobietami się nie przyjaźni.

W środowisku telewizyjnym to po prostu niemożliwe. Zresztą przyjaźń z mężczyznami też nie. Na początku lat 90. do TVP przyszedł Tomasz Lis. Został reporterem w „Wiadomościach”, których szefem był wówczas Jarosław Gugała. A Tadzio Zwiefka je prowadził. Nie pamiętam, jak to się zaczęło, ale powstał taki zwyczaj, że we czworo chodziliśmy na piwo. Byłam jedyną kobitką w tym gronie, ale że mam dość męski umysł, to ich tematy mi nie przeszkadzały. Rozmawialiśmy głównie o polityce. Oni wszyscy się wtedy bardzo przyjaźnili. Dziś Tomek Lis i Gugała, mówiąc delikatnie, nie przepadają za sobą, a to przecież właściwie Gugała wylansował Lisa, ambitnego, ale bardzo młodego chłopaka, świeżo po studiach. Potem to Lis się odwdzięczył, dając Gugale szansę w Polsacie, gdy ten nie miał pracy, więc się wyrównało. Nie wiem, o co im poszło. Trzeba im obu oddać, że nie chcą mówić o swoim konflikcie. Jeden na drugiego nie nadaje. A Zwiefka poszedł w politykę i od lat europosłuje w Brukseli. W książce piszę, że: „W przyjaźń telewizyjną już nie wierzę. Jak ktoś się przyjaźni, to pytam: Do kiedy? Taka przyjaźń kończy się przy najbliższym, nieuniknionym konflikcie interesów. Gdy jedna robi karierę, a druga czeka na propozycje. Taki to jest zawód”.

Wywiad Madgaleny Rigamonti z Katarzyną Dowbor przeczytacie w najnowszym (41/2013) numerze tygodnika "Wprost"

Najnowszy numer "Wprost" jest   dostępny w formie e-wydania .  
Najnowszy "Wprost" jest także dostępny na Facebooku .  
"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania .
 18
  • pryszcz   IP
    Przez 30 lat było tam fajnie, a teraz jest be be?... I trzeba było napisać jeszcze książkę, opisując gniazdo, w którym spędziło się tyle lat razem z kolegami. Nie ma ideałów. Każdy z nas jest inny, ma lepsze i gorsze dni. Nie tędy droga pani Katarzyno do sukcesu.
    • wieloszczet   IP
      Wielka reforma samoświadomości w TV - uderzać należy tylko w cudze piersi (albo klatkę piersiową), a o sobie skromnie, powabnie. Taki komunikat - jestem z Wami, ale jestem inna niż inni. I po to ludzie studiują, żeby nie wiedzieć, że jeden lubi jabłko, a drugi sałatę.....
      • Tadeusz   IP
        Trudno powiedzieć, cza by było z tą Panią trochę pomieszkać i trochę razem pochrapać i nie jedną kawę poranną z rogalikiem skonsumować, to coś niecoś można powiedzieć o danym indywiduum. A tak to tylko gdybanie..... .
        • edek60   IP
          Ta pani gdy była w tej sitwie, to nic jej nie przeszkadzało ale gdy ją wywalili to teraz gryzie po kostkach.Więcej godności.( o ile pani wie co to jest?)
          • irenka   IP
            Lubie p. katarzyne Dowbor. Jest empatyczna, przyjazna, bezkonfliktowa i ma telewizyjna osobowosc. Powodzenia p. Katarzyno.

            Czytaj także