Kto się boi Czwartej Rzeszy. Czy mamy się obawiać niemieckiej dominacji w Europie?

Kto się boi Czwartej Rzeszy. Czy mamy się obawiać niemieckiej dominacji w Europie?

Dodano:   /  Zmieniono: 57
Angela Merkel (FOT. ABACA/NEWSPIX.PL) / Źródło: Newspix.pl
Krytycy Angeli Merkel twierdzą, że Żelazna Kanclerz robi dziś z Europą to, co Wehrmacht 70 lat temu. Czy faktycznie mamy się bać niemieckiej dominacji w Europie?
Zły Niemiec nie jeździ dziś czołgiem, tylko na wózku inwalidzkim i ma nieprzejednaną twarz ministra finansów Wolfganga Schäuble. Zamiast bombardować miasta, jak na złego Niemca przystało, Schäuble upokarza krnąbrnych Greków kolejnymi oszczędnościami. Jego wózek pcha korpulentna frau Merkel o pozornie tylko dobrotliwym wyglądzie. Tak naprawdę boi się jej Europa i połowa świata. Gdy trzeba, frau Merkel potrafi doprowadzić do łez nawet palestyńską nastolatkę z porażeniem mózgowym, mówiąc jej wprost, że nie wszyscy auslanderzy będą mogli w Niemczech zostać. Ten ton obecny jest powszechnie w europejskiej, w tym także w niemieckiej, prasie, która opisuje straszliwy duet Merkel – Schäuble jako wrogów Europy, zdolnych w ciągu jednego weekendu negocjacji poświęconych kryzysowi greckiemu „zniszczyć dorobek 70 lat powojennej dyplomacji”.

Chłostanie Greków przez Niemców w imieniu pracowitych i uczciwych europejskich podatników przestało się już w Unii Europejskiej podobać. Ogłoszona kilka lat temu przez Radosława Sikorskiego teza o Europie potrzebującej silnego niemieckiego przywództwa staje się równie niepopularna jak sam jej autor, deklarujący właśnie koniec kariery politycznej. Paradoksalnie przywództwo niemieckie, za którym tęsknił Sikorski, jest dziś faktem, tyle że coraz mniej w Europie pożądanym. „Nie jest to pozytywne zjawisko” – oświadczył austriacki kanclerz Werner Faymann, oddając lęki przywódców Europy. Zwłaszcza tych z południa, którzy boją się, że po zdyscyplinowaniu Greków Niemcy zajmą się także ich gospodarczymi grzechami.

KANCLERZ W PIKIELHAUBIE

Grupie państw, które silne Niemcy coraz bardziej niepokoją, przewodzą dziś Francuzi. Prezydent Franćois Hollande własną piersią gotów jest zasłaniać Greków przed karzącą ręką bundesfinanzministerium i to on w obawie przed przejęciem przez Berlin pełnej kontroli nad UE wzywa do stworzenia rządu strefy euro z własnym parlamentem i odpowiedzialnością polityczną.

Francusko-niemiecki spór wokół polityki unijnej wobec Grecji osiągnął temperaturę wrzenia, podsycaną przez Włochy, których premier Matteo Renzi mówi o „niewyobrażalnym upokorzeniu narodu greckiego przez Niemcy”. Europejski konsensus diabli wzięli. Co ciekawe, przeciw Niemcom wytaczane są historyczne argumenty, dotąd fatalnie postrzegane na europejskich salonach. Dość wspomnieć gromy, jakie spadły na Polskę, gdy podczas sporu o centrum wypędzonych nasz rząd zaczął się odwoływać do III Rzeszy, czy podnoszenie przez Greków odszkodowań za zniszczenia wojenne spowodowane przez Niemców. Dziś jednak francuski dziennik „Le Figaro” nie ma oporów, żeby napisać, że „warunki, jakie Niemcy narzuciły Grecji, kiedyś wymagały użycia sił zbrojnych”, a Franćois Heisbourg, analityk Fondation pour Recherche Strategic, oświadcza: „Niemcy zademonstrowały, że ekonomia jest atutem politycznym i strategicznym”, co zostało odebrane jako nawiązanie do niesławnej dyplomacji kanonierek, stosowanej z powodzeniem przez kajzerowskie Niemcy przed I wojną światową.

W ślad za Francuzami po historyczne argumenty sięgnęli także przedstawiciele innych krajów...

(...)

Cały artykuł o nastrojach w Europie przeczytasz w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST, które jest dostępne w formie e-wydania na www.e.wprost.pl i w kioskach oraz salonach prasowych na terenie całego kraju.

"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania.
Oraz na  AppleStoreGooglePlay.
 57
  • The producer Max Bialystok   IP
    Niemiecka komedia ciag dalszy ?
    • bbbbb   IP
      Każdy kraj ma swoje prawa ,a dobre rządzenie trzeba wcielać u siebie .
      • dewajtis   IP
        Wrzucanie tematu z podtekstem Grecji tylko zaciemnia i prowadzi na manowce. Niemcy od czasów Bismarcka tworzą zwarty naród, który potrafił zachować autonomię najpierw księstw i królestwa Bawarii, a po 1918 roku landów. Od czasów XIX wieku, kiedy niemiecki towar schlecht aber nidrig konkurował na rynkach światowych minęły lata swietlne i każdy Polak dobrze wie, dlaczego chciał i chce jeździć niemieckim samochodem. Organizacja pracy w fabrykach, ale i w urzędach to epoka, która nas dzieli. Mieliśmy dobre przykłady, łącznie z zapisaniem w Konstytucji 3 Maja prawa Wettynow z Saksonii do dziedziczenia tronu.
        . Dziś warto wracać do dobrych tradycji sprzed wiekow, ale podstawą musi być przede wszystkim poziom kultury, nauki, gospodarki i siły zbrojnej samej Polski. Przez ostatnie lata kształtowano pozycję de facto żebraka, czekającego na jalmużne z kasy unijnej, ukrywając, jakie faktycznie koszty tej współpracy ponosimy i jaki jest nasz wkład, choćby w misjach NATO. Ani słowa z naszej strony o wkładzie w uszczeknienie zewnętrzych granic i utrzymaniu w Polsce setek tysięcy imigrantow od Wietnamu po Palestyne, kraje Afryki i zza wschodniej granicy. Estonia, Litwa i Łotwa dostaną z funduszy unijnych na budowę infrastruktury odbioru gazu, a Polska samodzielnie buduje gazoport, nawet jeśli jest tam jakieś wsparcie, to w ramach naszego limitu, a nie ekstra. Jeśli gosodarka będzie słaba, a wladza służalcza i nie dbajaca o interesy natrodowe, to bez względu, która to będzie Rzesza, Polska zginie. Brak jest Polakom godności narodowej i poczucia odpowiedzialności za państwo. Rozdawanie obywatelstwa chwilowym przybyszom , to błędna i szkodliwa droga. Warto sięgnąć po przykłady właśnie Niemiec, Francji, Australii i Stanów Zjednoczonych, a wtedy niech nie mówia, że jesteśmy ksenofobami. To właśnie nie dbający o Państwo Polskie chcą narzucić politykę otwartych drzwi. Słuszna i potrzebna dla gości. Tyle, że gościa zaprasza gospodarz.
        • elekt.   IP
          IV Rzesza, a nie może poradzić sobie z uchodżcami !!!
          • Jurek   IP
            Czytam te komentarze i zastanawiam się skąd u nas tylu głupców.

            Czytaj także