Kiedyś „groteskowa karykatura polskiej demokracji”, dziś „pierwszy rycerz wolnej Polski”. Jak obrońcy Wałęsy zmienili o nim zdanie

Kiedyś „groteskowa karykatura polskiej demokracji”, dziś „pierwszy rycerz wolnej Polski”. Jak obrońcy Wałęsy zmienili o nim zdanie

Dodano:   /  Zmieniono: 75
(fot. FOTOMAG / NEWSPIX --- Newspix.pl ) / Źródło: Newspix.pl
Lech Wałęsa od ponad ćwierćwiecza budzi skrajne emocje. Zmieniały się one w zależności od roli, jaką odgrywał w życiu politycznym były przywódca Solidarności. Ci, którzy dziś go bronią, ostro go atakowali.
Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, szczególnie brutalnie pisał o liderze Solidarności w okresie kampanii prezydenckiej 1990 r. Doszło wówczas do pamiętnej „wojny na górze”, czyli podziału obozu solidarnościowego na zwolenników Wałęsy i premiera Tadeusza Mazowieckiego, który również wystartował w wyścigu prezydenckim. Okres prezydentury Wałęsy, czyli lata 1990-1995, również pełny był krytyki Wałęsy.

To właśnie sprawiło, że przystępował on do walki o reelekcję w 1995 r. skłócony z większością dawnych współpracowników i z zaledwie ośmioprocentowym poparciem społecznym. I dopiero jego dobry wynik w I turze wyborów prezydenckich sprawił, że obóz solidarnościowy w większości ponownie zjednoczył się wokół prezydenta. Dopiero gdy Wałęsa przestał angażować się w politykę, po sromotnej porażce w kolejnych wyborach prezydenckich w 2000 r. (zdobył wówczas zaledwie 1 proc. głosów poparcia) dawni krytycy zaczęli go traktować z większą sympatią i coraz częściej stawiali go na piedestale.

Adam Michnik o Lechu Wałęsie

CZERWIEC 1990

„Do dzisiaj szliśmy razem. Od dzisiaj różnimy się fundamentalnie w swoim poglądzie na to, co demokracją jest, a co jest demokracji parodią. (...) Bo można każdemu z nas, w wyniku arbitralnych decyzji, zabrać solidarnościowy znaczek, za który byliśmy lani przez długie dziesięć lat, ale naszej biografii, naszej walki o Solidarność nam nie zabierze nikt, łącznie z tobą, Lechu. Jeżeli się coś Lechu nie zmieni, to ja się boję. Dla Polski idzie zły czas”.

SIERPIEŃ 1990

„Idea Solidarności wkroczyła w fazę agonii. Za tę agonię odpowiedzialny jest Lech Wałęsa”.

PAŹDZIERNIK 1990

„Wałęsa podzielił Solidarność. Usunął tych wszystkich, którzy umieli mu się przeciwstawić i mogliby zagrodzić drogę. W tym celu uznał za pożyteczne określić ich publicznie mianem »jajogłowych« lub »Żydów«”.

„Wałęsa jest nieprzewidywalny. Wałęsa jest nieodpowiedzialny. Jest też niereformowalny. I jest niekompetentny. Nieprzewidywalność była zaletą w walce z totalitarnym komunizmem. I stać się musi katastrofą w demokratycznych strukturach współczesnego państwa. (…) Wałęsa nie potrafi uczyć się na własnych błędach, bowiem, wedle swego głębokiego przekonania, żadnych błędów nie popełnia”.

„Lech Wałęsa jest politykiem obdarzonym wielkim talentem skłócania ludzi i dlatego jest tak bardzo niebezpieczny. Jego wielkie zasługi przeobrażą się w swoje przeciwieństwo – staną się przekleństwem dla Polski”.

LISTOPAD 1990

„Wałęsa wykazał wielki talent w zacieraniu śladów i wywoływaniu napięć międzyludzkich (…). Z symbolu polskiej demokracji stał się jej groteskową karykaturą (…) Solidarność służy mu jedynie jako środek do realizacji własnych ambicji. (…) Gdyby wygrał wybory, byłby czynnikiem destabilizacji i nieładu, izolującym Polskę od reszty świata”.

LUTY 2001

„Nasze drogi polityczne rozeszły się dziesięć lat temu, ale ja mam wielki sentyment do Wałęsy. Moim zdaniem to człowiek, którego fala wyniosła zbyt wysoko. On nie jest chytrusem. To dobry człowiek, który przez te wszystkie lata był jak latarnia morska dla całej Polski, dla świata. (…) On nigdy nie robił błędów. Potrafił być jednocześnie radykalny i ostrożny. Mówił prawdę i nigdy nie dawał się wykołować. Przeciwnie – to on umiał wykołować władzę komunistyczną. Był świetny. Gdy został prezydentem, to poczuł się jak Pan Bóg – i to był jego błąd. Ja strasznie Wałęsę lubiłem, strasznie”.

LIPIEC 2008

„Składał się z paradoksów. Był zarazem zwyczajny i niezwykły. Bywał odważnym ryzykantem i miałkim koniunkturalistą. Był w nim plebejski egoizm i chłopski spryt, ale też intuicja i charyzma wielkiego ludowego przywódcy. Potrafił po mistrzowsku uwodzić masy i nieuczciwie manipulować ludźmi. (…) Lech wierzył, że wszystkich potrafi wykiwać, także oficerów SB, którym coś tam podpisał. I nie mylił się. Potem wykiwał rządzących komunistów. Potem kolejnych przyjaciół politycznych. A na koniec wykiwał sam siebie. Jednak Lech Wałęsa, przywódca Solidarności i prezydent RP, nie był agentem SB”.

SIERPIEŃ 2010

„Hołd należy złożyć wszystkim bohaterom Sierpnia ’80, poczynając od Lecha Wałęsy, Anny Walentynowicz, Andrzeja Gwiazdy i Bogdana Borusewicza. Nazwiska te symbolizują tamtą wielką historyczną chwilę”.

CZERWIEC 2014

„Lechu, Polska zawsze będzie ci pamiętać, że zastałeś ją drewnianą, a zostawiłeś murowaną. Dzisiaj my, ludzie „Gazety Wyborczej”, pierwszego niezależnego dziennika od Łaby do Władywostoku, składamy Ci, pierwszemu rycerzowi wolnej Polski, wyrazy głębokiej wdzięczności”.

Tekst można przeczytać w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost”, który trafił do kiosków w poniedziałek, 29 lutego 2016 r. "Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchania oraz na  AppleStore GooglePlay. Tygodnik jest dostępny również w formie e-wydania.


 75

Czytaj także