"Szybciej licencję pilota się zrobi niż prawko". Internauci piszą o egzaminach na prawo jazdy

"Szybciej licencję pilota się zrobi niż prawko". Internauci piszą o egzaminach na prawo jazdy

Dodano:   /  Zmieniono: 9
"Szybciej licencję pilota się zrobi niż prawko". Internauci piszą o egzaminach na prawo jazdy, fot. anyaberkut/fotolia.pl
„7 razy i nic... poddałem się, bo ile można” – tak swoje egzaminy na prawo jazdy wspomina na Forum WPROST jeden z internautów. „Zdany egzamin nie zależy od tego, czy ktoś umie czy nie umie, lecz zależy od czystej ekonomii Word-ów... Jest to przykre, ale tak jest. I dobrze, że w końcu się o tym zaczyna głośno mówić” – ocenia doświadczona instruktorka prawa jazdy. Przedstawiamy niektóre z komentarzy, które pojawiły się w sieci po publikacji naszego raportu BIZNES NA PRAWIE JAZDY.

POparzony: Zabrali im możliwość zapisywania na tą samą godzinę egzaminu po 20 zdających, z których jeden wyjeżdżał na miasto, reszta oblewała na placu. To była żyła złota. Teraz ten mechanizm przenieśli na egzamin z przepisów. To już nie ta sama kasa, ale każda złotówka dobra. A jak się dołoży oblewanie na trasie, to w czasie posuchy ze zdającymi, jak teraz, wychodzą na swoje. Zwłaszcza, że zabrali im dużą ilość zdających na kategorie A motocyklowe.

Maraa: Praktyka 7 razy i nic... poddałem się, bo ile można. Wielu młodych też ma z egzaminem problemy, a przyznajmy sobie szczerze - bez prawka teraz jest ciężko.

Izabela Krzysztof Klimas Niekało: Jestem instruktorka od 20 lat. Wyszkoliłam setki kursantów. Nie mogę znieść tych cholernych statystyk, a co za tym idzie: kursant super jeżdżący, że wielokrotnie dałabym sobie łeb uciąć, że zda bez problemu, a tu dzwoni: „Pani Izo, nie udało się, bo noga latała na sprzęgle jak szalona i nie mogłem nawet ruszyć...”. I to jest sprawdzenie umiejętności...?! W tym momencie kursant nawet nie ma szansy, żeby pojechać do miasta i pokazać swoje umiejętności… bo egzamin jest przerwany...Ciągle z tym walczę, z tą niesprawiedliwością oceny. Zdany egzamin nie zależy od tego, czy ktoś umie czy nie umie, lecz zależy od czystej ekonomii Word-ów... Jest to przykre, ale tak jest. I dobrze, że w końcu się o tym zaczyna głośno mówić.... A takich przypadków, gdzie kursant nie zdaje z powodu stresu, jest 90% !

Henryk: Zrobiłem prawo jazdy w USA w 1988 r., kilkanaście pytań testowych, zdałem, umówiłem się za kilka dni, podjechałem swoim samochodem, przejechaliśmy kilka ulic, pani egzaminator (urzędnik miejski lub stanowy ) widziała, że umiem jeździć - zdałem egzamin- kosztowało kilkadziesiąt dolarów.

Actros: W wielu krajach normą jest zdawalność na poziomie 80-90 % (Czechy, Wielka Brytania). Czy oni tak dobrze szkolą? :) Może Polacy powinni robić prawo jazdy za granicą?

Pkurek: Podchodziłem w Bydgoszczy 12 razy i oblany za każdym razem. Kiedy się odwoływałem, to okazywało się, że sprzęt do rejestrowania przebiegu egzaminu był popsuty. Co z tego, że mi zwracali te 140zł, jak i tak musiałem wykapować 10 godzin jazdy. W U.K Zrobiłem prawko za pierwszym podejściem.

Laura: Ja natomiast jestem ciekawa, czy egzaminatorzy oblewając mają dodatkowo kaskę za ów delikwenta? Ponieważ w oczach egzaminatorów można zauważyć dziką satysfakcje, wręcz triumf po oblaniu. Wprowadzanie nerwowej atmosfery to też standard, przecież zdający są na takim luzie. U nas egzaminatorka oblała dziewczynę za to, że nie miała swojej chusteczki, by sprawdzić poziom oleju i nie miała czym bagnetu przetrzeć!!! Podobnych przykładów można by więcej mnożyć. Więc tak jest to FOLWARK EGZAMINACYJNY!

Mores: A może by ktoś zapytał, ile osób nie straciło życia, gdyż egzaminator odesłał delikwenta na poprawkę? Czy wyznacznikiem ma być zdawalność, czy umiejętności przyszłego kierowcy? Kasę najłatwiej policzyć, trudniej sprawdzić, czy może poprawka była uzasadniona. Lepiej już by było, gdyby WORDy były finansowane przez budżet, a egzaminy bezpłatne z możliwością powtórki dopiero po pół roku.

Natura: Przecież łatwiej dla obywateli jest tak: egzamin w wieku 15 lat we własnym lub rodzica samochodzie, oplata 25 USD z możliwością pięciokrotnego podejścia do egzaminu. Statystycznie w USA ginie na drogach 30% mniej ludzi niż w Polsce.

Karolina Buchowiecka: Żeby to chociaż było adekwatne do kultury na drodze .....te dziesiątki godzin. A i tak najwięcej ginie na drogach w Polsce. To lepiej do UK bilet kupić i tu zdać. Lepiej opłacalne.

Janek Kowalski: Już kilka lat temu (4-5) była afera z okradaniem przez egzaminatorów kursantów. PO wtedy przed wyborami obiecywało że zmieni zasady. Zmieniło na gorsze! Teraz znów zbliżają się wybory i znów PO obiecuje.

Darek Więcek: W naszym chorym kraju szybciej licencję pilota się zrobi niż prawko.

Dorota Gordon-zastawna:  Może już czas skończyć z tym złodziejstwem. Zdawałam egzamin na prawko w Stanach, tam istnieje system punktowania podczas jazdy egzaminacyjnej i np. źle zaparkowanie równolegle nie dyskwalifikuje ucznia. Trzeba zdobyć określoną liczbę punktów np. 70/100 aby zdać . W Polsce jeden bląd dyskwalifikuje- przecież to paranoja…

Małgorzata Michałowska: A co zmieni przeniesienie odpowiedzialności na samorządy? Przecież wiadomo, że lokalnym władzom też będzie zależało, żeby do gminnej, czy powiatowej kasy wpływało jak najwięcej pieniędzy z egzaminów, więc ośrodki pozostaną "maszynkami do zarabiania pieniędzy".

Michał Majkel: Zdradzę pewną tajemnicę, jazdę najlepiej zdawać o jak najpóźniejszej godzinie. Mały ruch, egzaminator zmęczony chce szybko skończyć i wracać do domu.

Katarzyna Ka: Prawda jest taka, że jak egzaminator chce oblać, to obleje na byle czym.

Ewelina Kubiczek: Wiem, jakich mamy egzaminatorów w WORDzie, najczęściej wynik egzaminu zależy od humoru. Człowiek od razu bardziej szanuje sobie prawko, kiedy wie, że może ich spotkać ponownie ;-)

Monika Kachniarz: Mnie uczono, żeby zdawać na INTELIGENTNEGO GŁUPA. Instruktor zawsze mi powtarzał.

Michał Mach Ruszczyński: Najlepszy kandydat na kierowcę to taki kandydat, na którym można zarobić powtarzając X razy egzamin na prawo jazdy.

Przeczytaj o WORD-ach i trudnościach związanych z uzyskaniem prawa jazdy w Polsce w Raporcie "Wprost" : Folwark egzaminacyjnyRzeź kursantów.

A jaka jest Wasza opinia na ten temat? Zapraszamy do dyskusji!

Czytaj także

 9
  •  
    teraz ma byc lepiej zmiana przepisów w finansowanu wordów, polecam na testy https://play.google.com/store/apps/details?id=prawo.jazdy.testy
    • paulina   IP
      Rzeczywiście ciężko bywa z tym, żeby zdać prawko, ale mimo wszystko nie demonizowałabym aż tak bardzo. Oczywiście, myślę, że przepisy dotyczące prawa jazdy powinny się trochę zmienić na korzyść zdających (bo na razie wchodzą w życie same przepisy, które utrudniają)., ale też ważne jest, żeby dobrze się do egzaminu przygotować. Lepsze przygotowanie to mniej stresu. Jest całkiem sporo dobrych osk, np www.warszawskajazda.pl które naprawdę uczulają kursanta na ważne rzeczy, które liczą się na egzaminie.
      • brum brum   IP
        Jestem świeżo upieczonym właścicielem prawa jazdy. Zdałem za 4 razem. Mam wrażenie że każda strona po części ma rację. Z jednej strony na egzaminie możemy nie zgodzić się z oceną egzaminatora bądź może on być w złym nastroju i nadinterpretować sytuację np samochód zmieścił się w kopercie ale koniec zderzaka jest na linii.
        Z drugiej strony wielu podchodzących do egzaminu na prawdę nie jest przygotowanych. Potrafią jeździć na czerwonym, wyjechać w połowie łuku, wymusić na skrzyżowaniu itp..
        Co do latającej nogi, nie ma co ukrywać stres jest i na górce za każdym razem noga latała jak szalona.
        • malinovy   IP
          A ja twierdzę, że nie każdy musi być kierowcą. To upowszechnienie dopuściło do ruchu najgorszy rodzaj "kierowców", którzy nie mają i nie będą mieli pojęcia jak bezpiecznie jeździć. Może nad tym aspektem wypada się zastanowić. Robię rocznie kilkadziesiąt tysięcy kilometrów i ze zgrozą obserwuję "wolną amerykankę" równolegle jeżdżących. Nonszalancja i brawura może być uzasadniona na pewnym poziomie doświadczenia, popartego np. uprawianiem sportów samochodowych. Ale nie po przejechaniu pierwszych, magicznych pięćdziesięciu tysięcy, po których wszystko już niby wiemy... Dochodzi do tego powszechna presja ze strony pracodawców, oferujących stanowisko pod warunkiem posiadania prawa jazdy. Kończy się to często tragicznie. Ale kogo to obchodzi...
          • jankowmsz   IP
            mam 25 lat, prawo jazdy zdałem za drugim razem, uważam ,że jeżdżę co najmniej dobrze. Pamiętam w liceum, ten okres, znaczna część naszego rocznika próbowała zrobić prawko. Do dzisiaj z całej klasy 34 osoby , co najmniej 4 nie mają prawka pomimo wyjeżdżonych 30 h jazd i kilku podejść do egzaminu. Wg mnie jeżeli ktoś umie jeździć to zda egzamin, nie konieczne za pierwszym razem ale w ciągu pierwszych trzech podejść. Jeżeli ktoś podchodzi np. 9 raz to WORD i Państwo powinno się zastanowić czy taka osoba rzeczywiście powinna mieć prawo jazdy. Rozumiem, że raz, może dwa razy można nie zdać ,,bo egzaminator się uwziął'' , bo ktoś wymusił , bo coś innnego. Ale skoro ktoś podchodzi po raz 8 to raczej zawsze będzie miał jakiś problem na drodze, nawet jak mu się w końcu fuksem uda zdać.