„Bitwa pod Monte Cassino przyćmiła wszystkie późniejsze polskie działania”

„Bitwa pod Monte Cassino przyćmiła wszystkie późniejsze polskie działania”

Polska flaga na Monte Casino (fot.CAW.wp.mil.pl)
Profesor Andrzej Paczkowski, historyk specjalizujący się w najnowszych dziejach Polski, w rozmowie z Łukaszem Zychem ocenił dla "Wprost" znaczenie bitwy o Monte Cassino w kontekście drugiej wojny światowej, powojennej historii Polski oraz współczesności. 18 maja obchodzimy 73. rocznicę zdobycia Monte Cassino przez polskich żołnierzy.

Łukasz Zych: Jaka jest pańska ocena bitwy pod Monte Cassino w kontekście różnic między opiniami historyków polskich i zachodnich o tym wydarzeniu?

Prof. Andrzej Paczkowski: Oczywiście różnice będą zawsze, ponieważ bitwa ta była rozczłonkowaną operacją. Trwała stosunkowo długo, brało w niej udział wiele formacji z różnych państw. Istnieje rywalizacja post factum, której w czasie bitwy nie było, teraz dyskutujemy kto był ważniejszy, czyj wkład był istotniejszy. Przy tego rodzaju zbiorowych działaniach trudno to dokładnie porozdzielać i między innymi stąd te konflikty.

A jaka jest pana osobista ocena?

Ja mam dosyć ogólną opinię, ponieważ nie jestem historykiem wojskowości. Nie zajmowałem się kampanią włoską. Jest to można nawet powiedzieć wiedza ezoteryczna. Zdobycie Monte Cassino oznaczało przełamanie linii obrony niemieckiej, która powstrzymywała wojska alianckie przed dotarciem do Rzymu i dalej do środkowych Włoch.

Bitwa była kluczowym momentem, ponieważ cały rejon Monte Cassino, nie tylko samo wzgórze, jest położony centralnie, więc bez opanowania go niemożliwe byłoby dalsze przemieszczanie się wojsk. Bitwa miała duże znaczenie, ale oczywiście należy pamiętać, że nie był to tylko lokalny, ale jednak drugorzędny teatr walki.

Pierwszorzędny był oczywiście na wschodzie, w Europie Środkowo-Wschodniej a wówczas jeszcze "wschodniej”. Trzeba także pamiętać o tym, że to były ostatnie tygodnie przed lądowaniem w Normandii. Siły alianckie zaczynały się koncentrować na ogromnej operacji "Overlord”, która miała kluczowe znaczenie dla końcowej fazy drugiej wojny światowej. Nawet wśród głosów krytycznych o bitwie, nie z punktu widzenia żołnierzy, którzy walczyli, tylko z punktu widzenia strategicznego, ocenia się, że we Włoszech zaangażowane były dość duże siły alianckie, bo około 30 dywizji.. Duża część tych dywizji przydałaby się w Normandii, ale nie mogły brać udziału w lądowaniu

Jakby pan ocenił znaczenie tego zwycięstwa z perspektywy powojennej Polski?

Jest ten aspekt czysto militarny, czysto strategiczny, ale jest także aspekt "historyczny” czy tożsamościowy. Bitwa pod Monte Cassino była pierwszą dużą bitwą, którą stoczyły polskie wojska na zachodzie Europy. Jeśli chodzi o znaczenie militarne, to bez porównania ważniejsza była bitwa o Monte Cassino niż bitwa pod Lenino, która była lokalnym działaniem, w dodatku dosyć ograniczonymi siłami. Brała tam udział jedna dywizja polska i dwie sowieckie, więc skala była zupełnie inna. Do czasu bitwy pod Monte Cassino Polacy uczestniczyli w wojnie, pomijając kampanię wrześniową, głównie jako marynarze i lotnicy. Wobec tego nie mieli okazji brania udziału w żadnej dużej bitwie.

Co z Bitwą o Anglię?

Powietrzna Bitwa o Anglię to coś innego. Trwała wiele tygodni i była rozproszona. Jedynym większym wysiłkiem polskich wojsk lądowych było oblężenie Tobruku. No ale to był wczesny etap wojny i także uboczny teatr wojenny. Bitwa pod Monte Cassino była pierwszym, dużym, polskim udziałem w drugiej wojnie światowej. Ona przyćmiła wszystkie późniejsze polskie działania w Holandii, w Belgii, w północnych Niemczech. Stała się ikoną polskiego wysiłku na Zachodzie.

Nie przez przypadek dużą popularność po wojnie zdobyła pieśń o czerwonych makach.

Ona odegrała ogromną rolę, mówiąc cynicznie PR-ową. Tworzyła pewną atmosferę. Ułatwiała zapamiętanie tego wydarzenia. Z punktu widzenia moralnego i historycznego, miała takie znaczenie jak piosenki z powstania warszawskiego. Odegrały one rolę nie w czasie powstania tylko później. One przypominały, ułatwiały zrozumienie, stwarzały więź emocjonalną. Oczywiście "Czerwone maki...” to szlagier szlagierów polskich piosenek wojskowych. Warto wiedzieć, że w Wielkiej Brytanii czerwone maczki są noszone zawsze 11 listopada w rocznicę zakończenia pierwszej wojny światowej, ponieważ takie kwiaty rosły również na polach Flandrii, gdzie toczyły się niezwykle krwawe walki.

Jakie jest współczesne znaczenie bitwy pod Monte Cassino? Czy istnieje sens odwoływania się do tego wydarzenia tu i teraz? Pytam w kontekście rocznicy zdobycia wzgórza przez polskich żołnierzy.

Jest to fragment historii. Historia stanowi element tożsamości zbiorowej zbiorowości, w tym przypadku tożsamości narodowej. Są przecież takie symbole, które nie dotyczą całego narodu tylko poszczególnych grup społecznych. Takie wydarzenie przechodzi w sferę symboliczną, czy nawet mityczną. Staje się jednym ze składników istnienia świadomości wspólnoty i jej solidarności. Mamy jednakowe wspomnienia i przez to jesteśmy sobie bliżsi. Obowiązkiem kultury obywatelskiej jest przypominanie tych wydarzeń. Nie jest przypadkiem, że Francuzi świętują 14 lipca, a Amerykanie 4. Każdy nowoczesny naród ma jakiś swój dzień, który traktowany jest jako początek albo ważny element historii. Bitwa pod Monte Cassino jest wpisana w naszą historię, tak jak bitwa pod Grunwaldem, czy odsiecz wiedeńska. Z tego punktu widzenia jest bardzo ważnym składnikiem wspólnej tożsamości.

Nawiązując jeszcze do współczesności, czy odwoływanie się do takich wydarzeń może nadal budować jedność narodu, czy może nie jest to nam już potrzebne?

To buduje jedność nie na zasadzie wymuszania naśladownictwa, bo przecież nikt nie potrzebuje atakować "gruzów na szczycie". To jest symbol pewnych działań podejmowanych w przeszłości. Bohaterstwa, poświęcenia i jednocześnie zwycięstwa, co nie jest w naszej historii częste. Zwłaszcza tej nowszej historii.

Rozmawiał: Łukasz Zych. Wywiad powstał w 2014 roku.

Czytaj także

 15
  • IRON MAN IP
    Ryfko, jest coś takiego jak punkty obserwacyjne dla kierowania nalotami i ogniem artylerii. Dolina rzeki Lirii była pod silnym ostrzałem artyleryjskim i nie było gdzie się schować. Nie można było się przez nią wydostać bo w koło są góry a czołgi i ciężarówki z zapatrzeniem nie latają nad górami.

    Niemcy strzelali do aliantów w dolinie jak do kaczek. Klasztor to by tylko symbol, chodziło o okoliczne góry.
    Polski atak na Monte Cassino nie był pierwszym, a ostatnim. Aliantom i Anglikom skończyły się dowody i sięgnęli po niepewnych politycznie Polaków którzy wiedzieli już o ustaleniach z Stalinem

    Gen. Zygmunt Berling miał rację że droga do Polski niestety wiedzie przez tereny Rosji a nie przez Europę Zachodnią. Niestety polscy politycy nie potrafili zorganizować dobrego zaopatrzenia dla Armii Andersa w ZSRR.
    Zachodni alianci użyli Polaków pod Monte Cassino tak samo jak Rosjanie pod Lenino. A Anders na to się zgodził bo wydawało mu się że jak poświęci swoich żołnierzy to coś wywalczy dla Polski. Równie dobrze mogli zginąć w ZSRR, bo walki pod Monte Cassino nic nie dały politycznie.
    Co miał Anders wywalczyć? Przerwanie dostaw czołgów, samolotów czy innego zaopatrzenia do ZSRR? Zatrzymać amerykańskie fabryki? Amerykanie stali się mocarstwem za pieniądze i złoto Brytyjczyków, Rosjan i innych krajów kupujących materiały i technologie z niezniszczalnych fabryk za oceanem.

    Co mieli do zaoferowania Polacy? Kościuszkę, Puławskiego, Monte Cassino? Niestety szkoda było porządnych ludzi na ta kampanię w 1944 roku.

    Generalnie od 1944 szkoda każdego zabitego Polaka bo nic to nie zmieniło gdy Polskę dostał Stalin od Amerykanów i Brytyjczyków.

    Znamiennym faktem jest to że Polaków nie zapraszano na żadne konferencje wschodnio zachodnie wysokiego szczebla.

    Byliśmy tylko tym czym jesteśmy teraz po ponad 70 latach od wojny - ludźmi od brudnej roboty.
    • Ryfka IP
      Klasztor na Monte Cassino nie był, według historyków, ważnym punktem strategicznym. Można go było z powodzeniem obejść, a po jakimś czasie Niemcy sami by się poddali.Dla nas ci żołnierze zawsze już będą bohaterami, ale ich śmierć niczemu się nie przysłużyła. Wpłynęła jedynie na morale aliantów. Chociaż, kto wie, czy atakujący żołnierze nie zdawali sobie sprawy z bezsensu tej bitwy.
      • hans kloss IP
        eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
        wojne wg pisuaru
        wygrali zolnierze wykleci czy przekleci, jakos to tak szlo
        • no tak IP
          Tak twierdzi niedorozwój , czy zwykły polsko-katolicki psi --uj ?
          • Stanczyk. IP
            Ta bitwa to katastrofa niezdolności strategicznej aliantów. Katastrofa ludzka, bo całkiem niepotrzebnie nieudolni generałowie ofiarowali życie tysięcy żołnierzy i cywilistów. Amerykańscy piloci zniszczyli bezmyślnym bombardowaniem najstarszy i najważniejszy klasztor chrześcijański. Klasztor był chroniony przed działaniami wojennymi umowami Watykanu z Aliantami i Niemcami. 480 ton bomb w w jednym nalocie (więcej jak na Wa-we w ciągu września). Więcej żołnierzy zginęło od własnych bomb, pocisków artylerii i ckm-ów niż od kul niemieckich. Niemcy na czas opuścili Klasztor a wcześniej uratowali jego archiwa wywożąc je do Rzymu. Przed sądem uratował ich stworzony na szybko mit o bohaterstwie. Pan Prof. Andrzej Paczkowski prezentuje tutaj typowy taniec politycznego historyka. Gada dużo nie na temat, przemilcza najważniejsze. Taki sobie współczesny bajarz Wańkowicz. Bla, bla, bla.