Półksiężyc nad Moskwą. Strategia Kremla wobec muzułmanów żyjących w Rosji

Półksiężyc nad Moskwą. Strategia Kremla wobec muzułmanów żyjących w Rosji

(fot. avtor_ep/fotolia)
Kreml idzie na wojnę z islamskimi radykałami, a jednocześnie próbuje obłaskawić umiarkowanych muzułmanów. Nie udaje się ani jedno, ani drugie.

Wojnę z radykalnymi islamistami Rosjanie poznali we własnym kraju już na długo przed eksplozją bomby w samolocie wiozącym rosyjskich turystów z Szarm el-Szejk. Wprawdzie uśpieni wojenną propagandą rządowych mediów starali się nie przejmować przesłaniem ISIS, w którym dżihadyści odgrażali się „utopimy was w morzu krwi”, jednak rosyjska służba bezpieczeństwa musiała przyznać, że nad Synajem rzeczywiście doszło do wybuchu bomby. Natychmiast powróciły upiory terroru z Biesłanu, z teatru na Dubrowce, z Bujnakska. Po atakach w Paryżu wielu rosyjskich analityków zadało sobie pytanie, czy to samo znów grozi ich krajowi? W końcu żyje tu – jakkolwiek to zaskakujące – więcej muzułmanów niż w Arabii Saudyjskiej. A wielu z nich, zarówno wojowniczy kaukascy górale, jak i migranci ekonomiczni w wielkich miastach, nie tylko nie pała miłością do Putina, ale również ulega propagandzie islamistów.

Twarda ręka Putina

Wojna z kaukaskimi radykałami jeszcze kilkanaście lat temu była dla Rosjan codziennością. Nie można zapominać, że obecnego gospodarza Kremla do władzy wyniosła w latach 90. bezkompromisowa postawa w walce z terrorystami islamskimi. Wprawdzie Czeczenów udało się spacyfikować, ale wojowniczy radykalizm z Kaukazu nie zniknął. Choć z powodu wyjazdu wielu bojowników na Bliski Wschód sytuacja nieco się uspokoiła, to Dagestan nadal jest polem nieustającej walki lokalnej partyzantki z siłami rosyjskimi. Zaledwie dwa tygodnie temu w bitwie z antyterrorystami zginął tam Abdulgasan Abdulchalikow, przywódca grupy islamistów z Machaczkały. FSB zrobiła wiele, żeby zaprowadzić pokój w Czeczenii, a zwłaszcza w Dagestanie. Stosowano wszystko – od brutalnej przemocy po próby przekupienia radykalnych przywódców. Bez sukcesu: w regionie dalej działała wahhabistyczna partyzantka, która groziła zamachami w całym kraju.

Leon Aron, szef departamentu ds. Rosji w Amerykańskim Instytucie Przedsiębiorczości, mówi, że zaangażowanie się Kremla w syryjski konflikt tylko pogorszyło sytuację. – Zwiększyło się ryzyko ataków terrorystycznych. To zagrożenie, które może zdestabilizować całe państwo. W Rosji otwarto nowy front wojny z radykalnym islamem. Tyle że Kreml nie będzie w stanie tej walki wygrać – uważa Aron. Co gorsza, radykalizują się też napływowi migranci w rosyjskich miastach. Powodem jest rosnąca niechęć wielu Rosjan do muzułmanów jadących za pracą na północ.

Dżihadyści made in Russia

– Nastroje antymuzułmańskie czy antyśrodkowoazjatyckie są w Rosji dość rozpowszechnione – mówi Kacper Rękawek, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Jego zdaniem wielu muzułmanów znajduje się w tym kraju w bardzo trudnym położeniu, bez szans na lepszą egzystencję. Stają się łatwym łupem werbowników ISIS, którzy mają wielkie pole do popisu, bo oprócz internetu mogą działać w prywatnych domach modlitewnych, których z racji braku meczetów pojawiło się setki w zwykłych mieszkaniach. Rosyjscy dziennikarze mówią, że najwięcej islamistów zwerbowano na budowach, gdzie panują wręcz niewolnicze warunki pracy.

Ilu faktycznie Rosjan wyjechało, by walczyć w szeregach ISIS, nikt nie jest w stanie oszacować. Ostatnio Aleksandr Bortnikow, szef służby bezpieczeństwa (FSB), mówił o 2 tys., ale sam prezydent Putin wspominał już o 5 tys. osobach ze wszystkich państw postradzieckich. Niezależni eksperci mówią, że faktycznie ta liczba może być nawet kilkakrotnie większa od danych oficjalnych. Przemyt ludzi z Rosji do Syrii osiągnął taki rozmach, że część zachodnich ekspertów sądzi, że działalność werbujących komórek ISIS jest kontrolowana przez FSB. – Cel jest prosty: pozbyć się radykałów, wypchnąć ich jak najdalej z kraju – mówi specjalizujący się w sprawach Bliskiego Wschodu amerykański dziennikarz Michael Weiss. Podobnie uważają dziennikarze rosyjskiej „Nowej Gazety”.

Jak przekupić umiarkowanych

FSB nadal ma „ścigać terrorystów nawet w wychodku” – tak wyraził się Putin. Jednak w ostatnim czasie można zauważyć pewną zmianę w polityce Kremla wobec rodzimych muzułmanów. Widząc dość skromne sukcesy w wojnie z islamistami, władza wyciąga rękę do muzułmanów umiarkowanych. – Dążcie do tego, aby wyprzedzać siebie w dobrych uczynkach – zacytował Koran Putin podczas hucznego otwarcia nowego meczetu w Moskwie pod koniec września. Kremlowskie media nie posiadały się z zachwytu, opisując, jak to nowa świątynia, jedna z największych w Europie, bo mogąca jednocześnie przyjąć 10 tys. osób, stała się prawdziwą ozdobą stolicy.

Wcześniej temat islamu w rosyjskiej telewizji pojawiał się tylko przy dwóch okazjach: opowieściach o terrorystach z ISIS oraz kiedy muzułmanie obchodzą święto Kurban Bajram i kiedy można postraszyć widzów tysiącami osób modlących się na ulicach i „paraliżujących” stolicę. Oczywiście nikt nie wspominał, że do tej pory w całej Moskwie, gdzie mieszka ok. 2 mln muzułmanów, funkcjonowały zaledwie trzy meczety. Czwarty zamknięto dekadę temu „z powodu koniecznego remontu”. Nagle wiosną tego roku pojawiły się środki na zbudowanie meczetu właściwie od nowa, a prace przebiegły błyskawicznie. Robiąc show przed nowym meczetem, Putin i jego otoczenie znów pokazali, jak bardzo chcieliby „udomowić” islam, na wzór tego, jak zrobili to z prawosławną Cerkwią, wiernie stojącą na straży interesów władzy. – Cała strategia Kremla wobec muzułmanów żyjących w Rosji opiera się na kiju i marchewce. Otwarcie nowego meczetu miało być właśnie tą marchewką po syryjskim kiju – tłumaczy moskiewski politolog Andriej Okara. Wzorem jest poprawa relacji z kazańskimi Tatarami w latach 90., którą osiągnięto dzięki dosypaniu ich regionowi pieniędzy z budżetu. W zamian duchowni zobowiązali się do utrzymania świeckości islamu.

Nie oznacza to jednak, że w kwestiach politycznych Kreml bierze pod uwagę ich opinie. Przywódców rosyjskich decydujących się na wsparcie reżimu Baszara Asada w Syrii niespecjalnie obchodziły krytyczne głosy ze strony rosyjskich muzułmanów, których większość jest sunnitami. Nie jest tajemnicą, że uważają oni Asada za mordercę tysięcy sunnickich braci w wierze. Mimo to żaden z 80 legalnych rosyjskich muftich nie odważył się wystąpić przeciwko Kremlowi. W oczach radykałów są więc tylko sługusami władzy, której pojednawcze gesty raczej nie doprowadzą do obłaskawienia dżihadystów.

Także sukcesy służby bezpieczeństwa w walce z islamistami wydają się przesadzone. Teza o tym, że FSB wszystko trzyma pod kontrolą, to tylko hasło, które podchwyciły media. – Możliwe, że na początku służby specjalne przymykały oko na działalność komórek ISIS w Rosji. Ale teraz skala tego zjawiska po prostu je przerasta. Nawet FSB nie jest w stanie upilnować tysięcy wyjeżdżających, a tym bardziej powracających do kraju dżihadystów – mówi Kacper Rękawek. Pokazują to zamachy zorganizowane w przeddzień igrzysk olimpijskich w Soczi. Jeśli wtedy służby nie zdołały upilnować „rodzimych” wahhabitów, to tym bardziej nie będą w stanie sprawować kontroli nad samotnymi wilkami powracającymi z Syrii.

Artykuł pojawił się w 49/2015 numerze tygodnika "Wprost".

"Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchaniaoraz na  AppleStore GooglePlay.

Czytaj także

 26
  • Powiśle IP
    Chyba rzecznik prasowy albo jakiś inny figurant armii rosyjskiej, podał w zeszłym roku że około 30% rosyjskich żołnierzy to muzułmanie. Wydaje się, że oprócz Australii i może jeszcze paru krajów na świecie cały świat, włącznie z Rosją, popełnił błąd i niechcący przyłożył rękę do rozpowszechnienia islamu - ideologii gorszej od faszyzmu i komunizmu i teraz wygląda na to, że tragedia zbliżona rozmiarami do najgorszych w historii wojen to tylko kwestia czasu. Perspektywa nie jest ciekawa.
    • dewajtis IP
      Przez kilka wieków to Rosjanie, a właściwie Ruscy byli najbardziej dynamicznie rosnącym w liczbę narodem w państwie carów. Rewolucja to był prawdziwy pogrom i fizyczna likwidacja rosyjskiej inteligencji, kupcow, kadry oficerskiej i arystokracji. Po drugiej wojnie światowej odwróciły się proporcje i nastąpił dynamiczny przyrost ludności w Azji Środkowej i na Zakaukaziu. Moskwa przestala być miastem rosyjskim, a handel przejeli kupcy z Kaukazu i Zakaukazia.. Nic dziwnego, że Jelcyna, który kojarzony był jako zwolennik wyłączenia Rosji z tego związku poparli przede wszystkim w Moskwie. Rosjanie zdołali, po rozwaleniu poprzedniego systemu zachować przewagę etniczną, ale pauperyzacja, bezrobocie i pijaństwo robią swoje. Ten kraj faktycznie jest skolonizowany przez przyjezdnych, a bogactwa przechwycili i wywożą na Zachod etnicznie obcy oligarchowie. Żadne sukcesy gospodarcze nie mają znaczenia dla zwykłego Rosjanina, chyba, że gdzieś na dalekiej prowincji, której nikt nie potrafi ożywić. Najpóźniej za dwa pokolenia to będzie bastion islamu. Pozostaje jeszcze alternatywa chińska. To dlatego Putin zabiega o wlączenie do Rosji Białorusi i Ukrainy. W czasach sowieckich znaczną część kadry oficerskiej w wojsku i słuzbach pogranicza stanowili właśnie Ukraińcy. Dziś, dzięki sprytnemu manewrowi Poroszenki, te dwie nacje wzajemnie się wykrwawiają, oslabiająć zdecydowanie potencjał militarny Rosji. Wiadomo, komu to na ręke.
      • statystyk IP
        w/g moich badań w Moskwie jest 0,001 % Murzynów !
        • Burłak IP
          Autor
          Tatiana Kolesnyczenko made in UPAina -  I  WSZTSTKO JASNE !!!
          • niedlaisis IP
            Dialog międzykulturowy jest niezmiernie ważny, ale tylko z pozycji partnerskiej. Niestety w przypadku islamu - w jakimkolwiek wydaniu - taki dialog jest praktycznie niemożliwy, gdyż jest to kultura która w ostatecznym rozrachunku nie uznaje kompromisów. Obłaskawianie islamu przez Rosję może stać się dla niej gwoździem do trumny. Warto mieć na uwadze, że całe połacia tego potężnego kraju, jak Kraj Amurski czy Chabarowski to już de facto prowincje Chin, a Rosją są tylko z nazwy. To samo z wieloma innymi okręgami zdominowanymi przez muzułmanów. Nie dopuśćmy by Polska w przyszłości stała się takim swoistym obgryzionym zewsząd "ogryzkiem". Przyłączmy się do petycji:
            protestuj.pl/nie-dla-islamskich-imigrantow-w-polsce,53,k.html
            Po podpisaniu przekażmy dalej.

            Czytaj także