Uwaga! TVN: Krew, płacz i zmiażdżone palce. „Trzymały się na kawałku skóry”

Uwaga! TVN: Krew, płacz i zmiażdżone palce. „Trzymały się na kawałku skóry”

Kadr z programu Uwaga! TVN
Kadr z programu Uwaga! TVN Źródło: X-news/Uwaga
Zmiażdżone i poprzycinane palce, krew i płacz. Na zlokalizowanym w jednym z łódzkich parków urządzeniu do ćwiczeń regularnie dochodzi do groźnych wypadków z udziałem dzieci. Materiał dziennikarzy programu Uwaga! TVN.

Niebezpieczne urządzenie zamontowane jest na terenie kompleksu zabawowo-rekreacyjnego w parku Podolskim w Łodzi. Wahadło regularnie przycina lub miażdży palce. – Córka biegała, ale zawsze staram się ją mieć w zasięgu wzroku. W pewnym momencie weszła na wahadło i nagle ją zabolało. Okazało się, że przycięło jej palce i zaczęła sączyć się krew. Trzymały się na kawałku skóry, jak nam potem powiedział lekarz – opowiada Alicja Popa, partnerka ojca dziewczynki.

– Przez pierwsze sześć tygodni nie wiedzieliśmy, czy palce faktycznie udało się uratować – czy będą sprawne, czy będzie mogła nimi normalnie władać i czy będzie wyglądało to estetycznie – mówi Radosław Banaszczyk, ojciec Weroniki. – Weronika później bardzo histeryzowała. Prosiłam ją godzinę, żeby się ubrała na zmianę opatrunku w szpitalu, wszystkie bluzy i bluzki musiałam poobcinać, żeby mogła bezpiecznie włożyć rękaw. Bała się gdziekolwiek dotknąć rączką – mówi pani Alicja i dodaje, że ma informacje, że później doszło na tym samym wahadle do kolejnego wypadku.

– Ksawery wszedł na to niefortunne urządzenie. Złapał w nieodpowiednim miejscu i jak przesunęło się wahadło, to zgniotło mu palec – opowiada Magdalena Warda, znajoma matki chłopca i świadek zdarzenia. – Syn był bardzo przerażony, bardzo płakał, ciężko było mu powiedzieć, co się stało. Miał złamany palec lewej ręki, zerwany paznokieć i założone szwy – mówi Agnieszka Biesiacka, matka Ksawerego.

To nie koniec. Jeden z ostatnich wypadków na wahadle wydarzył się na początku maja. Wtedy urządzenie przycięło palec 9-letniej Ninie. Świadkiem wypadku był rodzic innego z bawiących się tam dzieci. – W pewnym momencie usłyszałem krzyk dziecka, a później płacz. Odwróciłem się, a tam widzę dziecko z dotkliwą raną, z ręki sączyło się dosyć dużo krwi – opowiada Marcin Kaczmarek. I dodaje: – Byłem też świadkiem drugiego wypadku, kiedy dziewczynka z Ukrainy poważnie zmiażdżyła palce.

„Każdy sprzęt może być niebezpieczny, jeżeli jest niewłaściwie użytkowany”

Do wypadków na wahadle dochodzi wtedy, gdy palce człowieka znajdą się w szczelinie elementu, na którym zawieszony jest ruchomy podest. Po wprawieniu podestu w ruch, jego mocowanie miażdży palce. – Elementy, które występują w urządzeniu, działają jak gilotyna. Wchodząc na urządzenie, odruchowo łapiemy się tak, że te palce wchodzą bezpośrednio w szczelinę – przekonuje mama Ksawerego.

Zarządcą kompleksu zabawowo-rekreacyjnego w parku Podolskim jest miasto Łódź, a dokładnie miejscowy zarząd zieleni. O niebezpiecznym urządzeniu urzędnicy mieli zostać powiadomieni przez rodziców dzieci wiele miesięcy temu. – Rozumiem rozgoryczenie, rozumiem, że stała się krzywda dziecku. Urządzenie przeznaczone jest dla ludzi powyżej 13. roku życia. Oba wypadki, o których wiem, były z udziałem dzieci poniżej tego wieku – stwierdza Jan Maśliński, zastępca dyrektora w Zarządzie Zieleni Miejskiej w Łodzi. – Każdy sprzęt może być niebezpieczny, jeżeli jest niewłaściwie użytkowany. Dziecko może sobie zrobić krzywdę widelcem czy nożem. Dorosły, jak nie przeczyta instrukcji, może na przykład zostać porażony prądem – dodaje Maśliński.

Takie samo wahadło, jak w parku Podolskim, zamontowane jest również na łódzkim osiedlu Botanik. Tam także dochodzi do niebezpiecznych wypadków. – Córce wszedł palec w urządzenie. Zerwał jej paznokieć. Zmiażdżona została część najmniejszego palca. Natychmiast trzeba było jechać do szpitala – opowiada Magdalena Uczciwek. I dodaje: – Nie przewidywałam w ogóle, że coś takiego może mieć miejsce. Rozumiem, jak dziecko spadnie, przewróci się, straci równowagę, ale nie gdy będzie to wina sprzętu, bo tak uważam.

 0

Czytaj także