Ewa Błaszczyk: nie oddam swoich organów. Tłumaczy dlaczego

Ewa Błaszczyk: nie oddam swoich organów. Tłumaczy dlaczego

Dodano:   /  Zmieniono: 389
Ewa Błaszczyk (fot. Maksymilian Rigamonti)
Śmierć pnia mózgu nie istnieje. Lekarze transplantolodzy pobierają organy od żywych ludzi - tak kilkanaście dni temu mówił prof. Jan Talar, który zajmuje się ludźmi znajdującymi się w śpiączce. - Nie jestem za eutanazją. Nie chciałabym, żeby człowiek zajmował miejsce Pana Boga. Nie ma Boga, to znaczy wszystko wolno. A ja takiego świata nie chcę - podkreśla z kolei aktorka Ewa Błaszczyk w rozmowie z Magdaleną Rigamonti. Błaszczyk deklaruje, że nie podpisze zgody na to, aby po śmierci pobrać jej organy.

Ewa Błaszczyk: Nie jestem lekarzem, neurologiem, neurochirurgiem. Wiem tylko, że na świecie istnieje problem określenia śmierci mózgowej. Na ten temat się rozmawia. To bardzo trudne, bo niejednoznaczne. Najwięksi specjaliści zastanawiają się nad tym, gdzie to jest, gdzie jest świadomość. A mam doświadczenia związane z moim dzieckiem. Nie byłabym w stanie podjąć takiej decyzji, że ktoś, że ona nie żyje. I tyle. Mam też przeczucie, intuicję, wiarę, mam też sygnały i mam za sobą rozmowy z lekarzami, którzy nigdy nie stwierdzili śmierci mózgu. Raczej mam sygnały, że coś tam jest, że jest jakaś świadomość. Nie wiem, jakbym się zachowała, gdyby ktoś mnie zaczął przekonywać, udowadniać, że nic w mózgu mojej córki nie ma. (..) Natomiast wiem, i mówię to tylko za siebie, że choćby nie wiadomo kto mi udowadniał śmierć mózgu mojego dziecka, to siedziałabym 28 godzin na dobę przy dziecku i wypatrywałabym sygnałów. Musiałabym wtedy zrobić wszystkie badania jakie są na świecie dostępne, a i tak nie miałabym pewności. Nie posunęłabym się na milimetr w swoich decyzjach, jeśli nie byłabym w stu procentach przekonana. Ponieważ nie mam do czynienia z takim zjawiskiem, bo ja z Olą mam kontakt, wiem że mam, to nie myślę, nie chcę nawet o tym myśleć, nie chcę sobie tego wyobrażać… Zapyta pani: a gdyby… To się zaczyna nowe opowiadanie. A gdyby było widać wszędzie totalny brak reakcji: sztywne źrenice, totalnie płaskie EEG…

To?

Nie jestem za eutanazją. Nie chciałabym, żeby człowiek zajmował miejsce Pana Boga. Nie ma Boga, to znaczy wszystko wolno. A ja takiego świata nie chcę.

Na stronie Pol-Transplantu są do pobrania dokumenty. Pani już takie dokumenty wypełniła.

Nie. Nie wypełniłam deklaracji, że chcę oddać swoje organy.

Tam są dwa rodzaje dokumentów - jedne to zgoda na pobranie organów, drugie sprzeciw.

Przecież, jeśli nie podpisuję zgody na to, by oddać swoje organy, to znaczy, że nie wyrażam na to zgody. Jeśli jest inaczej, to znaczy, że coś jest nie tak. Dlaczego coś takiego mam podpisywać? Nie zgadzam się też, by ktoś decydował za mnie. Nie myślę tak dobrze o ludziach. Nie ufam, że ktoś podejmie właściwą decyzję. (…) Nie będę się zgadzać z takimi uregulowaniami prawnymi, które stwarzają możliwość do manipulacji w majestacie prawa. To jest niebezpieczne.

To zapytam wprost. Oddałaby pani swoje organy?

Gdybym nie żyła… I wracamy do początku naszej rozmowy, do tzw. śmierci mózgu.

Gdzie jest teraz pani córka Ola?

Tu, w domu.

W jej imieniu wypełni pani dokumenty w Pol-Transplancie?

Jeśli już zrobię ruch, to wszystkich nas wpiszę na tę listę ludzi, którzy się na to nie zgadzają.

Bo nie ma pewności, kiedy ta śmierć następuje?

Nie ma pewności i nie ma zaufania do tego kogoś, kto taką decyzję podejmuje. (…) Najtrudniejsze do zdiagnozowania są te stany zawieszenia, przebywania na krawędzi życia i śmierci. Na początku, kiedy podtrzymuje się funkcje życiowe, to doświadczeni neurolodzy zawsze mówią: trzeba czekać. Robić swoje i czekać. Czekać, żeby ta decyzja nie była pochopna. Jak trafiłam na dr. Barbarę Szal Karkowską, która Olę ratowała, a Ola miała płaskie EEG, to dr powiedziała: nie takie płaskie żeśmy tutaj oglądali. Trzeba czekać. I zaczęło się falować.

Kiedy?

Po wielu miesiącach. Musiał zejść obrzęk mózgu. Trzeba mieć wielką cierpliwość. Jak się lekarzowi choć raz pacjent obudzi po roku, to się już nie ma on już tendencji do wydawania takich łatwych wyroków.

Czytaj także:
Kiedy umiera mózg

Okładka tygodnika WPROST: 42/2013
Cały wywiad dostępny jest w 42/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 389
  • Rybka IP
    Rozumiem, że taka decyzja (nie oddam organów) jest jednoznaczna z rezygnacją z możliwości ich otrzymania w formie przeszczepu. Jeśli Pani Ewa tak to rozumie i rezygnuje z sznsy ratunku przez przeszczep to ma takie prawo
    • Fauna IP
      . "Nie ma Boga, to znaczy wszystko wolno" - to znaczy co? czy jestem tak bezrozumnym stworzeniem, że muszę mieć nadzorcę, który będzie mnie pilnował.Że jestem pozbawiona empatii, wyższych uczuć? Kradnę, zabijam, oszukuję?
      Nie zgadzam się na traktowanie mnie jak osoby wymagającej stałej opieki, niepotrafiącej samodzielnie o sobie decydować.
      Z imieniem Boga na ustach i krzyżem w ręku popełniano największe zbrodnie. Największy, dla mnie, paradoks - modlitwa do Boga o zdrowie osoby która zachorowała, uległa wypadkowi - to gdzie był Bóg kiedy to się stawało? Przecież jest i miłosierny i wszechmocny.
      Oczywiście, jeśli coś ze mnie przyda się komukolwiek do poprawienia jego zdrowia, to proszę bardzo. Nie godzę się na życie jako warzywo, bez możliwości kontaktu z otoczeniem. Nie wykluczone, że mogę mieć bogate życie wewnętrzne, ale z obserwacji właśnie takich osób, mam duże wątpliwości, a widok odleżyn, które powstają pomimo znakomitej opieki, mam do dzisiaj przed oczami. Nie mogę i nie chcę narażać moich bliskich na obciążenia emocjonalne i finansowe związane z opieką której koniec znajduje się na cmentarzu. I to w sytuacji jeśli jest ktoś kto w domu zajmie się taką osobą i stać go finansowo na zapewnienie takiej opieki, te wszystkie pampersy, podkłady, karmienie, mycie.
      Ale oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania.
      • Przeciwna IP
        Moja prababcia już dzień czy dwa się nie ruszała, już trumnę jej kupili, gdy nagle się obudziła i "usługiwała im" - jak to jest w Ewangelii - jeszcze przez kilka lat. Na świecie jest ludobójstwo, więc różne metody się stosuje, np. wymyśla się pandemię i zmusza do szczepionek, propaganda aborcji, dosypuje się śmieci do jedzenia...
        • aalex87 IP
          Ja jestem i honorowym dawca krwi i dawcą szpiku i także organów bo jezeli tak niestety zdarzyłoby sie to wolałabym aby kilka osób miało szanse na zycie a jeżeli przezyłabym a stała sie "roślina"? a jezeli pochodz z biednej rodziny której nie bedzie stać na pełne leczenie? a jezeli nie mam rodziny? co wtedy? a tak przynajmniej pomoge komus takie moje zdanie ,ale oczywiscie kazdy ma swoje i szanujmy je
          • Pełen podziwu IP
            Wokół mamy dowody ilu jest ludzi mających w pogardzie cudze życie a dla własnego są gotowi zrobić wszystko, wśród lekarzy są też osobniki pozbawieni skrupułów którym pieniądz przesłania wszystko .Pani Ewa mówi wyraźnie że nie ma pewności co do osób decyzyjnych w tej materii czemu w czasach tak powszechnego braku etyki trudno się dziwić .Wyłuszczyła swoje racje i nikogo nie namawia do podzielania ich,wątpię czy osoby ubliżające jej mają na tyle empatii by poświęcić się dla innych .Decydowanie o czyjejś śmierci to władza absolutna a ta demoralizuje

            Czytaj także